Z inostrańcem po mieście – dokąd w Warszawie zaprowadzić zagranicznych gości

W swych listach do redakcji często pytacie nas: co w Warszawie pokazać karnym Niemcom? Gdzie zaprowadzić na wódkę refleksyjnych Rosjan? Dokąd wyskoczyć wieczorem ze  smagłymi Azerami…? No dobra, wcale nas o to nie pytacie. Ale i tak na to niezadane pytanie odpowiemy, bo temat wraca jak przysłowiowe awizo. Tak się składa, że co jakiś czas zdarza się komuś z nas oprowadzać inostrańców.

Ostatnio większa dyskusjana temat oprowadzania po Warszawie zawiązała się w naszej redakcji przy okazji takiego niby-przewodnika opublikowanego w piśmie Vice. Wcześniej nie znałem tego periodyku, ale wspomniany artykuł sugeruje, że jest on kierowany do gimnazjalistów-narkomanów, zdaje się obecnych również w redakcji tego magazynu. Oczywiście, najłatwiej jest krytykować i przy okazji obrażać młodzież i uzależnionych. Żeby jednak nie poprzestać na czczej krytyce postanowiłem podnieść tę rękawicę, którą w rynsztok cisnął Vice, i zaproponować swoje typy na eleganckie spędzenie czasu w stolicy.

Zanim przejdę do konkretnych propozycji przedstawię trzy zasady oprowadzania obcokrajowców, które sam zaraz złamię.

Po pierwsze: to nie Tobie ma się podobać! Trochę jak z prezentami, szczególnie książkowymi – staraj się jednak trafić w gust gościa, a nie swój. (Pamiętaj! Nic nie usprawiedliwia czytania ani obdarowywania dorobkiem Paolo Cohelo!)

Po drugie: bacz, kogo oprowadzasz. Moskwianina nie podnieci Pałac Kultury, bo ma takich siedem. Berlińczyka nie podnieci hipsterska knajpa i sobotnia garażówka, bo to ersatz tego, co świetnie zna w wersji oryginalnej. Gości z Krakowa nic nie podnieci, bo nie lubią Warszawy, i cały czas będą Ci udowadniać, że mają to lepsze, nawet jeśli nie mają tego wcale. Więc najlepiej wyślij ich podmiejskim do Tłuszcza, przy odrobinie szczęścia nie wrócą.

Po trzecie: punkty obowiązkowe nie bez powodu są obowiązkowe. I choć Starówka i Łazienki nudzą cię śmiertelnie, dla wielu gości, szczególnie z poza Europy, będą super atrakcją i tłem do fotek. Nie odmawiaj im tej przyjemności (patrz „po pierwsze”).

Krakowskie Przedmieście zalane jest słońcem. Jest pięknie.

Krakowskie Przedmieście zalane jest słońcem – jak to śpiewał Zygmunt Staszczyk

Krakowskie Przedmieście zalane jest... wodą
Krakowskie Przedmieście zalane jest… wodą? Tak czy owak – jest pięknie.
Program obowiązkowy

Jak w łyżwiarstwie figurowym – nie ma przebacz. Podwójny tulup na Starówce i przekładanka tyłem w stronę Łazienek muszą być odhaczone. I bardzo dobrze, gdyż na trasie są:

  • Namiot Solidarni 2010 – co daje okazję do opowiedzenia kilku wprowadzających w polskie realia anegdot
  • Dziedziniec UW – nie wiem jak wy, ale ja zawsze jak jestem w jakim akademickim ośrodku lubię zajrzeć na kampus.
  • Eufemia – legendarna knajpa w budynku ASP, która podobno swą nazwę zawdzięcza pewnej prostytutce pozującej studentom do aktów
  • Nowy Świat (i okolice) – z lokalami Amatorska i Piotruś, kilkoma wyszynkami, gdzie też można spotkać takie warszawskie postacie jak Czarny Roman, Wermachtowiec, Babcia z Wrzosem (no dobra, ostrzegałem że złamię własne zasady, ale prócz tego co goście ZOBACZĄ ważna jest też NARRACJA!)
  • A dalej…
Bar Piotruś na Nowym Świecie w Warszawie. Świadek wielu wzlotów, upadków, romansów i bójek. Gdyby te ściany mogły mówić... na szczęście nie mogą.

