Rapsy z kurczakiem

– Poproszę rap. Najlepiej na gorąco. – biznesmen złożył swoje zamówienie.

Czekałem akurat na wydanie mojej kawy przez ekspedientkę.

– Oczywiście, że na gorąco. Rap tylko na gorąco.– zagadnąłem w oczekiwaniu na napój. – Stoję za poza koleją, a rymy same się kleją.

Biznesmen spojrzał na mnie bez entuzjazmu.

– Wie pani, jednak niech będą dwa rapy. – powiedział skonsternowany do ekspedientki.

– Proszę bardzo. – odpowiedziała kobieta zza lady. – Już podgrzewamy rapsy dla pana.

– Rapsy z kurczakiem… – szepnąłem pod nosem. – Nigdy nie słyszałem, żeby kurczak rapował…

Biznesmen ponownie nie podzielił mojego entuzjazmu. Ja jednak podążyłem dalej za hip-hopowymi skojarzeniami. Co by było, gdyby w kolejce po poranną kawę i przekąskę stanęli nagle obok siebie warszawscy raperzy? Z pewnością zacząłby się kolejkowy small-talk. Zamówienia biznesmena nie umknęłoby uwadze mikrofonowych wyjadaczy. Sposób na rapsy z kurczakiem? Znajdzie się, proszę bardzo – wolna nawijka. Albo raczej zawijka, bo wraps to danie zawijane.

DJ Kebs mógłby wypowiedzieć się temacie. Kebaby są w końcu serwowane również z kurczakiem. Ciekaw jestem opinii Wienia, który ostatnio częściej opowiada o jedzeniu niż rapuje. Mógłby mieć moralne obiekcje przed kontaktem z drobiowym MC. Jest w końcu wegetarianinem. Problemów z konsumpcją kurczaka nie mieliby za to Sokół i Pono, którzy po uderzeniu w puchara z pewnością uderzyli w kebaba. Sęk w tym, że nikogo z wyżej wymienionych nie było w kolejce.

Biznesmen odszedł bez słowa z papierową torebką. Paczuszka parowała. Szkoda, że nie udało się ściągnąć raperów na miejsce. Po chwili do głowy przyszła mi jeszcze jedna myśl. Skoro rapy z kurczakiem to znaczy, że… raperem musiał być sam kurczak. Sekundę później pojawiły się o to czy aby przedsiębiorca nie okazał się kanibalem mimo woli…

Wrapsy zatem zostawmy lepiej Radzie Języka Polskiego. Może usłyszy apel i zaproponuje sensowną polską alternatywę, na przykład pod postacią „zawijaka”. Ułatwiłoby to życie wszystkim w zaspane piątkowe poranki.

Co sądzisz? Skomentuj!