Ukraina w Warszawie – po raz trzeci

25 października startuje „Ukraina! 3. Festiwal filmowy” – wbrew nazwie to nie tylko wydarzenie filmowe, ale też muzyczne, kulinarne, a nawet… urbanistyczne! Przed Wami organizatorki festiwalu, Beata Bierońska-Lach i Martyna Lach, które krótko i zwięźle wyjaśnią, dlaczego koniecznie należy wziąć udział w festiwalu.

Gościnnie dla Pańskiej Skórki: Stefan Kotyk

To już trzeci raz gdy Ukraina! Festiwal Filmowy zagości w Warszawie. Skąd pomysł?

Beata Bierońska-Lach: Ukraińcy to największa grupa cudzoziemców w Warszawie. Przyjeżdżają tutaj w poszukiwaniu lepszego życia, czasami nawet w dramatycznych okolicznościach uciekając przed wojną. To nasi sąsiedzi i przyjaciele. Niestety Polacy słabo znają kulturę współczesnej Ukrainy. Gdyby poprosić przechodnia, aby wymienił tytuł jakiegokolwiek filmu ukraińskiego, byłby z tym kłopot. Nie mówiąc już o reżyserach. Niewiele filmów ukraińskich trafia do szerokiej dystrybucji kinowej. Dlatego zależało nam, aby pokazać współczesne filmy ukraińskie, szczególnie te, które powstały po Majdanie.

Jakie są różnice w stosunku do poprzednich edycji Festiwalu?

BBL: Festiwal się rozrasta. W tym roku gościmy w dwóch kinach i pokażemy 18 filmów. Kiedy zaczynaliśmy, pokazaliśmy 10 filmów a i tak mieliśmy kłopot z zebraniem programu. Teraz na Ukrainie kręci się coraz więcej filmów – ok. 50 rocznie. Filmy są coraz ciekawsze, pojawiają się na europejskich festiwalach gdzie są doceniane i nagradzane. Zarówno przez jurorów jak i widzów.  Obecnie chyba najbardziej znanym reżyserem ukraińskim jest Siergiej Łoźnica. W programie festiwalu znalazły się dwa jego filmy: „Łagodna” oraz „Donbas”, tegoroczny ukraiński kandydat do Oskara.

Mówicie, że celem festiwalu ma być przebudzenie na nowych mieszkańców Warszawy i odrzucenie krzywdzących stereotypów. Jakich konkretnie?

BBL: My Polacy nie znamy Ukraińców, boimy się obcych. Szczególnie rzuca się to w oczy gdy przegląda się ogłoszenia mieszkań do wynajęcia: „Cudzoziemcom dziękuję.” Kiedy poznajemy ich bliżej, okazuje się że jesteśmy bardzo do siebie podobni. Może nawet bardziej niż nam się wydaje. Łączy nas podobna historia i tradycje.

Martyna Lach: Chcemy zerwać ze stereotypem przaśnej Ukrainy, w której najwyższym poziomem sztuki eksportowej są wycinanki i ludowe stroje. Te stereotypy nie dotyczą tylko Ukrainy, dotyczą też Polski i innych krajów prezentowanych za granicą na wszelkiego rodzaju piknikach i festynach. Współczesna sztuka ukraińska ma o wiele więcej do zaoferowania, a my o tym mówimy poprzez język filmu.

BBL: Ukraina, to nowoczesny , dynamicznie rozwijający się kraj europejski. Szczególnie wydarzenia na Majdanie pokazały, że społeczeństwo ukraińskie bardzo się zmieniło i odrzuca postsowiecki marazm.

Czy patrząc na wcześniejsze edycje imprezy wydaję się to Wam realne?

BBL: Tak. Kiedyś źle mówiono o Polakach pracujących na zachodzie, ale udało się przełamać stereotyp i niemiecki żart „Jedź do Polski na wakacje – Twój samochód już tam jest.” już się nie pojawia. Podobnie postrzegani są u nas Ukraińcy. Dopiero po bliższym poznaniu okazuje się, że są bardzo pracowici, co widać na każdym kroku.  Mam nadzieję, że dzięki festiwalowi zmniejszy się dystans między Polakami i Ukraińcami. A osobiste spotkanie to przecież najlepszy lek na stereotypy.

Co Cię zaskoczyło podczas poprzednich festiwali?

BBL: Poprzednie edycje festiwalu były dla mnie ogromnym zaskoczeniem i wielką niewiadomą, ponieważ nie wiedziałam, jaki będzie odbiór ukraińskiego kina, jakie będzie zainteresowanie,  czyli same niewiadome. Teraz już jestem bardziej „oswojona z tym tematem” i wiem, że z roku na rok przybywa widzów. Filmy ukraińskie są coraz lepsze, dostają nagrody, jako przykład mogę podać film Łożnicy „Donbas” i jest coraz większe zainteresowanie, przychodzą na projekcje zarówno Polacy, jak i Ukraińcy, którzy czasami z filmu dowiadują się co tak na prawdę dzieje się w ich kraju.

A negatywnie?

