Sztuczna inteligencja w służbie obywatela

Infolinia i aplikacja 19115 to w teorii jeden z fajniejszych pomysłów, jakie w ostatnich latach wdrożono w Warszawie. Niemniej w miarę korzystania z tego rozwiązania nabieram niemal pewności, że 19115 obsługiwane jest nie przez żywych ludzi, a przez miejskie androidy, sztuczną inteligencję (no, prawie inteligencję) i systemy uczenia maszynowego, które uczą się powoli.

O tym, że 90% zgłoszeń zaparkowanych na trawnikach i przejściach dla pieszych „świętych krów” kończy się niestwierdzeniem zdarzenia przez Straż Miejską (po – średnio 20 godzinach) wiadomo powszechnie. Zdarza się też, że zgłoszenie mniejszej lub większej usterki w przestrzeni miejskiej (np. uszkodzonej kratki w metrze – można np. złamać obcas albo nogę) skutkuje naprawą ale bez powiadomienia. Ja jednak miałem ostatnio okazję odbyć niezwykle pouczającą, choć najeżoną kolcami, korespondencyjną konwersację z konsultan… tj. robotem obsługującym linię 19115. I przekonać się, jak bardzo nieintuicyjne i zniechęcające jest to narzędzie, jeśli nie ograniczamy się do pojedynczego zgłoszenia.

Zaczęło się niezwykle prozaicznie. Jak wiadomo, śmieciowa „dobra zmiana”, czyli nowe zasady segregacji i wywozu odpadów, zaowocowała w niektórych dzielnicach odpadkowym chaosem – kontenery opróżniane są nieregularnie, zaś miasto dość mocno zachęca, aby ewentualne perturbacje zgłaszać na 19115 właśnie. No to zgłosiłem.

GPS, adres taki to a taki, przepełnione kontenery, zdjęcie 1, 2, 3, klik.

Dość szybko przyszło potwierdzenie zgłoszenia i… nic się nie wydarzyło.

Następnego dnia rano kontenery jak były przepełnione wczoraj, tak trwały w smutnym przejedzeniu jak po świątecznym rodzinnym obiedzie. A dodatkowo w powietrzu wokół altanki radosny taniec godowy rozpoczęły setki much. No nic, zgłośmy jeszcze raz.

Tym razem odpowiedzi przyszły dwie:

„Dzień dobry, odbiór odpadów odbędzie się w możliwie najszybszym terminie” oraz: „Dzień dobry, odbiór odpadów przypisany do wykonania w dniu dzisiejszym”, każda zaś opatrzona napisaną wielkimi literami (aby nawet nieuważne oko spostrzegło) klauzulą:

WIADOMOŚĆ ZOSTAŁA WYGENEROWANA AUTOMATYCZNIE, PROSIMY NA NIĄ NIE ODPOWIADAĆ. W PRZYPADKU ODPOWIEDZI WIADOMOŚĆ NIE BĘDZIE DOSTARCZONA.”

Urząd frontem do mieszkańca, wiadomo, ważne by zgłoszenie zostało rozwiązane, pomyślałem. Bo i po cóż w tej sytuacji korespondować dalej? No i faktycznie – kontenery zostały opróżnione, muchy poleciały za śmieciarką, absolutny sukces.

Na kilka dni.

Kiedy śmietniki ponownie wyglądały jak ostatnie nieszczęście (a dodatkowo obok wyrosła hałda tektury), postanowiłem, bez większej nadziei na sukces, ponownie dać znać Dziewiętnastce Stopiętnastce.

Odpowiedź przyszła dość szybko: „Dzień dobry, Przy ulicy X odpady odbierane są codziennie,jest to maksymalna częstotliwość. Możemy dostawić dodatkowe pojemniki na przepełniające się frakcje. WIADOMOŚĆ ZOSTAŁA WYGENEROWANA AUTOMATYCZNIE, PROSIMY NA NIĄ NIE ODPOWIADAĆ. W PRZYPADKU ODPOWIEDZI WIADOMOŚĆ NIE BĘDZIE DOSTARCZONA.” Jednak capslockowa klauzula nieco zbiła mnie z pantałyku – skoro operator miejskiej infolinii zasygnalizował cień szansy na rozwiązanie, a przynajmniej ograniczenie śmieciowego kryzysu, jak teraz mam mu/jej odpowiedzieć? Najlogiczniejsze wydało mi się więc utworzenie nowego zgłoszenia. W rezultacie w 2019 roku, przy pomocy smartfonowej aplikacji, wysyłałem kolejne „pisma”, posługując się numerami wcześniejszych, bez możliwości bezpośredniego odniesienia się, wątkowania odpowiedzi. Jak za starych, (nie)dobrych, biurokratycznych czasów.

