Poszliśmy do lasu

Poszliśmy do Lasu Bemowskiego aby poznać jego piękno i poczuć na własnej skórze zagrożenie, które czyha na ten kawałek wyjątkowej przyrody na granicy Warszawy.

To była dobra niedziela dla oddolnych działań w Warszawie, dla integracji mieszkańców i troski o przyrodę. Na spacer, którego pomysł urodził się dość spontanicznie, przybyło, mimo niezbyt sprzyjającej aury (zaledwie 1 stopień powyżej zera) ponad 130 osób ludzkich w wieku od 9 miesięcy do kilkudziesięciu lat, a także kilkanaście sympatycznych osób psich. Licznie dopisali mieszkańcy okolic Lasu Bemowskiego, którzy swoimi opowieściami wzbogacali narrację przygotowaną przez organizatorów spaceru. Być może z tego powodu tematy zagrożeń, jakie niesie dla Lasu presja urbanizacyjna, przez część spaceru przeważały nad kwestiami przyrodniczymi i historycznymi, ale i tych nie zabrakło. Pieszo, na rowerach, czy w wózkach, pokonaliśmy łącznie ok. 11 kilometrów, spędzając w miłych okolicznościach przyrody ok. 4 godzin. Nikt (chyba) nie zamarzł, bo uczestnicy przytomnie zabrali ze sobą ciepłe napoje, a niektórzy nawet ciepły prowiant.

Konrad opowiada o powstańczym pomniku – fot. P. Fabrowska

Wystartowaliśmy z pętli tramwajowej na Boernerowie, aby w ciągu kolejnych godzin zobaczyć między innymi dwie leśne działki, na których planowana jest budowa osiedli mieszkaniowych (jedna z nich „nadgryza” Las od strony lotniska, druga ulokowana jest idealnie między dwiema częściami rezerwatu Łosiowe Błota). Jednak głównym celem spaceru było poznanie historycznych i przyrodniczych walorów jednego z bardziej urokliwych warszawskich lasów.

Było wąsko, ale daliśmy radę ;)

Obejrzeliśmy między innymi pozostałości Transatlantyckiej Centrali Radiotelegraficznej, odwiedziliśmy pomnik powstańców poległych 2 sierpnia 1944, zobaczyliśmy miejsca bytowania łosi i bobrów, sekcja ornitologiczna wypatrzyła też (w pewnym oddaleniu) grupę sikorek i raniuszka. Myszołowa i puchacza wprawdzie nie zobaczyliśmy, ale mogliśmy porównać ich pióra. Przez całą drogę towarzyszyły nam też różnorodne ptasie odgłosy z wyraźną dominacją dzięcioła, ale wprawne ucho mogło również wychwycić charakterystyczny śpiew gila. Była też niespodzianka dla ogrodników – chętni mogli „poczęstować się” nasionami kwiatów i ziół do samodzielnego wysiania. Ich dystrybucja na skraju tzw. Warszawskiej Magistrali Hutniczej mogła wyglądać nieco podejrzanie, ale zapewniamy, że była absolutnie legalna.

Rezerwat Łosiowe Błota, bezpośrednia okolica działki 180

Na terenach, na których deweloperzy planują zabudowę mogliśmy natomiast obejrzeć prowizoryczne blokady i zakazy wstępu, a także pozostałości starego wojskowego płotu – będzie jak znalazł pod grodzone osiedle.

Słupy ogrodzenia nowego osiedla są już gotowe

Ciężar przewodniczej narracji wzięli na siebie Ola Krugły, lokalna działaczka doskonale zorientowana w sprawach planowanych inwestycji oraz przewodnik kampinoski Konrad Drzewiecki, znany i lubiany administrator profilu „Drzewiej” na Facebooku. W akcję zaangażowane było też Towarzystwo Krajoznawcze „Krajobraz”, którego przedstawiciel, Jerzy Parfianowcz, oprócz niezawodnego wsparcia organizacyjnego przez cały czas wycieczki, podbił serca zdrożonych uczestników, częstując ich pierniczkami. Zamykając listę płac, osobne podziękowania należą się Beacie Jóźwik („Z buta w Puszczę”), która wprawdzie nie mogła uczestniczyć w naszej wycieczce, ale położyła niebagatelne zasługi pod przygotowanie jej trasy.

Grupa przed ostatnim etapem – fot. J. Parfianowicz

Grono organizacyjne było dość liczne, ale wszyscy z nas byli zaskoczeni frekwencją – nie spodziewaliśmy się, że w prawie mroźne niedzielne przedpołudnie w Lesie Bemowskim pojawi się tak dużo warszawianek i warszawiaków zatroskanych zagrożeniami dla przyrody. Nie zabrakło też przedstawicieli mediów i przedstawicielstwa rady dzielnicy, miasta oraz ratusza. Dziękujemy i gratulujemy wszystkim uczestniczkom i uczestnikom, a szczególnie najbardziej wytrwałej grupie, która dała radę pokonać całą trasę. Jesteśmy pod wrażeniem, trwamy w lekkim oszołomieniu i czujemy, że ta spontaniczna pańskoskórko-drzewiejo-krajobrazowo-zbuto-obywatelska inicjatywa spacerowa ma szansę zaowocować kolejnymi wycieczkami!

Ola Krugły i radny m. st. Warszawy Marek Szolc opowiadają o zawiłościach związanych z planowanymi inwestycjami

Hic sunt castores

Nasza trasa

Dziękujemy za udział w wycieczce, dziękujemy za lekturę i zachęcamy do podpisania petycji w sprawie zabudowy działek 8 i 180.

Co sądzisz? Skomentuj!