Serek długodojrzewający

Przygotowanie długodojrzewającego sera nie jest rzeczą łatwą. Normalizacja i pasteryzacja mleka, koagulacja kazeiny pod wpływem podpuszczki, formowanie, prasowanie, leżakowanie zajmują zwykle – według specjalistów – nawet do kilku lat, w przypadku najwykwintniejszych odmian[1]. Jest jednak taki ser, a nawet Serek, który dojrzewa od półwiecza i stał się takim delikatesem, że znalezienie na niego kupca jest niemożliwe nawet na prestiżowych targach.

Zanim los przywiał mnie na Bielany i rzucił tu na dobre, bywałem w tej dzielnicy gościem raczej sporadycznym. Sporadyczność ta, w okresie wczesnonastoletnim, była skutkiem okazjonalnych wycieczek z tatą-radioamatorem na Wolumen, w poszukiwaniu rzadkich lamp, które miały przywrócić życie odbiornikom z jego kolekcji. Z Ursynowa, gdzie wówczas mieszkałem, jechało się tu dobrą godzinę na nieodżałowanej ówczesnej trasie 195. Po przejechaniu przez okolice Starego Miasta, zahaczeniu o Muranów i przebiciu się przez obecny Żoliborz (czytelnikom bardzo młodym i przyjezdnym wyjaśniam, że Bielany znajdowały się wówczas administracyjnie w granicach Żoliborza), oczom pasażerów ukazywało się dziwne miejsce – dworzec PKS otoczony przez bloki, a obok niego kawał trawnika pociętego przez rozgałęziające się ulice. A na środku trawnika smętnie sterczący szary blok o nietypowym kształcie, na planie litery Y. Dziś o większej części realizacji Miastoprojektu Stolica-Północ pod kierownictwem M. i K. Piechotków nie tylko nie mogę powiedzieć złego słowa, a wręcz uwielbiam surowe ceglane elewacje bloków powojennej części Starych Bielan, gdzieniegdzie barbarzyńsko ocieplanych. Niestety głębokie rozżalenie budzi we mnie ciągły brak pomysłów na ów „trawnik”, czyli tzw. Serek Bielański, który – za sprawą wspomnianego przywiewającego losu – stał się moim codziennym widokiem z balkonu.

1965: normalizacja i pasteryzacja mleka

Ambicje były niemałe. „Plan Generalny Warszawy” z roku 1965 podawał: „Przy zbiegu głównych ulic: Żeromskiego, Marymonckiej i Kasprowicza zaprojektowano duży dzielnicowy ośrodek społeczno-usługowy. Jego usytuowanie, w powiązaniu z węzłem komunikacyjnym oraz od czoła północnych dzielnic miasta zapewnia mu szczególnie eksponowaną wystawę”[2]. Widać to wyraźnie na poniższej ilustracji, której lada moment stuknie pięćdziesiąt lat:

Bielański serek

„Schemat całości osiedla Bielany”, „Plan Generalny Warszawy”, Warszawa 1965, zaznaczenie Serka – autor. Ciekawostką jest nieco inny od faktycznie zrealizowanego układ ulic okalających Serek.

Jak to z ambicjami tamtej epoki było, nie zawsze znajdowały one pokrycie w rzeczywistości. „Eksponowaną wystawę” zyskał na długie lata obskurny dworzec PKS (dziś śladem po nim jest szereg bud gastronomicznych na początku Żeromskiego – jeśli chcecie zobaczyć te relikty PRL, spieszcie się, gdyż są stopniowo wyburzane) oraz gustowny inaczej, przecięty trzema arteriami, ogromny trawnik, który pamiętam z dzieciństwa. Choć właściwie może się czepiam – usługi (dworzec PKS, budy z żarciem podejrzanej proweniencji) były, społeczeństwo zaś mogło pić piwo w cieniu nielicznych drzew, lub opalając przodownicze ciała na wprost dzisiejszego wejścia do stacji metra Słodowiec. Ciekawostka – PKS Marymont pod adresem Żeromskiego 1 do dziś funkcjonuje w niektórych miejskich katalogach adresowych. Ciekawostka 2 – „chińczyk” od strony Sadowskiej uchodzi za miejsce z najlepszą tego typu kuchnią w mieście. Ciekawostka 3 – jako bezpośredni sąsiad od trzech lat, nigdy nie skusiłem się, aby go spróbować, niejednokrotnie widząc zaplecze i czując przez balkon smród przepalonego oleju, zmieszany z estrami składników niewiadomego pochodzenia.

2008-2013: Serek nadal dojrzewa

Kiedy dzielne ekipy budowniczych Metra Warszawskiego z mniej więcej dwudziestoletnim opóźnieniem przekopały się na Bielany, a budowa północnego odcinka, z pomocą finansową Unii Europejskiej, a techniczną – metody odkrywkowej (której „dobrodziejstwa” każda osoba mieszkająca na Ursynowie w latach 80. i 90. zna aż za dobrze), ruszyła jak z kopyta, na środku Serka wyrósł południowy pawilon stacji A20. Jego umiejscowienie – relatywnie (w porównaniu z innymi stacjami metra) ale w równy sposób odległe od przystanków komunikacyjnych i ludzkich siedzib (jeśli nie liczyć wspomnianego przeze mnie we wstępie bloku w kształcie litery „Y”), zwiastowało powiew nowego. To nowe, od prawie dekady, zakłada wizję równie śmiałą jak plany Rady Głównej Społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy i Kraju, a każdy mieszkaniec Bielan czytał już pewnie z 30 publikacji na temat tego, jak Serek się zmieni. Zanim jednak (i o ile) do planowanych od półwiecza zmian dojdzie, Serek – przecięty dodatkową linią chodnika, ułatwiającego dostęp do metra mieszkańcom Łomianek i stanowiącego bazę dla stacji Veturilo – żyje własnym, serkowym życiem, gojąc ranę wydartą przez ciężarówki i koparki Hydrobudowy.

