Żądni wiedzy. Rozmowa z Aleksandrą Zawistowską, twórczynią polskiej edycji „Nerd Nite”.

Od pewnego czasu w Warszawie regularnie zbierają się ludzie żądni wiedzy. Prezentują tematy od astrofizyki po sztuki walki. Mówią o nich z pasją. Jak do tego wszystkiego doszło? Kim właściwie są”nerdzi”? Na te i inne pytania odpowiada Aleksandra Zawistowska, twórczyni polskiej edycji „Nerd Nite”.

Mateusz Kaczyński: Czy łatwo jest być nerdem w Warszawie? 

Aleksandra Zawistowska: Zależy to od tego w jakiej dziedzinie jesteś nerdem. Warszawa daje mnóstwo możliwości. Jest tu wiele inicjatyw i z łatwością można coś dla siebie znaleźć. Można po prostu zacząć czymś się interesować albo dołączyć do społeczności lub miejsca, które podziela zainteresowania.

Wpadłaś na pomysł by wyciągnąć nerdów z ich komputerowych jaskiń i zebrać raz na miesiąc w piwnicy, żeby porozmawiali o swoim hobby? 

Nie zamykam nerdów piwnicy. „Moje” nerdy nie są typowymi przedstawicielami tej grupy. To po prostu ludzie, którzy czymś się interesują, mają zajawki i zainteresowania. Nie jest tak, że odrywam ludzi od komputerów…

Cykl imprez „Nerd Nite” jednak się narodził i odbywa się już po raz kolejny. Trudno było go zorganizować? 

Nie miałam na niego żadnych środków poza własnym czasem. Informacje o imprezie rozchodziły się, więc pocztą pantoflową. Znajdowałam znajomych, oni przyprowadzali swoich znajomych. W tym momencie ludzie odzywają się już do mnie sami z propozycją tematów. Powoli, organicznie to rośnie. 

Jesteś autorką polskej edycji wydarzenia. „Nerd Nite” odbywa się na całym świecie. W jaki sposób postanowiłaś, że cykl ma pojawić się w Warszawie? 

Byłam na wycieczce w Ugandzie. W jednym z hosteli odbywał się akurat „Nerd Nite”.  Bardzo mi się to spodobało. Prelegent opowiadał o uprawie bananów, którymi był zafascynowany. Przemierzał Afrykę i badał ten temat. Niesamowicie mnie zaciekawił. Konwencja jest luźna. Możesz dowiedzieć się bardzo wielu ciekawych rzeczy siedząc i pijąc piwo ze znajomymi. Od razu kliknęło mi, żeby przenieść to na rodzimy grunt. Zawsze chciałam coś zainicjować. Wiedza jest wartością, którą można konsumować nie zagrażając środowisku i nie niszcząc naszego społeczeństwa. Chciałam to ciągnąć u nas. 

Istotą „Nerd Note” są przemowy osób wkręconych w różne tematy. Jakie były najbardziej egzotyczne tematy, o których opowiadali dotychczas prelegenci? 

Najbardziej odjechany ścisły temat dotyczył światów wielowymiarowych. Była to naprawdę gruba matematyka. Poruszaliśmy też wiele wątków ekologicznych, humanistycznych czy architektonicznych. Raz dyskutowaliśmy o twórczości Björk w kontekście muzyki klasycznej. Prelegent porównywał jej utwory z kompozycjami Bacha… Trudności pojawiają się, kiedy wykład odbywa się w bardzo specjalistycznym języku. 

Kto jest bardziej aktywny na spotkaniach – prelegenci czy publiczność? 

Aktywność zależy od tematu i publiczności. Publiczność często pojawia się ze względu na człowieka, który prezentuje konkretny temat. Wystąpienia kończą się zazwyczaj dość ożywioną debatą. Miks środowiskowy pozwala rozmawiać na praktycznie każdy temat. 

Czy bierzesz pod uwagę ewentualność, by „Nerd Nite” zawiązało współpracę z jakąś instytucją naukową? Tematyka nie odbiega daleko od wykładów na Uniwersytecie Otwartym. 

