Przetrwanie to zasługa

Zaczęło się od tego, że Tomek Bednarczyk wysłał mi nową płytę do odsłuchu. Obiecałem, że napiszę o niej kilka słów i postanowiłem wywiązać się z przyrzeczenia. Rano, tuż przed wejściem na rower wybierałem ścieżkę dźwiękową do jazdy. Padło na „Illustrations For Those Who”. Ruszyłem w trasę z nową muzyką na słuchawkach.

Gęsty był ten ambient. W sam raz by rozmyślać o emigracji wewnętrznej, na którą planuję się udać w zbliżający się weekend. Nie lubię marszów, zgromadzeń, ani demonstracji. Ernst Jünger pisał w swoich pamiętnikach: „Zasługą jest dzisiaj już czyste przetrwanie”. Zdanie dobitnie podsumowuje to co od kilku lat dzieje się 11-go listopada w centrum stolicy.

Jako warszawiak chcę ten czas właśnie przetrwać. Do centrum nawet się nie zbliżam. Ba, trzymam się od niego z daleka. Mam ku temu swoje powody. Parę lat temu musiałem jechać w Święto Niepodległości na lotnisko. Trasa Łazienkowska od Saskiej Kępy była nieprzejezdna, a autobusy skierowano na odległe objazdy. Powód? Płonące samochody i zamieszki przy Placu na Rozdrożu. Dziękuję Opatrzności, że czuwała. W tym roku znowu zaszyję się gdzieś z daleka od śródmiejskich ulic. Mam nadzieję, że centrum też przetrwa marsz bez uszczerbku na zdrowiu.

Wróćmy jednak do Tomka Bednarczyka, którego muzyka jest wszechokalająca, kojąca i pogodna. Sugerują to tytuły utworów takie jak „Sunday” lub „Sunny Ambient”… Przypadek? Nie sądzę. Tej płyty należy słuchać teraz! Marsz idzie właśnie w niedzielę, a prognoza pogody na Święto Niepodległości przewiduje, że ma być dwanaście stopni oraz częściowo słonecznie z przelotnymi opadami. Co więcej, żeby nie było nudno na krążku medytacyjne dźwięki podszyte są niepokojem. To się nazywa muzyczny „zeitgeist”. W niedzielę po raz kolejny włączę tę płytę. Będę patrzył na las drzew, a nie rąk wzniesionych w faszystowskim pozdrowieniu, a moją twarz będzie ogrzewać Słońce, a nie blask rac. Przede wszystkim jednak na czas odsłuchu nie będę musiał zakładać kominiarki. Za słuchanie znakomitego polskiego ambientu nie grozi mi areszt.

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości będę muzycznym patriotą. Wzniosłej chwili zapewnię godną oprawę muzyczną. Będę słuchał polskiego ambientu – naszego, własnego, rodzimego i tu właśnie zrodzonego. A także na tyle dobrego by zachwycił nie tylko Polaków. Jeśli mamy budować Nowy Rzym to właśnie taki jak ta płyta: przemyślany, wielowarstwowy, zaskakujący. Przede wszystkim zaś bez ciśnień. Do tej muzyki dobrze się chodzi, ale nie maszeruje.

****

Od rana minęło kilka godzin, w których trakcie zakazano Marszu Niepodległości w Warszawie. Może jednak wyjdę w niedzielę na ulicę bez obaw.

Co sądzisz? Skomentuj!