Na początek (w nawiązaniu do zgłoszenia nr …/2019) poprosiłem w imieniu swoim i (zaocznie) sąsiadów o dostawienie kontenerów, potwierdzając nieśmiałą sugestię 19115.

Odpowiedź była szybka i konkretna: „Proszę o informację na jakie frakcje potrzebują Państwo pojemników oraz jakiej pojemności. WIADOMOŚĆ ZOSTAŁA WYGENEROWANA AUTOMATYCZNIE, PROSIMY NA NIĄ NIE ODPOWIADAĆ. W PRZYPADKU ODPOWIEDZI WIADOMOŚĆ NIE BĘDZIE DOSTARCZONA.”

W nawiązaniu do zgłoszenia nr … oraz …/2019 dałem więc miastu znać, że przepełniają się pojemniki na papier i plastik/metal. I że taka sama pojemność jak dotychczasowa będzie odpowiednia. I chyba tu spowodowałem pierwsze zwarcie na łączach miejskiego AI.

„Dzień dobry, Jakiej pojemności ma być to pojemnik ? proszę podać frakcję i pojemność w zgłoszeniu. WIADOMOŚĆ ZOSTAŁA WYGENEROWANA AUTOMATYCZNIE, PROSIMY NA NIĄ NIE ODPOWIADAĆ. W PRZYPADKU ODPOWIEDZI WIADOMOŚĆ NIE BĘDZIE DOSTARCZONA.” odpowiedział bowiem system.

U mnie też nastąpiło zwarcie, bo frakcje zgłosiłem chwilę wcześniej, a o pojemności pojemników na śmieci, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Doedukowałem się jednak szybko – być może ta wiedza przyda się i Wam: otóż standardowy pojemnik na czterech kółkach to 1100 litrów. Uprzejmie poprosiłem więc (dot. zgłoszenia …, … oraz …/2019) o dostawienie po 1 pojemniku 1100-litrowym na papier i plastik/metal. Tym razem system załapał, gdyż:

„Dziękuje za informację. Zlecenie podjęte do realizacji. WIADOMOŚĆ ZOSTAŁA WYGENEROWANA AUTOMATYCZNIE, PROSIMY NA NIĄ NIE ODPOWIADAĆ. W PRZYPADKU ODPOWIEDZI WIADOMOŚĆ NIE BĘDZIE DOSTARCZONA.”

Uff, system pokonany, kontenery (być może) dostawią. Ale nie miał Kaliszewski kłopotu, sprawił sobie 19115. Kolejnego dnia, na widok nadal przepełnionych kontenerów postanowiłem bowiem odnieść się do zgłoszenia numer milion pięćset dwa dziewięćset/2019 i dać 19115 znać, że odpady nie są jednak niestety odbierane codziennie. Tym razem system AI 19115 uruchomił analizator składniowy, zastanowił się nad moją odpowiedzią i rzekł – niemal poetycko:

„Odpady zmieszane odbierane są codziennie
Odpady sugerowane raz w tygodniu z wyjątkiem szkła raz w miesiącu
Jedyną opcją jest dostawienie pojemników.
Proszę podać pojemności pojemników i frakcję którą Państwo chcą.

WIADOMOŚĆ ZOSTAŁA WYGENEROWANA AUTOMATYCZNIE, PROSIMY NA NIĄ NIE ODPOWIADAĆ.

W PRZYPADKU ODPOWIEDZI WIADOMOŚĆ NIE BĘDZIE DOSTARCZONA.”

Kurtyna.

Co sądzisz? Skomentuj!