Solatorium. Sposób na zimową depresję.

Pewnego lutowego popołudnia trafiłem do Solatorium. Z okna bił przyjemny blask, a przed wejściem na mrozie dwójka osób grała w badmintona. Aktywnie zwalczali zimową depresję w mieście. Jednym z graczy okazał się mój rozmówca – Michał Augustyn, gospodarz Solatorium. 

fot. Michał Augustyn 

Mateusz Kaczyński: Kiedy po raz pierwszy usłyszałem nazwę Solatorium miałem dwa skojarzenia – z solarium i z miejscem , gdzie szuka się samotności. Później do głowy przyszło mi jeszcze Słońce.  Faktycznie to przestrzeń pełna roślin i ciepła, która daje możliwość wyciszenia.

Michał Augustyn: To ciekawe skojarzenie z miejscem dla samotników. Nie myślałem o takim znaczeniu, ale może się tak kojarzyć – solitude. Tworząc nazwę bardziej chodziło mi o skojarzenie z sanatorium i słońcem. Solatorium to miejsce, które opiera się na prostym koncepcie: ma to być miejskie uzdrowisko dla ludzi spragnionych lata, Słońca i zieleni. To rzeczy, których wielu z nas brakuje w środku zimy. Chodziło o to, by na powierzchni 20 metrów kwadratowych skupić różne elementy kojarzone z latem. Trochę miejskie schronisko, otwarte, do którego każdy może przyjść kiedy ma ochotę. Otwartość i wielofunkcyjność tego miejsca to istota całego pomysłu. Przestrzeń jest wykorzystywana na wiele różnych sposobów. Nie mamy żadnego regulaminu. Powstaje on sam na mocy negocjacji pomiędzy użytkownikami przestrzeni. Ludzie sami uzgadniają, co wolno, czego nie wolno.

Zapach we wnętrzu kojarzy mi się z grotą solną. To słuszny trop?

Być może. Mamy tu jonizator powietrza i kominek zapachowy. Poza tym są jeszcze same rośliny. Tworzą nasz szczególny mikroklimat. Dużo mówi się teraz o smogu i roślinach, które jak wiadomo produkują tlen, ale też oczyszczają powietrze z pyłów. W Solatorium rośnie sporo roślin egzotycznych o liściach pokrytych warstwą wosku, których wychwytuje drobne zanieczysczenia. Dzięki temu mamy tu dobre powietrze. Na pewno lepsze niż na zewnątrz.

W jaki sposób trafiliście na Jazdów? Była to oczywista lokalizacja, czy może inne miejsca były również brane pod uwagę?

To była oczywista lokalizacja, bo działa tu Pracownia Dóbr Wspólnych, fundacja do której należę.  W sezonie prowadzimy tu ogród społecznościowy Motyka i Słońce, a ja wpadłem na pomysł, by otworzyć tu przestrzeń na zimę. Przyszło mi do głowy by stworzyć taki ogród zimowy, mikrouzdrowisko w domku, wokół którego jest pustka.

 fot. Vay Kma

Kiedy stoi się  na zewnątrz domku to blask bijący z okna tworzy niesamowite wrażenie. Kojarzy się ze Słońcem. Rozjaśnią pustkę. Teraz widzę, że tak mocne światło jest sprawką lampy słonecznej.  Jakie są główne elementy Solatorium?

To właśnie lampy są jego rdzeniem, bo bez nich nie mogłoby pełnić swojej sanatoryjnej funkcji. To lampy używane w leczeniu depresji.  Są produkcji fińskiej, tak jak domek, w którym się znajdujemy. Dają kilkanaście razy mocniejsze światło niż zwykła żarówka, są znacznie jaśniejsze niż niebo w pochmurny zimowy dzień.  Dają specyficzne, ciepłe, biało-żółte światło.

Które zupełnie nie razi.

Nie razi, jest bardzo mocne, ale rozproszone. Lampy tego typu są używane przez lekarzy w leczeniu depresji sezonowej, ale nie trzeba być w głębokim dołku, żeby poczuć wpływ fototerapii. . Tak jak słońce  lampy regulują zegar biologiczny. Dodają energii, poprawiają nastrój i pomagają zwalczyć letarg, w który zapadamy jesienią i zimą.

