Post Scriptum

Najpierw ktoś napisał. Później ktoś dopisał. Oto magia post scriptum do graffiti. Dopisek do mojego ulubionego napisu na murze całkiem go zmienił. Dzięki dwóm literom napis zyskał nowe znaczenie, a ja znów zacząłem poszukiwania intrygujących przemyśleń na murach i ławkach.

IMG_20141009_135012

„Wolscy Konsumenci” . Bywalcy sklepów i galerii handlowych na Woli postanowili zaznaczyć swoją obecność. I słusznie, bo to potężna grupa społeczna o nieprzeciętnej sile nabywczej. Centra handlowe Arkadia i Klif w weekendy przeżywają oblężenie, a osiedlowe Żabki i Biedronki od piątku do niedzieli są tłoczne niczym dworce. Pozostaje mieć nadzieję, że napis powstał świadomie, a nie jako wybryk po odpowiedniej konsumpcji.

IMG_20141009_133830

„Budzik frajer”. Krótko i na temat. Po co pisać pamflety na złośliwy zegar, który parokrotnie nie zadzwonił i zaspaliśmy przez niego do pracy skoro można go skwitować tak dosadnie? Malarz na pewno słuchał „Budzikom śmierć” , gdy ozdabiał mur w akcie zemsty. Stróż zaś nie złapał go na gorącym uczynku. Czyżby jego budzik też okazał się „frajerem,” bo nie zadzwonił, by obudzić na nocny obchód?

IMG_20141005_181343

„Żaba to pedał”. Biotechnologia i inżynieria genetyczna połączyły siły by stworzyć unikatowy, półzwierzęcy i półmechaniczny napęd do roweru. Dzięki błonie pławnej rower będzie z łatwością przemieszczał się po wodzie. Skutki uboczne to m.in. głośnie kumkanie przy nadmiernych prędkościach.

IMG_20141005_181337-1

„Narkotyki to zło synu, kiedy nie ma skąd wziąć sur…”. Tajemniczy napis urywa się w jeszcze bardziej tajemniczy sposób. Czytelnikowi pozostają tylko domysły, jaką puentą autor chciał zakończyć wpis. Z pierwszą częścią hasła trudno się nie zgodzić. Druga urywa się znienacka. Dramaturgii dodaje fakt, zamazał ją nikt inny jak ząb czasu. Może tu leży ukryty sens napisu. Autor chciał podzielić się z czytelnikami wiedzą na temat używek, ale nie starczyło mu czasu…

DSC_2140

„Nikt nie nazwie ulic naszymi imionami”. Rozwinięcie motywu vanitas. Autor stwierdza, że należy do grupy ludzi niegodnych, by nazwać ulicę w mieście imieniem swoim lub jego kolegów. Deprecjonuje własne dokonania literackie, choć wyróżnia się ono w gąszczu peanów na cześć wiodącego klubu piłkarskiego stolicy. Może jest to akt pokuty? Po napisaniu po raz setny „100% Legia”, ściany okolicznych bloków niebezpiecznie ujednolicają się. Autor ucieka więc od rutyny i sięga po głębsze treści. Jest mu przykro, czuje, że przemija. Nikt nie nazwie ulic imieniem jego, ani jego kolegów, gdyż tabliczka z adresem wisi za wysoko by ją zamazać.

DSC_2316

„Iluzoryczny (Od)byt”. Dzięki drobnemu zabiegowi stylistycznemu zupełnie zmienił się charakter tego hasła (jak wyglądało wcześniej zobaczcie tutaj). Wciąż pozostaje filozoficzne, lecz w nowej odsłonie przenosi czytelnika z platońskiej jaskini wprost do świątyni dumania. Poza trafnym dopiskiem, jego autor na szczęście więcej z siebie nie „wydalił”.

P.S. Tu byłem.

Co sądzisz? Skomentuj!