Stary warszawski adres w nowej odsłonie

Autorką tekstu jest Martyna Obarska (współorganizatorka inicjatywy Fabryka czekolady gra!)

Zbudowano ją w 1865 roku. Do połowy lat 30-tych była główną fabryką rosnącego imperium czekoladowego Wedla. Cudem przetrwała wojnę, kilka lat temu przeszła gruntowny remont i zmieniła swoją funkcję. W najbliższy piątek dzięki kooperatywie sąsiedzkiej otwiera na jedną noc swoje podwoje. Fabryka Czekolady na Szpitalnej 8.

To był typ człowieka, który do pracy jeździł tramwajem, wspomina Jana Wedla Elżbieta Jasińska, spadkobierczyni i obecna właścicielka Fabryki Czekolady. Jan, wnuk założyciela pierwszej fabryki czekolady na ziemiach polskich słynął z łączenia nowatorskich pomysłów biznesowych z zaangażowaniem społecznym i odpowiedzialnością za swoich pracowników. Pochodził z rodziny, w której etos fabrykanta oznaczał realizację konkretnych działań: świadczenia zdrowotne, mieszkania pracownicze, ośrodek wypoczynkowy w podwarszawskim Świdrze, a przede wszystkim dbałość o załogę.

Równocześnie miał na tyle otwartą głowę i dar do podpatrywania ciekawych rozwiązań, że wprowadził firmę na nowe tory. Był tym, który wymyślił ustawienie przy Parku Skaryszewskim pierwszych automatów ze słodyczami, zorganizował własną niewielką flotę lotniczą Wedla czy angażował w projektowanie opakowań najlepszych grafików swoich czasów – chociażby Zofię Stryjeńską. Czasami jego nowatorski zapał był tłumiony, na przykład wtedy kiedy postanowił zmodernizować wnętrza Pijalni Czekolady, co spotkało się z ogromnym społecznym protestem warszawiaków przywiązanych do secesyjnych przestrzeni. Iwaszkiewicz słał listy protestacyjne a Wiadomości Literackie przygotowały cały numer specjalny poświęcony urokowi tego „staroświeckiego sklepu”. Warszawa nie była gotowa na ten pomysł Jana, ale i tak był lokalnym odpowiednikiem Baty lub jeśli ktoś woli czerpać ze wzorów literackich – Wokulskim.

Zanim jednak Jan rozpędził machinę Wedla do tego stopnia, że firma mogła sobie pozwolić na zbudowanie wielkiego zakładu przemysłowego na Kamionku w okresie szalejącego kryzysu ekonomicznego, jego dziadek wykorzystał zupełnie inną machinę. To od niej rozpoczęła się cała przygoda z czekoladą.

Na początku były karmelki

Karol (na którego mówiono jeszcze wówczas Karl) swoją zawrotną karierę cukiernika rozpoczął w pracowni Karola Grohnerta przy ulicy Piwnej 12. Stosunkowo szybko nieopodal założył własną cukiernię pod adresem Miodowa 12. Jego pierwszym wyrobem były karmelki śmietankowe, reklamowane w „Kurierze Warszawskim” poetyckim sloganem: Zupełnie nowy i szczególny utwór cukierniczy, a nade wszystko wyborny środek leczniczy i łagodzący wszelkie cierpienia piersiowe, nader skuteczny na słabości te w miesiącach wiosennych, a nawet dla nie cierpiących i zwolenników delikatnego smaku – bardzo przyjemny wyrób.

Momentem przełomowym okazało się sprowadzenie w 1855 roku specjalnej maszyny z Paryża, która umożliwiła masową produkcję pitnej czekolady. Trunku, który do tej pory był zarezerwowanego tylko dla wąskiej i majętnej grupy społecznej. Wedel zdemokratyzował czekoladę na ziemiach polskich.

Wobec gwałtownego rozwoju firmy fabrykę przeniesiono na ulicę Szpitalną (wówczas 4/6/8). Za jej projekt był odpowiedzialny Franciszek Brauman. Po dekadzie założyciel firmy przekazał stery swojemu synowi Emilowi przekazując fabrykę w prezencie ślubnym. Do lat 30-tych była główną fabryką rosnącego imperium czekoladowego Wedla, a na parterze kamienicy frontowej zwanej przez warszawiaków „bombonierą pana Wedla” działała czynna do dnia dzisiejszego Pijalnia Czekolady.

W nowych realiach

Wojna obeszła się stosunkowo łagodnie z zabudowaniami należącymi do rodziny Wedlów. Fabryka zbudowana w oficynie przetrwała ją w nienaruszonym stanie, ucierpiała natomiast kamienica frontowa, którą odbudowano w 1947 roku. Rok później rodzina straciła prawa własności. W czasach PRL-u w zabudowaniach fabrycznych mieściły się magazyny, pomniejsze biura, później nawet szkoła. Budynek popadł w ruinę. Starania o odzyskanie nieruchomości zakończyły się sukcesem w 2008 roku. Wtedy też Fabryka Czekolady przy ulicy Szpitalnej 8a przeszła gruntowny remont. Stare postindustrialne wnętrza nabrały nowego charakteru – nietypowych powierzchni biurowych.

I właśnie do takiej przestrzeni postanowiła się sprowadzić warszawska firma technologiczna Laboratorium EE, która zajmuje się projektowaniem, realizacją i wdrażaniem kreatywnych rozwiązań na styku nowych technologii i usług społecznych. Firma odpowiedzialna m.in. za projekt i wdrożenie Polony – cyfrowej Biblioteki Narodowej czy systemu organizacji zbiórek żywności Banków Żywności. Laboratorium zaprosiło do kooperatywy sąsiedzkiej lokalne firmy, które mają swoje siedziby w podwórku na ulicy Szpitalnej i wspólnymi siłami chce stworzyć dynamiczne miejsce na mapie Warszawy. Miejsce, usytuowane dokładnie naprzeciwko siedziby kilkudziesięciu organizacji pozarządowych. Ulicę tętniącą fajnymi pomysłami pokazującymi, że współpraca między różnymi partnerami jest możliwa i że firmy, tak samo jak za czasów początków fabryki Wedla, chcą brać odpowiedzialność za kształtowanie swojej najbliższej przestrzeni.

Inauguracja kolektywu sąsiedzkiego odbędzie się w najbliższy piątek. Dzięki tej inicjatywie stary warszawski adres zobaczymy w nowej odsłonie.

Miejsce: Fabryka Czekolady, ul. Szpitalna 8a, Warszawa
Start: 14.02.2014, godz. 20.00
Wstęp: po podaniu hasła, które pojawi się 13.02.2014 na stronie wydarzenia Szczegóły wydarzenia: www.fabrykaczekoladygra.pl / Facebook
Kontakt: Dominika Szpinda dominika.szpinda@barminus200.pl

Pańska Skórka jest partnerem medialnym wydarzenia.
 fabryka2

Co sądzisz? Skomentuj!