Wycieranie ust pomnikiem smoleńskim

Drodzy „fani” prawoskrętni, wybaczcie, że zbiorowo się do Was zwracam, ale tak po prostu jest mi łatwiej. Piszę do prawoskrętnych, bo przejrzałem profile tych święcie oburzonych, co obiecują, że nasz profil „odlajkują”, słowo nam dają i screeny przesyłają, a potem przez kolejne dni tego nie robią, tylko zawzięcie dyskutują na naszym profilu.

I okazuje się, że jeśli nie jest to katechetka,  to koleżka w koszulce „husaria” albo z naszywką „śmierć wrogom ojczyzny”. I oczywiście kibic Arki Gdynia, dumny absolwent zespołu szkół zasadniczych, który łamaną polszczyzną obiecuje nam wpierdol, nazywa ścierwem i czym tam jeszcze.

Doprawdy osobliwe towarzystwo. Nie wiem tylko, co w nim robi Piotr W. Bartoszek. W sumie to nieistotne, jego sprawa, aczkolwiek wolałbym, żeby publicznie nie przyznawał się, że robił Pańską Skórkę, bo to mi się robi teraz wstyd. No i reklamodawcy się od nas odwrócą!;)

Tak więc drodzy „fani” prawoskrętni!

Po pierwsze – nie śmieję się z ofiar, śmieję się z pomnika. Pomnika, który jest kuriozalny, został postawiony na chybcika i w namiocie, w tajemnicy przed mieszkańcami, co w sumie było bardzo racjonalnym posunięciem – pomnik ten pasuje tam jak pięść do nosa.

Po drugie – śmieję się z pomnika, który został postawiony na siłę, w sposób arogancki, wręcz narzucony przemocą, co dobitnie obrazuje stała obecność przy nim sił policyjnych. Czyżby inicjatorzy jego powstania obawiali się, ze mieszkańcom Warszawy do tego stopnia może się on nie podobać, że konieczna jest całodobowa ochrona policji? Spokojnie, nikt go nie będzie burzył. Najwyżej na niego wejdzie zimą;)

Po trzecie – śmiejemy się z pomnika, który miał upamiętniać doniosłe zdarzenie, a przez to, co powyżej, stał się obiektem drwin. O funkcji śmiechu, drwiny, satyry, a także prowokacji czy nawet obrazoburczości w kulturze mógłbym pisać tu wiele. Śmiem twierdzić, że są istotnym motorem rozwoju kulturalnego i społecznego, jak również zbawiennym wentylem bezpieczeństwa (w przeciwnym razie ktoś naprawdę mógłby ten pomnik zburzyć!) Nie to jest jednak tematem mojego wpisu. Natomiast jeśli faktycznie całe zamieszanie wokół pomnika Was obraża, to oczywiście bardzo mi przykro, ale pretensje o to możecie mieć tylko do siebie, gdyż…

Po czwarte i najważniejsze – mam wielką prośbę: nie wycierajcie sobie ust wypadkiem smoleńskim i jego ofiarami, bo wcale nie o ofiary Wam chodzi. Narodową i osobistą tragedię wielu ludzi wykorzystujecie w cyniczny, instrumentalny sposób do celów czysto politycznych. W wypadku zginęły osoby reprezentujące różne opcje polityczne, o różnym światopoglądzie. Wy ich pamięć zawłaszczacie. Ostemplowaliście tragiczny wypadek swoimi politycznymi barwami i wymachujecie nim jak cepem w narodowej naparzance. Kto nie z Wami, kto ośmieli się skrytykować Wasz proceder zawłaszczania pamięci, ten profan, zdrajca i „ludzkie gówno” (no i na pewno jest z PO albo .N, bo wasz horyzont poza schemat takiej dychotomii najwyraźniej nie sięga).
Tak więc nie szantażujcie mnie łaskawie „bólem rodzin ofiar”. Ja mogę dyskutować czy żart, który zacytowałem na naszym profilu jest niskich, czy wysokich lotów, i czy mój komentarz do niego był smaczny, czy nie.

Ale, wybaczcie, nie z Wami.

PS. Piotrze, przepraszam, że postawiłem Cię w tym szeregu, ale w sumie sam się w nim postawiłeś. Jak pamiętam początki Pańskiej – miało być „subiektywnie” i „kontrowersyjnie”. No to jest. Łamy masz zawsze otwarte, zapraszam do polemiki. Zresztą prawicowy punkt widzenia na miasto bardzo by nam się przydał, i bardzo jesteśmy go ciekawi.

Tekst jest odpowiedzią na dyskusję, jaka wywiązała się na naszym profilu FB po tym, jak zamieściłem informację o fejsbukowym wydarzeniu Pierwsze Zimowe Wejście Na Szczyt Pomnika Smoleńskiego

Co sądzisz? Skomentuj!