Rocznica Powstania: robicie to źle

Powstanie było jednym z najważniejszych momentów w historii Warszawy – truizm. Warto godnie czcić pamięć tego wydarzenia oraz jego uczestników – kolejny truizm. W ostatnich latach dzieje się coraz więcej i coraz dalej od tradycyjnych “akademii ku czci” i bez wątpienia duża w tym zasługa pracowników Muzeum Powstania Warszawskiego, spiritus movens licznych inicjatyw kulturalnych. Ostatnio mam jednak wrażenie, że w całym pędzie za jeszcze innym, jeszcze nowszym, jeszcze bardziej kreatywnym (i jeszcze mniej zrozumiałym dla wciąż żyjących Powstańców) sposobem na to, co  zrobić w okolicach 1 sierpnia, coraz więcej osób zapomina, o co naprawdę chodzi w tych dniach.

Przyznam, że o ile bardzo podoba mi się poszukiwanie pomysłów nowych i kreatywnych, które często owocuje bardzo ciekawymi projektami artystycznymi, rzeczywiście do głębi poruszającymi osoby w każdym wieku, w tym także adresowanymi do bardziej niszowego odbiorcy (bo nie każdemu spodoba się np. Armia grająca “Pałacyk Michla” na punkową nutę), to niektóre tegoroczne koncepcje zaskakują mnie i – nie ukrywam – przerażają tym, jak na Powstaniu niektórzy po prostu zaczynają kręcić ordynarne, przyziemne biznesy.

Poniżej tylko trzy najbardziej drastyczne przykłady, które odbiły się ostatnio słabszym lub mocniejszym echem, a przez które od kilku dni pozostaję w totalnym osłupieniu. A to naprawdę nie wszystko – od 2 czy 3 lat tego typu kurioza pojawiają się regularnie, ale na 70. rocznicę wypełzły chyba z najczarniejszych zakamarków umysłów junior art directorów, czy raczej “kreatywnych stażystów”.

Pierwszy to zestawy klocków Cobi (czyli “prawie jak Lego”), z których pięcioletnia już pociecha może sobie zmontować powstańczą barykadę (wyposażoną m.in. w radiostację i skrzynię granatów), a następnie obstawić ją VW Kubelwagenami – z obu stron uśmiechać się do siebie będą plastikowi Powstańcy i esesmani, machając radośnie łapkami z tworzywa, a co bardziej kreatywna latorośl może np. zamienić ich głowami czy zbudować hitlerowską barykadę i ostrzeliwać ją z powstańczego RKM-u. Jeśli ciocie i wujkowie zaszaleją, można wyposażyć SS w (zapewne zdobycznego) Shermana z tej samej “drugowojennej” serii, aby dodać nieco smaczku.

Waloru edukacyjnego nie widzę. Widzę za to hajs bezmyślnych rodziców…

Waloru edukacyjnego nie widzę. Widzę za to hajs bezmyślnych rodziców – “bo to przecież takie patriotyczne, to wrzucę do koszyka, jak już jestem w tej Biedronce”. Co ciekawe – spróbujcie zgadnąć, która z dwóch “powstańczych” propozycji cieszy się większą popularnością w sklepie internetowym producenta? Otóż jeśli wierzyć bannerowi “Bestseller”, większa grupa rodziców wybiera gustownego Kubelwagena z radosnym esesmanem za kierownicą.

kubelwagen
Kubelwagen

Koszulki te są po prostu ordynarnym filmowym “merchandisingiem”…

Druga osobliwość AD 2014 to kolekcja “powstańczych” ubrań i akcesoriów, które mają promować film “Miasto 44”. Nieco starszy “Powstaniec 2014”, który wyrósł już z zabawy klockami, może założyć (nawet niezłą graficznie) koszulkę zaprojektowaną przez znanego skądinąd Roberta Kupisza, z niezbyt wyraźnym motywem Orła Białego i umieszczonym poniżej tytułem filmu. Koszulki te, promowane w mediach jako “patriotyczne”, a także towarzyszące im chusty (jak znalazł dla “Hipster Prawicy”) są nie tylko po prostu ordynarnym filmowym “merchandisingiem”, ale też – to już wisienka na torcie monetyzacji symboliki powstańczej – będą dostępne w wyłącznej dystrybucji sieci EMPiK.

