Zedrzyj Warszawę na nowo: Zdzierak Warszawski 2020

Pamiętacie „Zdzierak warszawski”, który w wielu domach umilał cały rok 2018, przywołując liczne wspomnienia z lat minionych – dalszych i bliższych – nie tylko za sprawą bardzo „vintage’owej” formy, ale też zawartości? Jeśli mieliście go na ścianie (lub szkoda było Wam zdzierać kartki i trzymacie go do dziś w szafce), to z pewnością wiecie, ile radości (lub nostalgii) potrafił dostarczyć ten niepozorny kalendarz ze zdzieranymi kartkami. Jeśli nie załapaliście się na hit sezonu zimowego 2017/2018, to nic straconego. Otóż bowiem, choć na rok 2019 „Zdzieraka” nie było, to na 2020 został przygotowany i znów może ozdobić Wasze ściany!

Przypominając, o co w ogóle chodzi z tym zdzierakiem – możecie zajrzeć do recenzji poprzedniego tutaj albo czytać dalej. Jest to kalendarz w formie, która kiedyś była niezwykle popularna – zdzieraki zdobiły domowe ściany, zapewniając podręczny zbiór przepisów kuchennych, anegdotek i dowcipów, czy ciekawostek ze świata. Z czasem formuła coraz bardziej się degenerowała i można było odnieść wrażenie, że tak jak istnieje jakaś baza danych do generowania krzyżówek, tak zapewne producenci kalendarzy-zdzieraków korzystają z jakiegoś stocka z przepisami kuchni tradycyjnej, powielając wyświechtaną formułę. Aż nadszedł On, zdzierak 2018, naścienne varsavianistyczne kompendium dla Twojej kuchni lub biura. Mnie urzekł. Podobno zrobił furorę i był hitem sprzedażowym. Nic więc dziwnego, że właśnie nadciąga jego młodszy, żółto-czerwony (bardziej warszawsko się nie da) brat.

Bądźmy szczerzy. W Zdzieraku znajdziecie przepisy. Ale jeśli już się one zdarzą, to będzie to np. instrukcja przyrządzenia wigilijnego barszczu wg „Kucharza warszawskiego” z 1932. Trafić na recepturę dania będzie jednak trudniej niż znaleźć informacje dotyczące ciekawych wydarzeń z historii – tej najnowszej (jak np. pożegnanie tramwajów 13N), nieco dawniejszej (rocznica dotarcia do Warszawy promieniowania z Czernobyla), ale i całkiem zamierzchłej. Ważne jest jednak to, że – podobnie jak przepisu na barszcz – szczegółowych informacji nie musicie szukać w źródłach, bo rewers każdej kalendarzowej kartki zawiera bardziej rozbudowany opis wydarzenia, czy zjawiska. Pewnego dnia dowiecie się, jakie były ulubione pączki Józefa Piłsudskiego, innym razem przeczytacie mrożącą krew w żyłach zbiorowego zatrucia denaturatem, zobaczycie autentyczną prasową fotografię UFO nad Warszawą lub poczytacie o zjeździe metapsychików w 1923 roku. Możecie też obejrzeć rzadkiej urody przedwojenną reklamę musztardy. Dla każdego coś miłego, ale ważne jest to, że Zdzierak bawiąc-uczy, ucząc-bawi, dostarcza rozrywki, wzruszeń, czy po prostu zaciekawia. Dobrze jest mieć go na ścianie.

Może też inspirować – 26 listopada (wtorek) w DSH będzie okazja by posłuchać i zobaczyć jak kartki ze zdzieraka służą za inspirację komikom-improwizatorom z Klubu Komediowego. Równie ważne, a pewnie też nie do końca śmiertelnie poważne, będzie spotkanie z autorami Zdzieraka: Agnieszką Tomasińską, Dariuszem Krajeswkim, a także z Ryszardem Mączewskim, Martyną Goździuk i Januszem Dzianą, którzy również należą do licznego grona „rodziców” Zdzieraka.

***

Zdzierak Warszawski 2020, Dom Spotkań z Historią, Warszawa 2019; koncepcja: A. Tomasińska; autorzy tekstów: A. Tomasińska, D. Krajewski, R. Mączewski, M. Goździuk, J. Dziano; redakcja: K. Kazimierowska opracowanie graficzne: to/studio.

Co sądzisz? Skomentuj!