Bar Piotruś na Nowym Świecie w Warszawie. Świadek wielu wzlotów, upadków, romansów i bójek. W menu, elegancko wyklejonym na szybie, tradycyjne polskie potrawy.

 

  • … a dalej Palma Rajkowskiej i budynek KC – symbol ustrojowych przemian, oraz pijacka kolebka polskiej literatury powojennej, czyli SPATiF (pamiętajcie o narracji!)
  • Na osobny punkt zasługuje Jazdów – Zamek Ujazdowski z CSW, dobrą księgarnią, ciekawym repertuarem Kina Lab, fajnym punktem widokowym, hamakami na Otwartym Jazdowie i Fińskimi domkami po drugiej stronie Trasy Łazienkowskiej.
  • Z górki na pazurki Agrykolą w dół i już jesteśmy w Łazienkach, a co tam w Łazienkach to już sobie w Wikipedii poczytajcie.
Palma na tle dawnej siedziby KC PZPR. Po historycznym wyprowadzeniu sztandaru mieściła się w niej Warszawska Giełda Papierów Wartościowych.

Palma na tle dawnej siedziby KC PZPR. Po historycznym wyprowadzeniu sztandaru mieściła się w niej Warszawska Giełda Papierów Wartościowych. Dziś – tap bar z piwem

 

 

Widok z tarasu na tyłach Zamku Ujazdowskiego. W samym Zamku działa najlepsza w Polsce galeria sztuki współczesnej, kino z ambitnym repertuarem i księgarnia, w której nie kupicie PAblo Cohelo.

Widok z tarasu na tyłach Zamku Ujazdowskiego, po lewej stadion Legii. W samym Zamku działa najlepsza w Polsce galeria sztuki współczesnej, kino z ambitnym repertuarem i księgarnia, w której nie kupicie Pablo Cohelo.

 

 

Zielony jazdów - sympatyczna oferta dla osób lubiących wydać 10 PLN na kanapkę. Ale generalnie fajne miejsce.

Zielony jazdów – sympatyczna oferta dla osób lubiących wydać 10 PLN na kanapkę. Ale generalnie fajne miejsce, Wieczorami w weekendy muzyka na żywo.

 

A kiedy już program obowiązkowy zaliczony, czas na jazdę dowolną. I tu mam kilka autorskich propozycji.

 

Chopin

Sam się dziwię, że to napisałem. Chopina obrzydziły mi bowiem obchody jego roku i wykorzystanie go do promocji UEFA. Te wszystkie superanckie akcje typu murale, plakaty, gry terenowe szybko zaczęły mnie mdlić. Co by jednak nie mówić – Chopin to jest zjawisko, które przerasta nasz kraj. Kochają go Azjaci, a i na innych kontynentach też o nim słyszano. Znów, może nas nie podnieca, ale nie odbierajmy tego podniecenia innym. Szczególnie, że:

  • Akurat Muzeum Chopina na Tamce jest bardzo sympatyczne, nie przesadnie duże, w sam raz. Szczególnie polecam odsłuchownię na dole.
  • Letnie koncerty łazienkach! Po gorączce sobotniej nocy nie ma nic lepszego niż niedzielny koncert o 12. A kto na 12stą nie da rady może załapać się też o 16stej. Cudowne ukojenie, dobre też na syndrom niedzielnego popołudnia.
  • Nie namawiam was do chodzenia tropem chopinowskich ławeczek, które i tak w większości są popsute. Ale jeśli akurat traficie na jaką – spróbujcie ją odpalić – sumie fajny miejski mebel.
Niedzielny koncert pod pomnikiem Szopena

