YO! Pańska Skórka raps

Siema mordeczki! Zawsze chcieliście wiedzieć co o Warszawie mówi warszawski rap, ale baliście się otworzyć to wieko? Oto przed Wami subiektywny przegląd najciekawszych numerów!

 

Stare Miasto – Jak się poruszać po mieście


Młodość. Pozytywne wibracje. Komunikacja miejska. To wszystko składa się na naprawdę fajny, beztroski numer, nawet jeśli składa się głównie z wymieniania cech komunikacji miejskiej w Warszawie. Utwór pochodzi z 1998 roku kiedy metro jeździło z Kabat do Centrum. Jeśli ktoś jest nowy w mieście to ten numer pewnie nie pomoże mu się dostać w wybrane miejsce, ale może uprzyjemnić drogę. Utwór bardzo Warszawski, w końcu tylko w Stolicy mamy metro.

Fakt z kapelusza: pod koniec osiemnastego wieku w Warszawie po mieście poruszano się lektykami.

 

A pamiętasz jak?


Pierwotna wersja utworu wzbudza szczerą nostalgię u każdego ówczesnego właściciela tzw. „dupoworów” (tak mówili starsi, my mówiliśmy „begi”, albo jakoś inaczej – nikt już nie pamięta). Mówi o zamierzchłych czasach kiedy jeszcze można było jeszcze bez wstydu udać się do Hybryd. Nowsza wersja jest hołdem od warszawskiej kultury hiphopowej dla warszawskiej kultury hiphopowej. Zabrakło kilku raperów i raperek (współtworzących tę scenę), ale i tak jest nieźle. Utwierdza w przekonaniu że w Warszawie oddolne inicjatywy to nie nowość, tylko tradycja (czy tego chcemy czy nie). Ogólne pozytywne wrażenie psuje trochę szczypta homofobii.

Fakt z kapelusza: Zdjęcia grupowe wykonano pod pomnikiem Wincentego Witosa – jednej z najbardziej legendarnych miejscówek deskorolkowych w Warszawie.

 

Pezet / Małolat – Dziś w moim mieście


W teledysku pokazany jest most świętokrzyski. Jest PKIN. Jest uczucie odosobnienia. Jest trochę jak z filmu, trochę jak z serialu, a trochę wielkomiejsko. W świetle tego utworu życie w Warszawie kaleczy, znieczula, ale też uczy przetrwania. Utwór, mimo to dość umiejętnie łechce poczucie że Warszawa to naprawdę wyjątkowe, „miejskie” miasto. Jednak trochę trudno się czasem zorientować czy to jeszcze Warszawa czy już Nowy Jork.

Fakt z kapelusza: Autorem bitu jest nie kto inny jak krakowski producent Donatan, późniejszy przedstawiciel nurtu „słowiańskiego”

 

Eldo – Ferajny


Nie wiem na ile bandżola klei się z elektroniką, a nieżywa (niestety) gwara z jak najbardziej żywym slangiem, ale jest to jedyny mi znany taki przypadek w warszawskim hiphopie. Eldo rapuje gwarą warszawską (oczywiście w dość teatralny sposób). Według Eldo mimo wojny i wszystkiego co nastąpiło po niej, istnieje coś takiego jak warszawska mentalność i zachowuje ona ciągłość co najmniej od przedwojnia. Nie wiem czy udana, ale odważna i jedyna taka próba. Warto słuchaczy z gwarą zaznajamiać.

Fakt z kapelusza: W 2012 roku, na ulicy Gagarina w Warszawie powstał mural „Syn Ulicy” poświęcony pamięci Stanisława Grzesiuka (którego głos można usłyszeć w postaci sampli w powyższym utworze)

 

WWO – Promienie


Przedstawienie świata turpistyczne i pesymistyczne. Według Sokoła postrzeganie Warszawy to kwestia perspektywy, dla jednych jest rajem dla innych piekłem. Te płaszczyzny mają się nigdy nie spotkać, mogą się co najwyżej boleśnie przeciąć. Warszawa to miasto pozornych szans i sztuczności, gdzie prawdziwe są jedynie promienie słońca przedzierające się przez smog, słońce widać z prezesowskich gabinetów na ostatnich piętrach wieżowców. Multikulturowość nie ma tutaj pozytywnej twarzy wymiany kulturowej, a twarz wspólnych zależności biznesowych i wykalkulowanego dystansu. Utwór jednak kończy się słowami „łapmy promienie, zamiast eskalacji zła”, czyli może jednak kiedyś znów zaświeci słońce.

Fakt z kapelusza: W 2005 roku Warszawiacy byli świadkami próby deportowania (wątpliwej prawnie i moralnie)  ormiańskiej rodziny, która mieszkała w Polsce od ponad 10 lat! Szczęśliwie po dynamicznej batalii 15 letnia wtedy (a teraz już 28 letnia!) Ania mogła wrócić do szkoły.

 

Pan Jawel – Żoliborz


Sądząc po tekście tego utwóru Żoliborz to zielone płuca Warszawy, choć jestem pewien że o ten tytuł może spokojnie walczyć Bemowo, Gocław lub pewnie każda inna dzielnica, nie chodzi przecież o szelest drzew, lecz samarek i liści. Ponoć są miasta na świecie, które nigdy nie śpią, Warszawa to miasto, które jest ciągle nietrzeźwe. Mamy tutaj nostalgię, intoksykację, specyficzny rodzaj beztroski – składniki koktajlu „Warsaw by night”. Jeśli jesteście na domówce na Żoli – pewnie usłyszycie ten numer kiedy będzie już bardzo późno.

Fakt z kapelusza: Żoliborz został przyłączony do Warszawy w 1916 roku, wcześniej nosił może nieco bardziej swojską nazwę Polikowo.

 

Sokół feat. Pono – Poczekalnia dusz


Kolejna kolaboracja Sokoła z Kapelą Czerniakowską. Ciekawa obserwacja. Wszyscy znamy te bary, w których czas jakby zwolnił, ale się nie zatrzymał. Teraz to jedynie odpryski zanikającej kultury, których jest coraz mniej i mniej. Jeśli ktoś kiedyś miał okazję posiedzieć w takim miejscu, zna ten szczególny rodzaj smutku wiszący gdzieś pomiędzy kłębami dymu i oparami alkoholu.  Mimo wszystko są to w pewien sposób przybytki magiczne, pełne charakterystycznych postaci i historii z przeszłości, których nie usłyszy się nigdzie indziej.

Fakt z kapelusza: Zdjęcia powstały w Barze Kawowym przy Pl. Bankowym przed jego renowacją.

 

Taco Hemingway – Trójkąt


W mieście znikających i pojawiających się stale klubów, niejakiemu Filipowi udało się przeżyć złamanie serca na planie trójkąta. Przekąsek nie ma (nawet knajpy U Romana już nie ma), nie ma śladu po Kamieniołomach ani Bistro. Subway na Świętokrzyskiej nadal jest. Serce Filipa już pewnie zaleczone. Międzynarodowe korporacje znowu wygrały. Nihil novi sub luna, Varsovia!

Fakt z kapelusza: Właściciel bistro Przekąski Zakąski – Adam G. swego czasu był posiadaczem rekordowego długu wobec miasta – 50 mln!

PODRZUCAJCIE SWOJE TYPY! ELO!

ps_raps_panskaskorka

Co sądzisz? Skomentuj!