Czy Solatorium chce wyleczyć Warszawę i warszawiaków z szarości? Nawet latem jest tu bardzo szaro.

Tak. To jeden z celów. Wszystko w tej przestrzeni ma służyć dobremu samopoczuciu. To nasz zamysł i istotne jest to, że to miejsce nie działa na zasadach niekomercyjnych. Każdy może tu przyjść i nieodpłatnie z niej skorzystać. . Opiera się na prostym koncepcie letniej oazy w środku zimy, który odpowiada na potrzeby bardzo wielu różnych ludzi. Wychodząc od tego prostego pomysłu doszliśmy do stworzenia egalitarnej przestrzeni, w której ludzi nawiązują znajomości, spotykając się przy wspólnym stole na śniadaniach i warsztatach. Niektórzy przychodzą tu z laptopem czy książką by pouczyć się lub popracować. Inni traktują  to miejsce rzeczywiście jak uzdrowisko i zalegają na poduchach. Ktoś czasem przyśnie… Bardzo lubię takie momenty…

fot. Michał Augustyn

…w których goście chrapią.

Na przykład. Wykorzystują przestrzeń w nowy sposób.

Kto odwiedza Solatorium?

Jest zupełny przekrój gości i to jest super. Odwiedzają nas ludzie bogaci, niespecjalnie bogaci, młodzi i starzy, studenci i dzieci, przychodzą też i starsze osoby. Pełen przekrój społeczeństwa.

fot. Borys Lewandowski

Powoli ludzie zaczynają doceniać wartość miejsc, gdzie można się odciąć od świata zewnętrznego i to niezależnie od stanu posiadania i tego, gdzie się mieszka. W moim odczuciu to brakujący element miasta, a swoją obecnością zwracacie uwagę na dość palące kwestie w Warszawie.

Na pewno nie chcemy gentryfikować osiedla Jazdów. Całe przedsięwzięcie opiera się na wolnych datkach. Postanowiłem, że nie może być żadnych barier ekonomicznych dla osób, które chcą skorzystać z tego miejsca.  Niektórzy zostawiają dużo pieniędzy, inni trochę mniej, jeszcze inni wcale i to jest OK.

Kiedy zaczęliście działać?

W listopadzie.

W najgorszą depresję. Sam środek ciemności.

Tak. Wschód Słońca w Solatorium. Tak nazywało się wydarzenie otwarcia, mikrokoncert, na który przyszło bardzo dużo osób, niestety nie wszyscy się zmieścili. Zaczęliśmy muzyką i ten element stale się pojawia (np. w postaci warsztatów djembe) ale organizujemy też inne cykliczne wydarzenia: wspólne medytacje, śniadania, warsztaty upcyklingowe. Przychodzi na nie wiele osób. Okazuje się, że to coś bardzo potrzebnego posiedzieć  w niezobowiązującym, w pewnym sensie niezdefiniowanym miejscu.  Coraz więcej się tu dzieje. Ostatnio otworzyliśmy  Solatorium jako przestrzeń co-workingową za dnia. Jako sanatorium działa wieczorami i przez cały weekend.

fot. Michał Augustyn

Jak podsumowałbyś we własnych słowach Solatorium?

Powiedziałbym, że jest to heterotopia, inna przestrzeń. Miejsce, które ma wyrywać ludzi z kolein, w których tkwią na co dzień i  przenieść w alternatywną rzeczywistość. To bardzo kameralna rzeczywistość i nie ma w niej nic szczególnie efektownego. Jest natomiast inna, unikalna i można używać jej na wiele sposobów trochę jak dobra przestrzeń publiczna, która jest konglomeratem funkcji i znaczeń jak na przykład park. . To bardzo ważne, żeby wyciągać ludzi z tego w czym funkcjonują i pokazywać im, że można żyć inaczej w lepszym kontakcie ze sobą i z innymi. Taki jest cel Solatorium. Poza tym jest wiele praktycznych zalet. Podajemy ciasto i kawę. Niektórzy traktują to miejsce jak kawiarnią. Taką trochę dziwną.

Dziękuję za rozmowę.

********

Solatorium to wyjątkowe miejsce, w którym można odpocząć, odetchnąć świeżym powietrzem i poczytać książkę. Więcej o ukrytym ogrodzie zimowym Jazdowa dowiecie się tu. 

Co sądzisz? Skomentuj!