Poskromienie szyldozy albo czym są Warszawskie Kroje

konkurs

Mateusz Kaczyński: Czym są Warszawskie Kroje?

Jan Franciszek Cieślak: Warszawskie Kroje to projekt, który będzie polegał na stworzeniu dziesięciu fontów w oparciu o szczegółowe badania wizualne miasta. Będzie miał formę warsztatów, które potrwają osiem miesięcy. Ich pierwszym etapem będą badania w terenie – będziemy robić zdjęcia ciekawych istniejących szyldów oraz innych interesujących przykładów typografii. Oprócz tego przekopiemy też dużo archiwów. Wszystkie materiały, które uda nam się zebrać staną się inspiracją i materiałem do projektowanie nowych fontów. Czcionki będą dostępne na otwartej licencji. Powstanie ich przynajmniej dziesięć. Chcemy zaprojektować je tak, by były dostosowane do użycia również na szyldach i, aby korzystali z nich lokalni przedsiębiorcy. Projekt jest realizowany przez Stowarzyszenie Kulturotwórcze Miastodwa, we współpracy z Design Crit.

wdu-43

Czy istnieje jakaś najbardziej warszawska czcionka, która zainspirowała Warszawskie Kroje?

Nie ma żadnej warszawskiej czcionki i stąd właśnie wziął się nasz projekt. Zauważyliśmy, że jest taka potrzeba. Nie była ona może wcześniej wyartykułowana. ale nie ma fontów, które byłyby dostosowane i stworzone w oparciu o lokalny kontekst, miejsca, miasta, nie mówiąc już o dostępności za darmo. Właśnie dlatego chcemy takie stworzyć. W Warszawie jest bardzo dużo ciekawych przykładów liternictwa, które było tworzone odręcznie przez amatorów i profesjonalistów, ale są to jednorazowe realizacje i one powoli zanikają. Chcemy uratować je od zapomnienia i przywrócić, odszukać na nowo warszawski styl liternictwa. To, co robimy jest próbą stworzenia fontów w oparciu o miasto.

wdu-7

Nie ma żadnej warszawskiej czcionki i stąd właśnie wziął się nasz projekt. Zauważyliśmy, że jest taka potrzeba. Nie była ona może wcześniej wyartykułowana. ale nie ma fontów, które byłyby dostosowane i stworzone w oparciu o lokalny kontekst

Do czego macie zamiar się odwoływać? Do fontów takich, jak te ze Starówki, ze znanych neonów czy może do szyldów zakładów rzemieślniczych?

Liternictwo, które znajduje się na szyldach czy neonach nie powstało w oparciu o fonty. To były jednorazowe projekty, za którymi nie stoją fonty. Z reguły projektowano je specjalnie dla danego miejsca i bez kompletnego zestawu znaków. Istniały jedynie te znaki, które zawierał napis. Większość napisów używana w neonach czy szyldach miała specyficzny styl, który wykształcił się przez lata. Chcemy zbadać ten styl i charakter pisma Warszawy, by później stał się podstawą do gotowych czcionek, których będzie można używać w projektach.

W piątek ogłosiliście wyniki projektu. Do finału zakwalifikowało się dwunastu projektantów. Z jakich miast pochodzą?

Sporo uczestników jest z Warszawy, ale wielu jest również z Wrocławia i Poznania.

Nie wiem czy możesz zdradzić szczegóły, ale czy prace osób spoza Warszawy są ciekawsze od stołecznych projektów?

