Rap kampania – kto stał pod blokiem? (NSFW)

Wszyscy chyba intuicyjnie czuli, że ta kampania będzie inna niż wszystkie. Ale kto mógł przewidzieć, że będzie toczyć się w rytmie hip-hopu?

O to, kto chronologicznie jest pierwszym ziomalem kampanii, mogą toczyć się spory. Z jednej strony sztabowcy Patryka Jakiego prawie od razu wpadli na zmyślny pomysł spinu polegającego na przekucie zdjęć kandydata odzianego w oldschoolowy dresik na leitmotif „stania pod blokiem”. No ale śnieżnobiały dres pozostał (poza internetem) w czeluściach opolskiej szafy (albo trafił do kontenera), zaś sam Patryk Jaki pokazuje się publicznie raczej w dobrze skrojonej (pun intended) marynarce. Jako drugi (a może pierwszy) ziom jawi się natomiast Jan Śpiewak, który wprawdzie nigdy do blokerskich korzeni wprost nie nawiązywał, ale za to w czasie kampanii zaprzyjaźnił się z Maciejem Gnatowskim, znanym szerzej jako Wujek Samo Zło. Pomysł – wydawałoby się – kontrowersyjny, bo ani WSZ wybitnie cenionym artystą nie jest, ani wcześniej nie deklarował sympatii dla programu Wygra Warszawa (a wręcz przeciwnie – przybijał piątki z Patrykiem, a do manifestantów z KOD krzyczał rzeczy niewybredne). Został jednak przedstawiony jako osoba mocno zaangażowana w pracę z trudną młodzieżą i tym samym dołączył do drużyny progresywno-lewicowej. Prawdopodobnie z porywu serca.

Sztab PiS nie pozostał jednak dłużny. Skoro Śpiewak „zwinął” mu rapera, to trzeba było znaleźć następnego. Nie wiem, jak trudne i żmudne były to poszukiwania, podejrzewam, że do najłatwiejszych nie należały. Ostatecznie bowiem piosenkę pod wymownym tytułem „Stałem pod blokiem – jestem jaki jestem” zaprezentował wczoraj niejaki HCR. Przyznaję, że nie jestem wybitnym znawcą blokowych klimatów, ale to i owo o ucho mi się obiło, a ziomki z Molesty bujały się po moim osiedlu kiedy sam paradowałem raczej w „czarnej koszulce całej w trupie czachy”. No ale hasło „HCR” kojarzyłoby mi się raczej z jakimiś produktami elektronicznymi z AliExpress. Tymczasem ziom się buja, rapuje na tle bloków Ursynowa, Służewa nad Dolinką i Bródna (zaś Patryk Jaki w tym samym klipie spogląda łaskawym okiem z balkonu apartamentowca). Coś mi tu nie stykało. Nie mi jednemu zresztą, bo wnikliwi obserwatorzy szybko dopatrzyli się w klipie ujęcia z… Wrocławia. Stamtąd też pochodzi sam HCR, a jego wcześniejszy szlagier (dość podobny w wydźwięku i klimacie zresztą) nosił tytuł: „Wrocław moje miasto”. Samego HCR niektórzy miłośnicy muzycznych kuriozów mogą też kojarzyć z jego rap-polowej propozycji polskiego hymnu na Mundial – równie udanej jak występy naszej reprezentacji na turnieju. Wprawdzie obecnie na facebookowym profilu HCR można wprawdzie przeczytać, że „Warszawa”, ale kontaktowy adres mailowy nadal zaczyna się od „hcrwro”. Nie wiem więc, czy – podobnie jak w przypadku Wujka Samo Zło – mieliśmy tu do czynienia z raperskim porywem serca i chęcią wsparcia Śląska Opolskiego przez Śląsk Dolny w walce o Warszawę, czy z ordynarną łapanką, efekt w każdym razie jest żenujący nie tylko na poziomie artystycznym, ale i ogólnej skali ściemy. Panie Patryku, jeśli chciałby Pan zgłębić klimaty warszawskiej ulicy, to polecamy inną piosenkę – i jej przekaz.

A gdzie w tej całej układance Rafał Trzaskowski? On wprawdzie przyznał, że przypalał to i owo, ale z rap podziemiem raczej trudno go wiązać. Prędzej z piosenką francuską. Ale – co ciekawe – on też ma swoje streetowe wsparcie, i to chyba najbardziej radykalne. W sukurs regularnie przychodzi mu Agnieszka Holland, której facebookowe dyskusje z Janem Śpiewakiem stały się już legendarne, a ich język (wyłącznie ze ze strony p. reżyser zresztą) kojarzy się bardziej z „Osiedlowym stylem bycia” składu Siedem, względnie z pejowym „Ja !@#$%^&*”, niż z ocierającym się o disco polo HCR-em.

Pozostaje jednak tytułowe pytanie – kto stał pod blokiem? I czy staniem pod blokiem faktycznie należy się chwalić? Pochyliliśmy się w redakcji nad tym zagadnieniem i doszliśmy do wniosku, że chyba nie jest to najbardziej trafiona linia komunikacji. Nie wiemy jak jest w Opolu, ale na warszawskich blokowiskach ziomki raczej siedziały. Na ławeczkach, względnie na murkach lub daszkach hydroforni. Stało się ewentualnie w bramie kamienicy (co miewało dramatyczne konsekwencje). A kto i dlaczego pod blokiem jednak stał? Hipotezy mogą być różne, niektóre nawet bardzo śmiałe, ale ich dalsze snucie pozostawmy tym, którzy te czasy i miejsca pamiętają dobrze.

Co sądzisz? Skomentuj!