Rekreacje Warszawianki, czyli Abordaż na sportowo

To już dziś! Międzynarodowe Święto Kobiet znów zawitało na Pańską Skórkę, a to oznacza, że przez najbliższy tydzień nasze “łamy” będą należeć do warszawianek. Czwarty już Abordaż, postanowiliśmy poświęcić  jednemu, wyjątkowemu tematowi. Na przykład takiemu, który rzadko u nas gości. A ponieważ my sami nie jesteśmy specjalnie usportowieni (część z nas trenuje różne dyscypliny, lecz daleko nam do znawców tematu), więc tegoroczny Abordaż świętujemy w stylu fit.


Co zatem czeka nas w kolejnych dniach? Tradycyjnie już, przez najbliższy tydzień, na naszym blogu zagoszczą najaktywniejsze i najciekawsze mieszkanki stolicy. Dzięki naszemu dorocznemu cyklowi udało nam się nawiązać współpracę z wieloma autorkami, które publikują u nas na co dzień. Tym razem chcemy przede wszystkim pokazać sporty związane z przestrzenią miejską, ale również takie, które tradycyjnie uznaje się za domenę mężczyzn.

Na pierwszy ogień pójdą dziewczyny z Donuts Warsaw – jednego z dwóch żeńskich składów Ultimate Frisbee w Warszawie. Dowiecie się czy lepiej jest gra im się w dziewczyńskim gonie i dlaczego Ultimate to dyscyplina wyjątkowa. Będzie również kilka słów o sportach walki oraz o tym jak bronić się w mieście, które nie zawsze jest dla pań przestrzenią przyjazną. Nie zabraknie także wątków herstorycznych. Przyjrzymy się temu jak warszawianki trenowały kiedyś, i czy przełamywanie stereotypów dotyczących płci słabej było dla nich wyzwaniem. Podzielimy się wiedzą i umiejętnościami potrzebnymi każdej cyklistce, a także zastanowimy się, czy sport może być demokratyczny – pomogą nam w tym zawodniczki Alternatywnego Klubu Sportowego ZŁY. Będzie trochę o sile, o emancypacji przez sport, o pasji, treningach i kontuzjach.

Dlaczego własnie ten temat? Sport nie jest raczej uznawany za domenę kobiet, jednak jest bardzo istotnym elementem ich wyzwolenia. Jest ku temu jeden ważny powód. W naszej kulturze od wieków “słaba płeć” była ze sportu wykluczana. Już w greckich Polis uprawiano go w miejscach publicznych, więc zarezerwowany był dla wyłącznie mężczyzn. Zdarzały się oczywiście wyjątki, jednak zamknięte w domach kobiety nie miały szans trenować na równi z ich braćmi i mężami. Zabraniano im nie tylko ćwiczyć, ale również oglądać takie wydarzenia jak choćby Igrzyska Olimpijskie. Tymczasem aktywność fizyczna jest ważna i potrzebna każdemu, bez względu na płeć.

Warszawskie cyklistki w akcji. Źródło: WTC/DSH

Kobiety uprawiające sport, przez wiele stuleci uznawano za dziwolągi. Pierwsze warszawianki, które odważyły się ścigać na rowerach, wywoływały wesołość pomieszaną ze zgorszeniem. Pani siedząca okrakiem, i to w spodniach, poważnie naruszała zasady dobrego wychowania i narażała na szwank swoją reputację. Niektórym wrażliwcom cyklistki przypominały czarownice pędzące na sabat. Stołeczne rowerzystki nic sobie jednak z tego nie robiły, domagały się nawet utworzenia dla siebie klubu na wzór WTC (Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów). Niestety bezskutecznie.

Kobieca aktywność fizyczna była tabu aż do lat międzywojennych, kiedy to tężyzna fizyczna i zadbane ciało zaczęły być w modzie. W stolicy można było zobaczyć panie grające w tenisa, uprawiające gimnastykę, a nawet wioślarstwo. To ostatnie było tak popularne wśród kobiet, że aż trudno zrozumieć czemu dumne ze swej historii WTW (Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie), nie uznało za stosowne pochwalić się na swojej stronie losami powstawania sekcji damskiej.

Aparat do treningu wioślarskiego. Źródło: KARTA/DSH

Warszawa powojenna przezywała za to rozkwit lekkoatletki. To wtedy polskie zawodniczki odnosiły ogromne sukcesy zawodowe. Jedna z nich, reprezentantka warszawskiej Skry Ewa Kłobukowska, miała niestety pecha startować w czasach kiedy obowiązywał tzw. “paszport płci”. Przyznawany był on jedynie kadrowiczkom, które przeszły męczące i upokarzające badania (w tym ginekologiczne), mające wykazać ich prawdziwą płeć biologiczną. Pani Ewa niestety nie przeszła testów i, pomimo świetnych wyników, została wykluczona z kadry. Jej historię opisywaliśmy parę lat temu w innym abordażowym tekście – 8 wspaniałych na 8 marca.

Można więc powiedzieć, że  dzieje warszawskiego sportu to także długa droga do emancypacji. I właśnie ten wymiar emancypacyjny chcielibyśmy szczególnie ukazać w nadchodzącym tygodniu. To jak, dzięki działalności kobiet, zmieniła się i nadal zmienia się Warszawa oraz to jak zmienia się życie jej mieszkanek, które dziś mogą bez przeszkód realizować swoje pasje, jest zdecydowanie warte celebrowania.

Zatem Abordaż czas zacząć! I pamiętajcie, sport to zdrowie.

Co sądzisz? Skomentuj!