Trafili pod dobry adres. Rozmowa z Karoliną Dzięciołowską – autorką wystawy „Dobry Adres. Historie ukrywania Żydów w okupowanej Warszawie”.

O tym, jak powstawała wystawa „Dobry Adres„, dokąd trafili po wojnie ocaleni i o przepastnych archiwach Muzeum Polin rozmawiam z autorką wystawy – Karoliną Dzięciołowska.

Pańska Skórka: Skąd wzięła się koncepcja wystawy?

Karolina Dzięciołowska: Kilka lat temu, kiedy redagowałam historie ratowania z kolekcji projektu „Polscy Sprawiedliwi – Przywracanie Pamięci” w Muzeum POLIN, zwróciłam uwagę jak wiele z nich działo się na Żoliborzu. Wspólnie z Olgą Linkiewicz, żoliborzanką i historyczką, przygotowałyśmy spacer śladami żoliborskich Sprawiedliwych. To był upalny dzień, wędrowaliśmy dwie i pół godziny aż skończyliśmy u Olgi w mieszkaniu przy ulicy Słowackiego. Pamiętam poruszenie uczestników. Dwa kolejne spacery odbyły się po Pradze i Śródmieściu. Kiedy Klara Jackl, obecna koordynatorka projektu o Sprawiedliwych, zastanawiała się nad tematem kolejnej wirtualnej wystawy, zaproponowałam żoliborskie historie ratowania. Uważam, że skala pomocy Żydom na terenie tej dzielnicy była wyjątkowa. Klara uznała jednak, że tematem jest cała Warszawa. Miała rację. Kanadyjski historyk Gunnar S. Paulsson książkę, w której podjął próbę opisania losów Żydów po „aryjskiej” stronie Warszawy w latach 1940-45, zatytułował Utajone miasto. Ślady tego niejawnego miasta istnieją. Są domy, są kamienice, miejsca – świadkowie niewiarygodnych wydarzeń. Ludzie w potrzebie, a takimi byli wówczas mieszkańcy okupowanej Warszawy, nieśli pomoc Żydom skazanym na śmierć. Dziś podjąć decyzję o pomocy jest trudno, mimo że nie brakuje ani jedzenia, ani wolności, ani nie grozi nam kara śmierci. Wśród bohaterów wystawy są tacy, którzy uważali, że inaczej nie można było się wówczas zachować. Te miejsca ocalałe w czasie.  Te dobre adresy, pod którymi mieszkali dobrzy ludzie, warto ujawnić.

dobryadres_1i

Fragment wystawy „Dobry Adres”.

Czym kierowałaś się przy wyborze tekstów? Jak wyglądało ich szukanie i selekcja materiałów archiwalnych?

Zależało mi, żeby dać głos bohaterom wystawy. Starałam się budować tekst w oparciu o transkrypcje, czyli zapis rozmów z ratującymi i ocalałymi, które realizowane są od 2007 roku w ramach projektu „Polscy Sprawiedliwi”. Te wywiady mają po kilkadziesiąt stron a ja potrzebowałam jednego, góra trzech zdań. Wyławiałam treści, które według mnie pomogą czytelnikowi znaleźć się bliżej bohatera, miejsca i czasu akcji oraz oddadzą wyjątkowość danej historii.

Drugim ważnym źródłem były relacje z archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego. Zespoły 301 i 349 zawierają relacje ocalałych Żydów i Polaków, czyli ofiar i świadków Zagłady. Są starsze niż transkrypcje, różni je sposób narracji, pamięć. Wiele ma charakter protokołów, zeznań. Czasami opisują jedno, kilka konkretnych wydarzeń, czasami są czymś na kształt rysu historycznego na temat lat okupacji w Polsce. Szukałam zdań, które niosą konkret – coś co zdradzi charakter autora relacji.

Wystawa nie jest książką. Wyciągnięcie z setek stron archiwaliów treści, które będą reprezentatywne dla pokazywanej historii, jej bohaterów i miejsca w Warszawie było wyzwaniem.

Jak wyglądał kontakt z osobami, których historie zostały przedstawione? Jakie były ich reakcje na podjęcie tematu?

