Warszawiacy dla Warszawy

Pełno w Warszawie pięknych nazw, z których jesteśmy dumni, a polskie są tylko z pozoru. Za przykład niech posłużą jedne z najbardziej reprezentacyjnych dzielnic stolicy – Żoliborz i Wilanów. Pierwsza ma rodowód francuski; wywodzi się od francuskiego Joli bord czyli po naszemu ładny brzeg. Druga ma proweniencję łacińską, lub jak niektórzy twierdzą włoską – określano ją mianem Villa Nova czyli po prostu nowego domu. Z czasem jednak zwyciężył aspekt użytkowy, a obie dzielnice zyskały swojsko brzmiącego końcówki –ów i –orz. Wraz z uzyskaniem polskiego rodowodu językowego, Żoliborz i Wilanów pozbyły się obcości i dumnie wkroczyły do stolicy.

Od czasu tych wydarzeń minęło wiele lat. Wielokrotnie zmieniały się układy na scenie politycznej. Dziś po radykalnej wolcie, patriotyzm i akcent lokalne znów są w cenie. Patrioci maszerujący ulicami stolicy w listopadzie bronią jej przed obcym kulturowo elementem. I choć daleko nam do tego, Pańska Skórka próbuje wykazać się zrozumieniem dla ich intencji. W związku z tym wpadliśmy na myśl: A gdyby tak podchwycić część lotnych haseł listopadowych demonstrantów i zastosować je w praktyce na płaszczyźnie językowej? Proszę bardzo. W związku z tym wołamy: Warszawa dla Warszawiaków, Warszawiacy dla Warszawy! Choć stolica jest miastem coraz bardziej międzynarodowym to nie każdy ma obowiązek mówić po angielsku. Apelujemy więc do deweloperów i urzędu miasta, by nazewnictwo nie wykluczało mówiących po polsku Warszawiaków. Prosimy o uwzględnienie polskich wersji nazw następujących miejsc, tak byśmy wszyscy wiedzieli, co oznaczają:

Blue City – Niebieskie Miasto: bo, chcemy by w Warszawie było mniej smogu, który przesłania niebieskie niebo.

Kamion Cross – Krzyż Kamionka: bo tam po chrześcijańsku polskich królów w elekcjach wybierano.

King Cross – Królewski Krzyż: bo tam królowie wybrani na Kamionku wybierali się na zakupy albo przynajmniej przejeżdżali obok.

Factory – Fabryka: bo produkcja odbywa się w fabryce, a faktory to liczba mnoga.

Marina Mokotów – Maryna Mokotów: bo warto nadawać dzieciom polskie imiona, a jachty w stolicy można policzyć na palcach jednej ręki.

Porto Praga – Piwo Praga: bo nie chcemy by Praga promowała alkohol, a jeśli już to „lekkie piwko”, a nie ciężki portugalski trunek.

Weźmy sobie te postulaty do serca i niech wreszcie zapanuje zgoda na wspólną Warszawę naszych marzeń. A marzenia niech będą różne, aby nigdy się nie okazało się, że wszystkim nam śni się ten sam, jedyny i słuszny nadwiślański świt.

Co sądzisz? Skomentuj!