O funkcjach społecznych nie należy zapominać – raz do roku Serek gości artystów, zapraszanych przez Urząd Dzielnicy Bielany, aby wspólnie z mieszkańcami okolicy powitać lato. Poziom artystyczny tych występów bywa różny, ale w 2013 sięgnął dna absolutnego przy okazji finansowanej w dużej mierze ze środków dzielnicy gali disco polo (osobny wpis dochodzeniowo-śledczy na ten temat już wkrótce). Sporadycznie w tym miejscu odbywały się też projekcje letniego kina (ponownie – w 2013 okrojone do kilku seansów na przełomie sierpnia i września) oraz inauguracje bielańskiej części „Sztuki Ulicy”. Jednak przez większą część roku Serek służy transferowi na linii Marymoncka-metro Słodowiec, grze w badmintona, a także, co naturalne, jest jedną z największych psich toalet w Mieście Stołecznym. Pewnym nieśmiałym krokiem w kierunku realizacji wizji z 1965 roku było stworzenie od strony Żeromskiego sezonowego ogródka piwnego. Generalnie jednak, patrząc na to, co na podobnych terenach zielonych dzieje się np. na ościennym Żoliborzu (pierwszy przykład z brzegu – wykorzystanie Parku Żeromskiego na imprezy bardziej lub mniej kulturalne różnej maści), mieszkańca Bielan może ogarnąć tylko bezsilny żal.

"Dojrzewanie Serka" na planach Warszawy od 1938 - kompilacja fragmentów map, materiały źródłowe: http://www.trasbus.com/planywarszawy.htm

„Dojrzewanie Serka” na planach Warszawy od 1938 – kompilacja fragmentów map, materiały źródłowe: http://www.trasbus.com/planywarszawy.htm

2013+: mglista przyszłość Serka

Od kilku lat coraz głośniej mówi się o planowanych na Serku inwestycjach. Niekoniecznie „społeczno-usługowych”, a raczej z gatunku freestyle’owej deweloperki. W końcu, jak podaje Gazeta.pl, nie bez powodu „urzędnicy co roku jeżdżą z serkiem bielańskim na prestiżowe targi nieruchomości w Cannes na Lazurowym Wybrzeżu”[3]. Zainteresowanie światowych inwestorów „eksponowaną wystawą” nie jest jednak wystarczające, gdyż autor artykułu w dalszej części konstatuje ze smutkiem: „Na próżno, bo na rozległym trawniku u zbiegu ul. Żeromskiego, Marymonckiej i Kasprowicza wciąż rozstawiają się letnie ogródki piwne albo wesołe miasteczka”. Najnowsze wieści z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych potwierdzają wcześniejsze plany – fragment Kasprowicza przy Serku ma zniknąć (ku uciesze wszystkich zatrzymanych tam przez policję za przechodzenie na czerwonym świetle – istnienie sygnalizacji przy natężeniu ruchu na tym odcinku faktycznie zakrawa na absurd), zaś malutkie przedłużenie ul. Duracza, któremu patronuje A. Sacharow, a obecnie pełni głównie funkcję dojazdu do pobliskiego parkingu, ma zostać przedłużone aż do Marymonckiej, „obcinając” Serek od strony północnej. W rezultacie otrzymamy bardziej „ujednolicony” teren, który – w teorii – faktycznie może być łatwiej sprzedać na pniu temu, kto da mniej. Czy uśmierci to niegłupi w gruncie rzeczy projekt zagospodarowania przestrzennego z lat 50. i 60.? Trudno ocenić, ale moim zdaniem mocno już dojrzałemu Serkowi przyda się porządna skórka. Byłoby jednak dobrze, gdyby miała ona faktycznie charakter w jakikolwiek sposób otwarty dla innych mieszkańców, zgodnie z założeniem funkcji „administracyjno-kulturalnej” przynajmniej w najbardziej wyeksponowanej części. Ogrodzone osiedle 20-piętrowych bloków nie byłoby chyba najlepszym ukoronowaniem wizji przed- i powojennych projektantów Bielan. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że sprzedaż pierwszych kawałków smakowitego Serka miała ruszyć już w marcu 2011[4], właściciele psów, miłośnicy piwa pod chmurką i przyszli członkowie kadry narodowej w badmintonie jeszcze przez kilka lat mogą spać spokojnie.

[1] Proces produkcji sera podpuszczkowego za: „O serze słów kilka”, Paulina Styś, Cojesc.net, 12.10.2012 http://cojesc.net/o-serze-slow-kilka/

[2] „Plan Generalny Warszawy”, rozdział XVII „Osiedla Mieszkaniowe”, mgr Andrzej Dobucki, Z-ca dyrektora Dyrekcji Rozbudowy Miasta, Warszawa 1965

[3] „Duże zmiany przy serku bielańskim. Wytyczą nową ulicę”, Jarosław Osowski, Gazeta.pl / Warszawa, 2.09.2013 http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,77028,14535064,Duze_zmiany_przy_serku_bielanskim__Wytycza_nowa_ulice.html

[4] „Bielański serek: pokroją i sprzedadzą”, Anna Przerwa, „Gazeta Echo”, 25.03.2011 http://www.gazetaecho.pl/bielanski-serek-pokroja-i-sprzedadza_31342

Co sądzisz? Skomentuj!