Niedzielny koncert pod pomnikiem Szopena

Park Skaryszewski i okolice

Dla niektórych lewobrzeżnych Warszawiaków to może być szok. Po drugiej stronie mostu Poniatowskiego jest coś więcej niż stadion. Centrum tej galaktyki jest przepiękny, naturalny park z muszlą koncertową (kino letnie), kanałko-jeziorkiem, kajakami, wiewiórkami, uroczymi mostkami i wodospadem. A w jego orbicie:

  • Ciekawa architektonicznie i pełna knajp Saska Kępa, szczególnie latem bzem pachnąca
  • Pachnąca czekoladą (obłędnie!) fabryka Wedla z firmowym sklepem i kawiarnią, gdzie serwują najgęstsza gorącą czekoladę mieście (to z kolei atrakcja na zimę)
  • Błonia stadionu z odnowionym, modernistycznym budynkiem dworca Warszawa Stadion, jako teren rekreacyjny atrakcyjny niestety tylko dla wrotkarzy
  • Sam stadion też jest ciekawy. Mój przyjaciel, co się piłką interesuje, uważa że to najlepszy stadion na jakim był. A był na wielu.
  • Okolice Mińskiej z jednym z ciekawszych murali na w Warszawie, SoHo i Muzeum Neonów
Muzeum Neonów

Muzeum Neonów

 

SoHo - miejscówka niewątpliwie ciekawa, choć czasem irytuje mnie niemożebnie. ą, ę, sranie tęczą. Stężenie snoba na metr kwadratowy rozwala licznik. Nieprzyzwoity zbytek kontrastuje z biedą za bramą.

SoHo – miejscówka niewątpliwie ciekawa, choć czasem irytuje mnie niemożebnie. ą, ę, sranie tęczą. Stężenie snoba na metr kwadratowy rozwala licznik. Nieprzyzwoity zbytek kontrastuje z biedą za bramą.

 

Warszawski wypasik w przyfabrycznym sklepie Wedla. Na miejscu supergęsta gorąca czekolada. Cała okolica pachnie czekoladą. Obłęd.

Warszawski wypasik w przyfabrycznym sklepie Wedla. Na miejscu supergęsta gorąca czekolada. Cała okolica pachnie czekoladą. Obłęd.

Proszę Państwa, oto Miś

Większość przewodników dostrzega Pragę, ale skupia się na okolicach ulicy 11 listopada. „Artystyczna Praga” to jednak mit. Działające tam kluby lekko wypadły z obiegu. Sen Pszczoły poszedł dymem. Kiedyś potencjał miała fabryka Koneser, która mogła stać się jednym z najbardziej rozwiniętych kulturalnie miejsc. Dziś nic sensownego tam nie ma, a deweloper planuje budowę przestrzeni biurowych i softloftów. Również ulica Ząbkowska, choć ma swój urok, trochę wyblakła. Ciekawiej zrobiło się natomiast po drugiej stronie ulicy Targowej.

  • Na Jagiellońską przeniósł się lokal Po Drugiej Stronie Lustra z niesamowitym wyborem piw. Działa też Bazar z samoobsługowym grillem. A po sąsiedzku na Okrzei – Centrum Zarządzania Światem – nowy lokal z super wnętrzem i programem artystycznym (m.in. stand up comedy).
  • Do zobaczenia są też dwie Świątynie. Katolicka główna kwatera biskupa Hosera, czyli tzw. św. Florian (Katedra imienia św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika) – całkiem interesujący neogotycki budynek. Z drugiej strony Alei Solidarności – Cerkiew Metropolitalna Świętej Marii Magdaleny. Warto wpaść by się wyciszyć.
  • No i największa atrakcja dla inostrańców z wszech stron mira, czyli misie. No niech mi kto pokaże wybieg dla niedźwiedzi wychodzący n ulicę. Jeszcze mi się nie zdarzył gość, który by się tym nie podekscytował.

Jeśli ktoś ma swoje typy, którymi chciałby się podzielić, to zapraszam do komentowania.

 

 

Co sądzisz? Skomentuj!