Miałam taki pomysł, ale na razie do tego nie doszło. W tej chwili szukam partnerów. Zależy mi na tym, żeby były to organizacje niekomercyjne, a więc instytucje naukowe lub kultury. Niestety jeszcze nic konkretnego nie wydarzyło się w tym kierunku. Nie można jednak powiedzieć, że „Nerd Nite” ma stricte naukowy charakter. Nie występują na nim specjaliści, a wykłady nie są naukowe. Określiłabym raczej jego format jako paranaukowy. Najważniejsze jest wielowątkowość. Dzięki niej przyciągamy ludzi, którzy cenią wiedzę samą w sobie. Spotkaniom przyświeca założenie, że wiedza jest celem, a nie środkiem. 

Wróćmy do figury nerda. Czy jako organizatorka cyklu imprez sama masz pasję, które bezgranicznie cię pochłania? 

Ukończyłam klasę o profilu matematyczno-fizyczno-informatycznym. Była otoczona nerdami przez wiele lat. Sama nie byłam nigdy stricte nerdem. Prowadziłam bardzo bogate życie towarzyskie. Miałam i mam mnóstwo pasji. Jestem architektką. Całe życie rysuję i projektuję. Mam kilka wkrętek: zbieram stare pocztówki. Gdziekolwiek jestem staram się odwiedzić pchli targ i je kupić. Jestem też turbowkręcona w teorie spiskowe na temat starożytnych cywilizacji. Uprawiam mnóstwo sportów – w dzieciństwie żeglowałam i uprawiałam akrobatykę, a teraz jeżdżę na snowboardzie. Do moich pasji dochodzi też zwiedzanie świata, ale w zrównoważony sposób. Przy planowaniu wyjazdów patrzę na kontekst społeczno-polityczny. Staram się doświadczać miejsc od wewnątrz. Rozmawiam z miejscowymi ludźmi i chcę by podróżowanie było fair. 

W amerykańskich szkołach popularne są zajęcia w formule „show-and-tell” podczas, których uczniowie prezentują krótko swoje hobby. 

Na podstawowym poziomie to chyba to samo. Na „Nerd Nite” nie było do tej pory żadnego show. Nikt jeszcze nie śpiewał, ani nie tańczył. Tematy, które są poruszane na cyklu bardzo często są przedmiotem działalności zawodowej prelegentów. W amerykańskim ujęciu to ulubione hobby. Na „Nerd Nite” słuchamy o pobocznych tematach – jednej z rzeczy, która może być „naj”, ale nie musi. 

Zbliża się kolejna odsłona „Nerd Nite”. Jakich tematów możemy się spodziewać tym razem? 

Tak, 5.11 odbędzie się kolejne spotkanie Nerd Nite. Poruszymy wątek kobiet w architekturze. Porozmawiamy też o bezpieczeństwie w sieci oraz o działalności Space-X. 

To duży rozrzut. W jaki sposób wybierasz najciekawsze wykłady spośród zgłoszeń? 

Kiedy ktoś zgłasza się do mnie z tematem mam trzy zasady. Nie obrażamy, nie politykujemy i nie mówimy innym jak żyć. W pewien sposób z założenia odrzucamy tematy dotykające kwestii poglądów politycznych. 

Dziękuję za rozmowę. 

****

Aleksandra Zawistowska – architektka, graficzka, działaczka. Zawodowo związana z grupą projektową CENTRALA. Inicjatorka i organizatorka Nerd Nite w Warszawie. Członkini stowarzyszenia Szaber Bowl. Kobieta Roku 2019 Cosmopolitan Polska. W wolnej chwili entuzjastka literatury non-fiction, snowboarderka i podróżniczka.

Kolejna edycja „Nerd Nite” odbędzie się 5.11 o godzinie 19:00 w lokalu No Problem przy ulicy Brackiej 20. Będziemy słuchać o bezpieczeństwie w sieci, roli kobiet w architekturze oraz działalności Space-X.

Co sądzisz? Skomentuj!