Warszawa mieszkańców – co to znaczy?

Już wkrótce w Ratuszu czeka nas – większa lub mniejsza – zmiana polityczna. Na czym się skupi na początku nowa ekipa rządząca miastem? Na pewno przeanalizuje wydatki budżetowe, politykę inwestycyjną, kadry w urzędach, pod lupą szybko znajdą się co bardziej dochodowe spółki miejskie itd. To oczywiście bardzo ważne sprawy, ale czy w tym wszystkim nie zginie kwestia zupełnie podstawowa – to, jak władze traktują mieszkańców, szczególnie tych słabszych, najbardziej uzależnionych od pomocy samorządu? Trudno powiedzieć, by w ostatnich latach miasto zaliczyło jakiekolwiek sukcesy na tym polu. Aby się o tym przekonać, wystarczy przyjrzeć się losom mieszkańców kamienic.

Gościnnie dla Pańskiej Skórki: Mikołaj Paja*

Warto przypomnieć, że wszyscy lokatorzy zreprywatyzowanych budynków z zasobu ZGN mieli ważne umowy najmu zawarte z miastem. Dla urzędników nie miało to jednak znaczenia – reprywatyzacja to przecież świetna okazja do pozbycia się kolejnego kosztu i problemu, jakim były zwracane budynki, a wraz z nimi ich lokatorzy. Jak były interpretowane niejasne przepisy prawne, regulujące sytuację reprywatyzowanych mieszkańców? Oczywiście na ich niekorzyść – Ratusz uznawał, że prawa z umów przechodzą automatycznie na prywatnego właściciela i tyle w kwestii obowiązków miasta względem obywateli. Jeżeli ktoś chciał wrócić do budynku miejskiego, musiał się najpierw zadłużyć u prywatnego właściciela, spełnić rygorystyczne kryteria i poczekać co najmniej kilka miesięcy. A jeśli ktoś nie zdążył i nowy właściciel wszczął proces eksmisyjny? Miasto z chęcią dołączało do takiego postępowania, wnioskując do sądu automatycznie, zupełnie niezależnie od sytuacji lokatora, o nieprzyznanie lokalu socjalnego z miejskiej puli.

Bulwersujących decyzji jest niestety więcej – spójrzmy na skutki polityki Ratusza, polegającej na pozostawianiu dużej części zasobu komunalnego poza siecią CO. Lokatorzy tych kamienic często uzyskują dochód wystarczający na niewiele ponad zapłatę czynszu. Z drugiej strony zimą, by móc normalnie funkcjonować – a często tylko wegetować – są zmuszeni do opłacania bardzo kosztownego ogrzewania elektrycznego. Stają przed dramatycznym wyborem: zrezygnować z uiszczania opłat za prąd, czy czynszu? Konieczność ratowania zdrowia, ochrony dzieci i seniorów, zapobieżenia wilgoci i zagrzybieniu murów – powoduje powstawanie długu wobec ZGN. Często do opłacenia ogrzewania konieczne są dodatkowe pożyczki, co spycha w spiralę zadłużenia. Sytuacje takie nie miałyby miejsca, gdyby nie ogromne zaniechania Ratusza.

Władze mają wpływ na jakość życia wszystkich mieszkańców, ale dla niektórych warszawiaków, znajdujących się poza głównym nurtem życia społecznego, zainteresowanie bądź brak zainteresowania urzędników jest kwestią kluczową. Dlatego trzeba wspierać lokatorów i rzemieślników przygniecionych stawkami najmu w lokalach komunalnych, starsze osoby chorujące od smogu i innych, którzy nie zawsze mają siły krzyczeć we własnej obronie.

*Mikołaj Paja jest członkiem Stowarzyszenia „Miasto Jest Nasze” i kandydatem KWW Miasto Jest Nasze – Ruchy Miejskie w okręgu 2 Warszawa-Śródmieście w wyborach samorządowych.

fot. Stefan Gardawski

Co sądzisz? Skomentuj!