BBL: Z pewnością zaskoczyło nas to, że niektórzy widzowie ze zdziwieniem pytali: „A na Ukrainie nadal jest wojna?”, „A dlaczego filmy są po rosyjsku? Przecież to język wroga”. W Polsce zupełnie nie mamy świadomości, że większość Ukraińców, w tym również mieszkańców Kijowa, mówi po rosyjsku. Ukraiński jest ich drugim językiem. To znaczy, że nadal nie wiemy, co na Ukrainie tak naprawdę dzieje. No i hejty, ale po to robimy festiwal, żeby przełamać niechęć i pokazać, że mamy wiele wspólnego.

Co jest wyjątkowego we współczesnym kinie ukraińskim?

ML: Współczesne kino ukraińskie jest nastawione na tu i teraz. Podejmuje tematy uniwersalne, mówi o miłości, zdradzie, biedzie, prowincji, wielkim mieście, dorastaniu i rozterkach, ale w każdym niemal filmie wyczuwalna jest gdzieś w tle tocząca się na Ukrainie wojna. Oczywiście sporo filmów mówi o niej bezpośrednio, ale nawet w tych, które zdawałyby się być odległe tematycznie, echa wojny pobrzmiewają w warstwie mniej oczywistej. Poza tym kino ukraińskie mówi autentycznym językiem, eksperymentuje z formą i nie waha się mówić o tematach trudnych.

Jak, poza filmami, będziecie mówić o Ukrainie?

ML: W tym roku zaprzyjaźniliśmy się z Festiwalem „Warszawa w Budowie”, który zaprosił do współpracy ukraińskich kuratorów i przygotował wystawę „Sąsiedzi” będącą  próbą przyjrzenia się idei sąsiedztwa we współczesnym mieście, która na skutek skali migracji uwarunkowanych ekonomicznie czy politycznie staje się jedną z podstawowych kwestii do przemyślenia na nowo. Wspólnie zapraszamy widzów naszego festiwalu na specjalne oprowadzanie po wystawie z kuratorem festiwalu Szymonem Maliborskim. Poza tym będziemy mówić o smakach Ukrainy  podczas warsztatów kulinarnych, które organizujemy wspólnie z Kuchnią Konfliktu. Jest to miejsce spotkania kultur i dialogu społecznego, w którym jednocześnie serwuje się potrawy z regionów świata objętych konfliktami. Oczywiście zaprosiliśmy na festiwal ukraińskich filmowców, którzy po pokazach będą rozmawiać z widzami między innymi o tym, jak działa ukraińska branża filmowa.

Imprezą towarzyszącą będzie koncert zespołu Cold Comfort. Co dzieje się we współczesnej muzyce ukraińskiej?

ML: Nie za bardzo interesuję się muzyką mainstremową, więc niewiele mogę powiedzieć na jej temat, ale widziałam niedawno teledysk znanej ukraińskiej piosenkarki popowej. Nie ma na sobie zbyt wielu ubrań i śpiewa o avocado. Klip ma prawie 8 000 000 odsłon na youtubie, więc jest pewnie cała armia młodych chłopców, którzy czerpią przyjemność z jej twórczości. (śmiech)

My zapraszamy na nasz festiwal twórców sceny alternatywnej, czyli utalentowanych, ale bez dobrych wyników finansowych J. W tym roku na zakończenie festiwalu w niedzielę 28 października w klubie Bardzo Bardzo zagra Cold Comfort, kapela z Równego, która wyszła od mrocznych brzmień lat 80., klasycznego francuskiego cold wave’u i późnego post punku. Ostatnio zespół zdecydował się przesunąć nastrój w nieco cieplejszą stronę i rozpoczął flirt z muzyką elektroniczną.

Podczas poprzednich festiwali grali u nas też The Hypnotunez, kapela rockabilly z charyzmatycznym wokalistą śpiewającym między innymi o Cthulhu z twórczości H.P. Lovecrafta oraz duet OY SOUND SYSTEM, łączący bass, dub, muzykę świata, aż po electronic rock i reggae, wykorzystujący teksty znanych ukraińskich autorów, takich jak Miroslav Lajuk czy Olesya Mamchich.

Najciekawszym według mnie zespołem ukraińskim, który zaistniał na międzynarodowej scenie muzycznej jest Dakha Brakha. To kwartet z Kijowa, grający „etno-chaos”. Z tej samej rodziny wywodzi się ciekawy projekt muzyczny Dakh Daughters, czyli siedem kobiet, piętnaście instrumentów i czarny kabaret. Zespół czerpie z burleski, baletu, elektroniki, folku dodając do tego punk-rockowy pazur. Elektronikę i folk łączy zespół ONUKA Naty Żyżczenko. Między innymi nagrała utwór „1986”, który był hołdem dla ofiar katastrofy elektrowni jądrowej w Czarnobylu.  Warto też wspomnieć hip hopowe Griby czy grającą reggae i folk Perkalabę.

Może czas na ukraiński festiwal muzyczny?

BBL, ML: Oczywiście! Wszystko jak zwykle rozbija się o fundusze. Jeśli tylko znajdziemy sponsora, to bardzo chętnie zorganizujemy taki festiwal!

WIĘCEJ:

Festiwal na FB – wydarzenie
Festiwal na FB – fanpage
Warsztaty z Kuchnią Konfliktu

Co sądzisz? Skomentuj!