Pracowałam na materiałach, które są już zgromadzone w projekcie. Kiedy sama robiłam wywiady z ratującymi czy ocalałymi, spotykałam się ze stwierdzeniami „kogo to interesuje?”, „to było tak dawno”, ale też „trzeba o tym mówić, przypominać”, „tyle lat milczeliśmy”. Zarówno ratujący, jak i ocalali podkreślali, że cieszy ich, kiedy ich historiami interesują się młodzi, pokolenia wchodzące w życie.

Wsparcie udzielone z funduszy norweskich i EOG przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię.dobryadres_1t

 

Fragment wystawy „Dobry Adres”. 

A co z tymi, którzy przeżyli? Jak potoczyły się losy ocalonych osób? Przypominasz sobie jakieś ciekawostki, wyjątkowe spotkania?

Ocalali przeżyli, ale powojenne doświadczenia nie należały do lekkich. Nie wiadomo ile z ocalałych dzieci pozostało w polskich rodzinach. Niektóre po latach poznały prawdę o swoim pochodzeniu, a inne rozstawały się z przybranymi polskimi rodzicami często w dramatycznych okolicznościach. Wielu ocalałych wybrało emigrację. Przez Wiedeń i Paryż kierowali się do Palestyny, a później Izraela z nadzieją, że tam będą u siebie. Emigrowali do Francji, Stanów Zjednoczonych, Kanady. Starali się budować normalne życie, zakładali rodziny, pracowali, niektórzy robili kariery. Milczeli o tym, czego doświadczyli. Ofiary rzadko znajdują słuchaczy a same też uciekają od bolesnych wspomnień. Yad Vashem, Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu, powstał w Jerozolimie w 1953 roku, ale o doświadczeniu ocalałych zaczęło się mówić w Izraelu dopiero w latach 60., po procesie Eichmanna. W świecie jeszcze później, bo w latach 90., kiedy Steven Spielberg założył Shoah Foundation i zaczął nagrywać relacje ocalałych.

Każde spotkanie z osobą ocalałą jest dla mnie na swój sposób wyjątkowe. Zawsze jestem pod wrażeniem witalności i pogody ducha tych, których doświadczenia bywają tak ciężkie. Pani Janina Goldhar, która ocalała między innymi dzięki pomocy Marii Palester  ma dziś 86 lat. Jest emigrantką Marca ‘68. Zaczynała nowe życie w Izraelu po czterdziestce. Mieszka pod Tel Awiwem. Jest emerytowaną profesor biologii. Co roku w sierpniu przyjeżdża do Polski, żeby pobyć z przyjaciółmi.  Organizują wycieczki w Bieszczady, na Mazury. Była moją gospodynią w Izraelu, miałam szczęście spróbować jej znakomitych dań polskiej kuchni, słuchać jak pięknie mówi po polsku,  korzystać z biblioteki, która puchnie z każdym rokiem o kolejne pozycje współczesnej polskiej literatury.

W jaki sposób miejsca przedstawione na wystawie odnoszą się do współczesnej mapy Warszawy?

Do przedstawienia historii ratowania używamy dwóch map – z 1941 roku i współczesnej. Ta pierwsza to piękny dokument. Pochodzi ze zbiorów Biblioteki Narodowej. Zaproponował ją Mateusz Szczepaniak –  historyk współpracujący z projektem Polscy Sprawiedliwi. Artkolektyw, projektanci wystawy, znakomicie wykorzystał ten świetny wizualnie materiał. Porównanie tych map to jak praca archeologa, odkrywanie miasta, które gdzieniegdzie, w postaci starych domów, kamienic, ujawnia swoją przeszłość.  Teraz wystarczy się po nim wybrać na wirtualny spacer.

Dziękuję za rozmowę .

**************************************

Wystawę „Dobry Adres. Historie ukrywania Żydów w okupowanej Warszawie” można odwiedzić pod poniższym linkiem:

http://www.sprawiedliwi.org.pl/wystawa/dobry-adres/

 

Wsparcie udzielone z funduszy norweskich i EOG przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię.

granty

Co sądzisz? Skomentuj!