Koneser? Aaa, Polmos! Było tak od razu!

– Do Konesera poproszę, pod bramę od strony Nieporęckiej.

– Gdzie, do Konesera? Aaa, do Polmosu w sensie, było tak od razu mówić. Wie pani, za moich czasów to się kupowało wódkę Stołową, w takiej butelce z długą szyjką, żadne tam luksusy z Polmosu. A jak nie czystą, to piwo Żabka albo wino „ból brzucha”. Wchodziło się do sklepu i do ekspedientki „poproszę dwa bóle brzucha” i od razu było wiadomo, o co chodzi. Po lepsze alkohole to można było iść do Pewexu czy Baltony, jak ktoś miał za co kupić, ale po czystą to się szło zwykle do Zdzicha do klatki obok. Tak to było na Pradze. Bo jak z przydziału miało się alkohol kupić to gdzie tam, kartek starczało na pół litra na miesiąc. Wie pani, ja pracowałem w hotelu Victoria, to na starówce z kolegą znaleźliśmy sklep, w którym wódkę Stołową sprzedawali ze srebrnymi korkami. A srebrne korki to miały droższe wódki, Żytnia, Wyborowa… Kupowaliśmy tej stołowej, w wannie się parę dni butelki moczyły, co by etykiety łatwiej odkleić, a potem na Bazarze Różyckiego same naklejki tych lepszych wódek braliśmy i sprzedawaliśmy Stołową jako Wyborową, bo srebrny korek. Takie czasy było, że zawsze się człowiek jakoś zakręcił. Na tym Różycu to pani, takie tłumy, że ludzie z obitymi nerkami chodzili, bo zawsze ktoś łokciami się rozpychał. Latem to kolejki były od Białostockiej po Kijowską i wszyscy na bazar. Trwało to dopóki nie otworzyli Stadionu X-lecia i Jarmarku Europa, wtedy całe towarzystwo się tam przeniosło. Proszę pani, na stadionie to wszystko by pani kupiła. Karabiny, czołgi, samoloty odrzutowe, co dusza zapragnie, nawet, pani wybaczy ale to prawda, Murzynki do uprawiania seksu były. A wie pani, gdzie najlepsze dyskoteki były? Do Tip Top obok Hybryd się chodziło, tam zawsze było wszystko wiadomo, kto z kim przychodzi i po co. Raz dziewczyna przyszła z tym, a następnym razem już z innym, to ci faceci o sobie „szwagier” mówili. Potem jeszcze niedaleko Bingo było. A jak w Śródmieściu się zabawa skończyła, brało się taksówkę albo kolegę z samochodem i do Rusałki obok ZOO jechało, tam to dopiero zaczynało się wszystko od północy zaczynało. Sami najmocniejsi cinkciarze i prostytutki, wszyscy później otworzyli kioski z alkoholem i papierosami 24/7, nie było mowy, żeby ktoś z zewnątrz zrobił na tym biznes, bo budę paliliby natychmiast. Niektórzy to jeszcze na „ciepłe babcie” chodzili, był taki lokal, już nazwy nie pamiętam bo to dawno było, ale obok Domu Partii na Nowym Świecie, że tam panie z Ameryki po pięćdziesiątce, sześćdziesiątce na dancingi chodziły. A młode chłopaki do tych pań, one bogate były, to za taniec czy miły wieczór zawsze trochę dolców wpadło. A jak trochę egzotyki, to Arabowie chodzili do Nimfy obok Zwycięzców. Arabowie przyjeżdżali na kilka dni lub tygodni i mieli dolary. Dziewczyny to lubiły, chodziły krótko z tymi Arabami, w dowód miłości dziesięć dolarów dostawały. Mieliśmy jednego znajomego z Libii, jak przyjeżdżał do Polski raz na jakiś czas na trzy miesiące to zawsze u niego w pokoju w Victorii można było na noc zostać. Potem się z Polką, taką blondyną ożenił, już zamieszkali razem. I kiedyś to była miłość, powoli się rozwijała, ludzie trochę z niepewnością do tego podchodzili, za rękę pochodzili. Teraz to kredyty, ten tyle nie zarabia, nie chce jej mieć na utrzymaniu, mówię: do miłości chcesz być zdolny, zjedz ogórek małosolny. O, bar mleczny Rusałka, to wziął nazwę właśnie od tej restauracji obok ZOO, co pani mówiłem że imprezy w nocy były. Teraz to już Praga nie taka, spokojniejsza. Kiedyś to było zupełnie inaczej, człowiek wszystko mógł, jak pokombinował. Jesteśmy, czterdzieści złotych będzie, a co się pani doedukowała, to już pani. Do widzenia i zdrowia życzę.

Co sądzisz? Skomentuj!