Psy późnego kapitalizmu

Z daleka nie różnią się specjalnie od innych psów. No, może bardziej błyszczy im sierść. Może wyżej podnoszą głowy i ogony. Nie przemykają też chyłkiem pod ścianą, nie szarpią się na smyczy. Idą dostojnie – bo wiedzą, że to miasto należy do nich. Kim są psy późnego kapitalizmu?

(foto: show-dog.pl)

Socjologowie są zgodni: dwadzieścia pięć lat rynkowej transformacji do późnego kapitalizmu  zrodziło nową, wielkomiejską klasę psów. W Warszawie, w mieście biznesu, blichtru i wysublimowanej konsumpcji grupa ta jest szczególnie widoczna. Co zaskakujące, przynależność do niej nie wyznacza rasa – są w niej zarówno przerasowione szpicfoksretrievery jak i psy, których wygląd kształtowały setki lat nieskrępowanej kopulacji i radosnego mieszania genotypów.
Podziały społeczne wśród psów mają charakter klasowy, a byt określa świadomość.

Przy wyborze szkoły liczy się renoma, infrastruktura i kadra

Psią klasę średnią plus wyróżnia staranne wykształcenie. Wielu z jej członków trafiło na wielkomiejskie salony wprost z Palucha czy Korabiewic, a przynależność do socjety wymaga jednak pewnej ogłady. Tę mogą zdobyć w licznych szkołach i kursach dostępnych w Warszawie. Nauka języka (ludzkiego), chodzenie na smyczy (przy nodze), korzystanie z toalety (na zewnątrz) – to oczywiście podstawa. Jednak tylko gruntowne wykształcenie może zapewnić psu życiowy i towarzyski sukces. Dlatego szanujący się pies zaczyna edukację wcześnie, od psiego przedszkola. Tam uczy się przez zabawę, rozwija zmysły i odkrywa własne zainteresowania.
Wiadomo, dyplom dyplomowi nie równy. Przy wyborze szkoły, prócz wysokości czesnego (od 500 do 1000 złotych za trymestr), liczy się jej renoma – najwyższą ma oczywiście szacowna Psorbona. Liczy się też infrastruktura – przykładowo, własną salę i ogrodzony wybieg oferuje Co pies na to. Najważniejsza jest jednak kadra – nauczyciele chwalą się stopniami naukowymi, kursami, nagrodami i certyfikatami – najbardziej wykwalifikowaną ma Azzores.

Szanująca się szkoła zapewnia dostępność psiego psychologa prowadzącego terapię, najczęściej w podejściu behawioralnym

Standardowa oferta edukacyjna uzupełniana jest przez kursy prywatne oraz alternatywne. Psy nadpobudliwe lub te z inklinacją do new age mogą zapisać się na Doggie ZEN (Superrdog). Tam nauczą się „radzić sobie ze swoimi emocjami” opanują samokontrolę, „masaż relaksacyjny i protokół relaksacyjny”. Kurs pozwala się psu wyciszyć i zapewnia rozrywkę umysłową – pies poznaje zabawy „męczące umysł”. Te uzdolnione ruchowo mogą rozwijać się w klasach fitness (DreamDog), gdzie uczą się m. in. „świadomości własnego ciała” i odporności na stres. Szanująca się szkoła zapewnia dostępność psiego psychologa prowadzącego terapię, najczęściej w podejściu behawioralnym, rzadziej dynamicznej psychoanalizy. Koszt jednej sesji (2-3h, z dojazdem do psa) to 150 – 200 złotych.
Rosnącą popularnością cieszą się wyjazdy edukacyjne – szkolenia na mazurach, nad morzem czy w górach – na majówkę, ferie czy na „psylwestra”. Psie szkoły bowiem, poza aspektem edukacyjnym, są ważnym elementem socjalizacji, nawiązywania odpowiednich znajomości i przekazywania kodów kulturowych.

Psy późnego kapitalizmu nie są jednak grupą jednorodną. Różnicują się ze względu na dominujące czynniki statusu, za czym idzie różny styl konsumpcji i spędzania wolnego czasu.

Na członków Bone Pet Clube czeka basen, bieżnia i komfortowe apartamenty

Elita pieniądza, nuworysze i parweniusze swój status podkreślają wyuzdaną konsumpcją i przesadną dbałością o wygląd. Rynek wychodzi im naprzeciw – wdzianka Burbarry, kryształki Swarovskiego w obroży, posrebrzane i pozłacane zawieszki mają dawać jasny sygnał o zamożności. Do tego wizyty w salonach piękności i SPA, oferujących pełną gamę zabiegów kosmetycznych i pielęgnacyjnych. Od zwykłego strzyżenia po takie wysublimowane przyjemności jak kąpiel SPA lawendowa lub mentolowa, z masażem relaksacyjnym i aromaterapią, wykorzystującą m. in. olejki kokosowe i z drzewa herbacianego, aloes, wyciąg z rumianku, glicerynę, lawendę jojobę i angelicę. Usługi te dostępne są również w formule VID (Very Important Dog). Na członków Bone Pet Clube czeka również basen (60 złotych za pół godziny), bieżnia (25 złotych za pół godziny) i ” apartamenty dla wymagających”. Oczywiste jest, że do takich przybytków pies piechotą nie chodzi, ani zbiorkomem nie jeździ. Naprawdę ekskluzywne miejsca wysyłają po niego samochód, który zapewni komfortowy transport w obie strony.

obowiązuje krótka karta – mięso, warzywa, brązowy ryż

Z kolei elita „starego pieniądza” (co w warszawskich warunkach oznacza najwyżej drugie pokolenie zamożności), dobrze wykształcona i rodzinnie ustosunkowana, raczej gardzi takimi miejscami. Swój status demonstruje tym, że wie gdzie bywać. W sezonie jest to oczywiście żoliborski targ śniadaniowy, gdzie pies dostanie m. in. specjalne psie ciasteczka w szerokim wyborze, a gdzie nie będzie narażony na kontakt z dorobkiewiczostwem czy zwykłymi pchlarzami, których opiekunów nie stać na pajdę chleba ze smalcem i połówka korniszona za 25 złotych. Dla tej grupy psów otworem stoją też wszelkie klubokawiarnie, gdzie zawsze mogą liczyć na miskę wody, a często na garść karmy i głaski od ładnych kelnerek. Niektóre lokale (Biały Domek na Boboli, Przegryź na Mokotowskiej) utrzymują regularne psie menu. Jak radzi Magda Gessler – obowiązuje krótka karta: gotowane warzywa, mięso z bulionu (kurczak lub wołowina), do tego ryż. Oczywiście brązowy. A na deser – oczywiście lody dla psów! Cena jednej porcji – jedyne 10 złotych.

PS. A poniżej obiecane zdjęcia słodziaka. Można się podśmiewywać, ale jak sobie takiego psa sprawicie, i jak zeżre wam pół regału książek, to psi behawiorysta wcale nie wyda Wam się ekstrawagancją. Żartowałem. Furia jest bardzo grzeczna. A na nowy dom czeka jej siostra. Też słodziak, i też grzeczna. Info na priv.

 

Co sądzisz? Skomentuj!