W punkt

Kolejna porcja miejskich mądrości. Raz dobitna, raz subtelna, ale zawsze w punkt. Przepraszam za większą niż zazwyczaj liczbę słów niecenzuralnych. Tym razem nie sposób było ich uniknąć.

i (6)

Muminy. Od dawna wiadomo, że Migotka to k****a. Reszta Muminków wydawała się sympatyczna. Do czasu, kiedy poszły na siłownię. To już nie Muminki, ale Muminy. Przerośnięte dwumetrowe trolle zaznaczyły swoją obecność sprejem na śródmiejskim murze. Dobrze, że nie powybijały szyb.*

i

Nacjonalizm – teraz w Carrefourze tylko 1,99 zł. Oferta specjalna. Promocja trwa do wyczerpania zapasów. Ilość rozumu ograniczona.

i (9)

Ares Paula. Greccy bogowie miewali burzliwe romanse. Ares rozstawał się i powracał do Afrodyty, o czym głośno było na Olimpie. Na gorącym uczynku przyłapał ich Hefajstos, mąż bogini. I choć kochankowie musieli się na pewien czas rozstać to Ares nie wyszedł na niej nie najgorzej. Afera przyćmiła wcześniejsze łóżkowe wybryki boga wojny. W Warszawie spotykał się
kilkakrotnie z Paulą. Wyszło z tego nawet dziecko, ale Paula nie nalegała by przyznał się do ojcostwa. Ojcostwo przyjął w końcu inny bóg wojny, tym razem osiedlowy – Sebastian z klatki obok.

i (5)

Krzysiek, Adrian, nie mam takiego imienia, ludzie tacy nie są, każdy je ma, to huje !!!  To już kolejny napis pokazujący, jak wagę imienia w życiu człowieka. Wyraz freudowskiej niepewności własnego ego, odrzucenia oraz socjopatii połączony z brakiem sympatii do Krzysztofa i Adriana (zapewne kolegów lub prześladowców). Freudowski jest w tym napisie również narząd o wątpliwej ortografii. Autor wskazuje na fakt, iż każdy z nas nosi imię. Ludzie są według niego właśnie tacy, jak ich imiona. Gorzej, jeśli padnie na Krzyśka lub Adriana. Wtedy ortografia schodzi na drugi plan, a silne emocje biorą górę.

i (1)

Pardon. Zwyczajne ludzkie przepraszam po francusku.

i (8)

Punkt G. Wreszcie go znalazłem. Leży głęboko na Grochowie. Poszukajcie samemu. Znalezienie go zapewni wam ogromną satysfakcję.

i (3)

Praga pierdoli Polonię. Mieszkańcy prawej strony Warszawy w taki oto sposób ustosunkowali się do polskich emigrantów z nowojorskiego Green Pointu czy chicagowskiego Jackowa. Podkreślają pragnienie fizycznej bliskości. Dawniej kochali platonicznie, a dziś wprost i bez ogródek, wręcz brutalnie. Nie wiadomo, czy do spotkania w ogóle dojdzie. Atlantyk jest głęboki, a bilety lotnicze drogie.

i (2)

Zawsze tobie wierni Legio.  Kibicowskie wyznanie wierności z zastosowaniem inwersji. Ci kibice nie wagarowali na lekcjach języka polskiego.

faust

Śniłem cudownie, i rodzę mnie [TEKST NIECZYTELNY]
Lecz jeśli mój sen znów będzie o tobie,
[TEKST NIECZYTELNY] Chcę jak Faust wybierać szczęście
Własne za wszelką cenę.
Mateusz.
Poetycka interpretacja Fausta lub, co mniej prawdopodobne, jego fragment napisany na murze ręką Mateusza. Jest podniośle, ale Mateusz to zwykły egoista.

i (7)

Aligator cygarko to łasuch. Gad o kubańskiej proweniencji, który nie pogardzi łakociami.

lapactrolle

Łapać trolle. List gończy za muminami. Jakie zarzuty postawi im prokurator? 

i (4)

Pszę pani, ja chcę siku! Głos wołającego na puszczy za potrzebą.

*Marcinowi dedykuję.

Co sądzisz? Skomentuj!