Nie. Myślę, że poziom jest wyrównany. Trzeba pamiętać, że środowisko projektantów liternictwa w Polsce jest bardzo małe. Otrzymaliśmy około czterdziestu zgłoszeń. Do projektu poszukiwaliśmy profesjonalnych, ale wciąż początkujących typografów. Takich zgłoszeń było około dwudziestu i podejrzewam, że wielu więcej w Polsce by się nie znalazło. Nie ma tu aż tylu ludzi, którzy chcą zawodowo wiązać się z typografią. To u nas wciąż mało popularna dziedzina, choć coraz szybciej się rozwijająca. Projektowanie liter to według mnie najtrudniejsza i najbardziej pracochłonna dziedzina projektowania graficznego w ogóle. To istny rocket science. Żeby zdecydować się na karierę typografa, trzeba przygotować się na długie lata żmudnej pracy. Osoby, które chcą projektować fonty z kompletnym zestawem znaków dla kilku języków muszą być gotowe na stworzenie kilkudziesięciu tysięcy osobnych znaków. Nic dziwnego, że niewiele osób decyduje się na taką pracę. Chcemy jednak by ta wciąż trochę zapóźniona w Polsce dziedzina się rozwijała.

tabliczki-71

Projektowanie liter to według mnie najtrudniejsza i najbardziej pracochłonna dziedzina projektowania graficznego w ogóle. To istny rocket science. Żeby zdecydować się na karierę typografa, trzeba przygotować się na długie lata żmudnej pracy.

Jaka będzie nagroda dla zwycięzcy Warszawskich Krojów?

Projekt nie zakłada, że ktoś wygra. Są to warsztaty, w których finaliści stworzą własny ogólnodostępny projekt i otrzymają za to honorarium. Zachętą do udziału w warsztatach jest przede wszystkim ichformuła. Honorarium za stworzenie krojów jest zdecydowanie niższe niż normalnie wynosiłby koszt stworzenia całego fontu. To rzecz bardzo pracochłonna i dosyć droga. Postanowiliśmy wynagrodzić projektantów nie tylko w materialny sposób. Będą mieli okazję pracować pod okiem mentorów, którzy są absolutnie najlepszymi typografami w Polsce. To ścisła czołówka.

Czy możesz zdradzić, kto to będzie?

Głównym mentorem będzie Michał Jarociński – prowadzi on autorski program typograficzny na ASP, a więc ma duże doświadczenie ze studentami. Kolejnym z prowadzących zajęcia jest Łukasz Dziedzic, autor m.in czcionki Lato – jednej z najpopularniejszych fontów na świecie. To bardzo doświadczeni typografowie, mający na koncie miliony zaprojektowanych liter. Oprócz nich w gronie znalazła się Wiktoria Grabowska, która uczy typografii w School of Form w Poznaniu, współpracowała z najlepszymi “odlewniami” na świecie. Będzie także Marian Misiak, jeden z najciekawszych polskich typografów, zajmujący się m.in liternictwem powiązanym z miastem. Praca w takim gronie będzie bardzo atrakcyjna. Z tego powodu odzew na warsztaty projektowe był duży. Nagrodą będzie też silna promocja projektantów. Chcemy zaangażować się w promowanie ich pracy przez dłuższy czas, nie tylko w okresie trwania projektu

nascianie-64

Warszawskie Kroje będą częścią większej całości. Jak planujecie wykorzystać zaprojektowane podczas warsztatów fonty?

Kroje są jednym z trzech projektów, które obecnie prowadzimy. Dotyczą one szeroko pojętego projektowania graficznego w przestrzeni publicznej. Dwa pozostałe projekty to Warszawa Do Usług, którą powoli rozwijamy oraz Przewodnik Dobrych Praktyk dla Szyldów i Witryn w Warszawie. Warszawa Do Usług to strona internetowa, która będzie działać jako hub i będzie łączyła wszystkie nasze inicjatywy. Ma służyć jako baza dostępnej wiedzy o tym, jak projektować szyldy oraz jakie są najciekawsze szyldy w Warszawie. Udostępnimy na niej fonty powstałe w trakcie Warszawskich Krojów. Dostępny będzie tam również przewodnik w formie prostej aplikacji. Nad przewodnikiem pracujemy razem z Wydziałem Estetyki warszawskiego ratusza. Współpracujemy z Wojciechem Wagnerem, naczelnikiem wydziału i Wojciechem Kacperskim oraz ze stowarzyszeniem Miasto Moje, a W Nim. Idea jest bardzo prosta – chcemy stworzyć zestaw czytelnych i zrozumiałych dobrych praktyk, jak umieszczać szyldy na budynkach i w przestrzeni publicznej.