miasto44
5_pazdziernika

Trzecia osobliwość, która sprawiła, że moje ręce stały się ciężkie jak z ołowiu i opadły z hukiem na ziemię, to kuriozalny konkurs dla tzw. “szafiarek”, czyli domorosłych kreatorek mody i “looku”, które lubią popracować nad stylizacjami i pochwalić się nimi na własnym blogu albo na jednym z dedykowanych forów dyskusyjnych. No i stało się. Serwis o mówiącej wszystko nazwie Szafiarenka.pl ogłosił konkurs pod hasłem “W sukienkach na barykady. Moda lat 40-tych”. Uczestniczki zachęcane są do umieszczania stylizacji “inspirowanych modą lat 40-tych”, a dokładniej – nawiązujących do promowanej w konkursie książki “Dziewczyny z Powstania”. Konkurs reklamowany jest hasłem: „Jest o co walczyć, zapraszamy do zabawy! <3” (sic!).

“Szafiareczki” poowijane woalem na tle nagrobków Cmentarza Żydowskiego lub – hit sezonu – komórkowe selfie w lustrze, w “powstańczym” outficie…

Już sama idea jest z gruntu osobliwa – nasuwa się pytanie, czy zaprezentowana zostanie np. stylizacja “Kanałami ze Śródmieścia”, kolekcja “Pacyfikacja Czerniakowa” lub scenka rodzajowa “Szpital polowy pod ostrzałem”. Przepraszam za cynizm, ale o ile jeszcze zabawy grup rekonstrukcyjnych jestem w stanie zdzierżyć, to wystylizowane “szafiareczki” (a może “szafiarenki”) poowijane woalem na tle nagrobków Cmentarza Żydowskiego lub – hit sezonu – komórkowe selfie w lustrze, w “powstańczym” outficie, sprawiają, że patrzę na “prace” konkursowe, nie będąc w stanie wydusić z siebie słowa. Zresztą zobaczcie sami.

szafa
moda44

 

Powstanie zaczyna być wykorzystywane jako maszynka do robienia pieniędzy albo traktowane jest z pełną ignorancji naiwnością…

Przy okazji poprzednich rocznic mieszkańcy Warszawy (i nie tylko) byli zachęcani do udziału w różnorodnych wydarzeniach – mogli przeczytać zbiór inspirowanych Powstaniem komiksów, posłuchać pełnego spektrum propozycji muzycznych (koncerty od jazzu po metal, bardzo dobre płyty inspirowane wydarzeniami roku ‘44), uczestniczyć w spektaklach czy wystawach. W tym roku także zobaczymy kilka artystycznych produkcji – zarówno ambitniejszych, jak i schlebiających masowym gustom. Jednak to, że Powstanie zaczyna być wykorzystywane jako maszynka do robienia pieniędzy (Cobi, EMPiK) albo po prostu traktowane jest z pełną ignorancji naiwnością (Szafiarenka), nie wróży dobrze na przyszłość. Obawiam się, że na 80. rocznicę możemy doczekać się np. płatnego zaszczepiania powstańczych doznań prosto do mózgu, przez WiFi, za jedyne 20 euro za minutę lub będziemy świadkami konkursu na najładniej zaaranżowaną egzekucję w 3D.

PS. O tym, jak bardzo “zgrzyta” mi monetyzacja Powstania, może świadczyć przykład nowej płyty uwielbianego przeze mnie zespołu Laibach. Gdy dowiedziałem się, że oryginalni i szukający coraz nowszych inspiracji Słoweńcy zaaranżują na własną, industrialną modłę m.in. “Warszawskie Dzieci”, prawie podskoczyłem z radości. Mój entuzjazm szybko ostudził jednak fakt, że płyta okazała się zleconym projektem nagranym na zamówienie i za pieniądze Narodowego Centrum Kultury.

Materiały graficzne – źródła:

  • Zdjęcie główne: Pomnik Powstania Warszawskiego, CC, Wikimedia Commons [1]
  • Zdjęcie klocków: strona producenta [2]
  • Zdjęcie archiwalne pojazdu: CC, Wikimedia Commons/Bundesarchiv [3]
  • Zdjęcie kolekcji: materiały promocyjne producenta [4]
  • Zdjęcie Powstańców: CC, Wikimedia Commons [5]
  • Zrzut ekranu z konkursu: forum Szafiarenka.pl [6]
  • Zdjęcie kobiet z okresu Powstania: CC, Wikimedia Commons [7]
Co sądzisz? Skomentuj!