Prosto i w poprzek.

Warszawskie linie autobusowe dzielą się na dwa rodzaje. Są te, które jeżdżą prosto i te, które jeżdżą w poprzek. Linie jeżdżące prosto zazwyczaj, choć nie jest to regułą, mają numer w kolorze czerwonym rozpoczynający się na cyfrę cztery lub pięć. Kursują rzadziej, a ich trasy na długich odcinkach pokrywają się. Na przystankach pojawiają się stadami lub kilka chwil po sobie. Uczą tym samym pasażerów punktualności. Nie czekają na spóźnialskich, bo nie mogą pozwolić sobie na zmianę w rozkładzie. Najchętniej w ogóle by się nie zatrzymywały. Idealnym rozwiązaniem dla nich byłoby zabieranie wszystkich pasażerów z pętli i stopniowe wypuszczanie ich na kolejnych przystankach. Na szczęście dla nas tak nie jest, a na ich trasie znajduje się kilka mocno wydłużonych postojów.

W drodze kompromisu więc, stają na przystankach i otwierają drzwi na około dwadzieścia sekund. W tym czasie pasażerowie muszą wyjść i wejść.

Dzieje się to raptownie. Powinno się udać, a jeśli ktoś przegra wyścig z czasem to już jego zmartwienie. Jest trasa, którą trzeba przejechać oraz czas, w którym trzeba się zmieścić. Reguły są jasne. Autobusy jeżdżące prosto rozpoczynają i kończą bieg na pętlach w ukrytych miejscach. Kluczą tylko przez chwilę. Jazda małymi uliczkami to chwila na rozbudzenie, rozgrzewka przed biegiem. Kiedy już wyjadą na szeroką arterię pędzą przed siebie bez opamiętania.

bus_f_panskaskorka

Ten autobus jedzie prosto.

Z tych samych ukrytych pętli wyjeżdżają autobusy jeżdżące w poprzek. Ich numery zaczynają się czarną cyfrą jeden lub dwa. Są mniej widoczne, a pętlę opuszczają najwcześniej, najpóźniej lub o innych dziwnych porach np. idealnie w połowie czasu między odjazdami autobusów jeżdżących prosto. Nie lubią rzucać się w oczy. Na trasie zatrzymują się na tysiącu przystanków, a duże ulice omijają szerokim łukiem by zabrać po drodze wszystkich cierpliwie czekających na nie pasażerów. Zapełniają się powoli, ale systematycznie. W połowie trasy panuje już tłok, który przed ostatnim przystankiem dociera do stadium ścisku. Nie warto się temu dziwić – autobusy wiozą w końcu pasażerów, którzy podróżują od pętli do pętli. Wśród autobusów jeżdżących w poprzek ciężko znaleźć przegubowce. Te zarezerwowane są na trasy linii ekspresowych jeżdżących prosto . Jakimś cudem wszystko dzieje się jednak na opak i autobusy jeżdżące w poprzek cieszą się większym zainteresowaniem pasażerów. W autobusach jeżdżących prostu bez problemu można wygodnie usiąść.

Trasy linii poprzecznych obsługują mniejsze pojazdy z wbudowanym systemem klimatyzacji otwarto okiennej. Ratuje ona pasażerów przed uduszeniem w upalne letnie dni.

bus_l_panskaskorka
Ten autobus jedzie w poprzek.

Skąd bierze się paradoks pustych prostych linii ekspresowych i zatłoczonych linii poprzecznych? Nie wiem, ale na przystanku po drugiej stronie kładki na autobus czeka już nerwowa kolejka. Ostatnio pojazdy przyjechały wszystkie naraz. Bez Mostu Łazienkowskiego i tak jeżdżą tą samą trasą…

Co sądzisz? Skomentuj!