To bardzo potrzebna rzecz, bo na obecnym etapie rozwoju miasta panuje w tej kwestii kompletny chaos…

Myślę, że tak. Prace nad przewodnikiem trwają już od roku. To bardzo ciężka rzecz, bo zasady musimy opracować dla całego miasta począwszy od kiosku, a skończywszy na centrum handlowym w Jankach. Skala jest bardzo szeroka. Zasady zawarte w przewodniku mają uporządkować wiedzę na ten temat oraz stworzyć bazę reguł, które będzie można bardzo szybko znaleźć i dopasować do swojego przypadku. Każdy przedsiębiorca, który będzie chciał zainstalować szyld, szybko odnajdzie w przewodniku zestaw reguł konkretnie dla niego. Zasady zawarte w przewodniku na bieżąco stają się także podstawą do uchwały, nad którą pracuje wydział estetyki. Będą miały przełożenie na regulacje prawne dotyczące szyldów w Warszawie.

wdu-53

Czy potrafisz wyobrazić sobie Warszawę bez lasu reklam, a z uporządkowanymi szyldami jak ze starych fotografii z początku XX wieku?

Dziś wydaje się nam, że wtedy wszystko było bardziej uporządkowane, gdyż zdjęcia są czarno-białe. Jednak tradycja szyldowego chaosu spokojnie sięga początków XX wieku. Ludzie nie mieli wtedy dostępu do materiałów o takiej sile rażenia jak dzisiaj, jak np. plastikowe bannery czy świecące LEDy. Obsmarowywali wszystko , co się dało i montowali szyldy na całych budynkach. Dzisiaj z perspektywy czasu wygląda to fajnie i zupełnie nas to nie razi. Możemy żałować, że takie reklamy zniknęły z ulic. Wydaję mi się jednak, że tradycja miejskiego chaosu siedzi w nas dużo głębiej.

W skrócie chodzi o to, by obsmarować budynek, ale w bardziej kontrolowany sposób.

Nie. Chodzi o to, żeby przede wszystkim szyldy ustąpiły miejsca architekturze. Budynki i wygląd ulicy powinny być najważniejsze. Szyldy powinny być rozmieszczone w sposób racjonalny. Nie powinny się dublować, zawierać niepotrzebnych i zbędnych informacji. Wreszcie powinny być skuteczne. W przewodniku właśnie to mamy na uwadze. Ważne jest też, aby dobre przykłady miejskich szyldów inspirowały innych przedsiębiorców. Nie chodzi o to, by je zupełnie wyeliminować, czy żeby przedsiębiorcom było gorzej i by odbierać im możliwości reklamowania się. Chcemy by robili to rozważnie, skutecznie i nie szpecili miasta swoją szyldową twórczością.

Szyldozą.

Tak zwaną.

wdu-48

Dziś wydaje się nam, że wtedy wszystko było bardziej uporządkowane, gdyż zdjęcia są czarno-białe. Jednak tradycja szyldowego chaosu spokojnie sięga początków XX wieku.

Kiedy możemy spodziewać się gotowego zestawu czcionek?

Przewidujemy, że warsztaty potrwają do końca października. W drugiej połowie września w Warszawie odbędzie się międzynarodowa konferencja typograficzna „ATypI”. Mamy nadzieję, że już na niej uda nam się zaprezentować gotowe czcionki lub bardzo zaawansowane projekty uczestników warsztatów i opowiedzieć o Warszawskich Krojach.

Dziękuję za rozmowę.

Co sądzisz? Skomentuj!