Pomnik, deglomeracja i hulajnoga czyli #elegancko i #frajersko w 2018 roku.

Dzień dobry, tu redakcja Pańskiej Skórki. Jest początek 2019 roku, a my nadal żyjemy. To ogromny sukces biorąc pod uwagę świąteczne przejedzenia i sylwestrową gorączkę. Zanim w pełni wkroczymy w kolejny rok, pochylmy się na chwilę nad dobrymi i złymi chwilami ubiegłych dwunastu miesięcy. Nasz różowy kolektyw długo debatował i w końcu wymyślił, co w 2018 roku w syrenim grodzie było #eleganckie, a co #frajerskie. Przeczytajcie. 

#ELEGANCKO

Ładne murale – Stolica zyskała kolejne wspaniałe murale – Korę i dwa Tytusy Brzozowskie. Uważamy, że są eleganckie. A dlaczego? Bo są ładne, Tytus jest warszawski, a Kora to miłość jednej z naszych redaktorek. A teraz na serio: Tytus Brzozowski to artysta mocno związany z Warszawą. Jego prace z samego charakteru są bardzo „miejskie”. Świetnie ożywiają przestrzeń przez swój bajkowy charakter. Mural Kory to z kolei kontynuacja tradycji upamiętniania wielkich artystów na warszawskich ścianach (patrz: David Bowie na Żoliborzu, Grzesiuk na Sielcach etc).

Żegnamy Czarnego Kota  – Koty lubimy bardzo. Z tym konkretnym zaś część redakcji miała różne imprezowe wspomnienia. Mimo to cieszymy się, że symbol najgorzej rozumianego postmodernizmu w Warszawie odchodzi w przeszłość. Oby tylko nie powstał tam wieżowiec… Na wszelki wypadek zarejestrowaliśmy nazwę „Black Cat Tower”.

Czarny Kot w całej okazałości. (fot. Adrian Grycuk / Wikipedia).

Vegewawa w rozkwicie – Kiedy wiosną 2017 podsumowywaliśmy scenę 100% roślinnych knajp, magiczna liczba 33 wydawała się oszałamiająca. Dziś wegańskich restauracji i barów jest już ok. 60, a nowe powstają jak grzyby po deszczu, przez co red. [ak] nie jest w stanie odwiedzić wszystkich i napisać aktualizacji przewodnika. Tak trzymać!

Smaczna Skórka wyruszyła w miasto – Połączone moce redakcji Pańskiej Skórki i liderów warszawskiego Zomato (RIP) zaowocowały powstaniem serwisu kulinarnego, który ma w sobie wszystko co najlepsze z Pańskiej Skórki. Jemy i na białych obrusach, i na brudnej ceracie, a z budek z „chińczykiem” wyrzucają nas równie często jak z pięciogwiazdkowych restauracji. Przez niecały rok zrecenzowaliśmy ponad 160 knajp i nie zamierzamy zwalniać tempa!

Wiślana świadomość – Wisła jeszcze bardziej „wróciła” do miasta. Do użytku oddano Bulwary Wiślane, ukazał się Warszawski Przewodnik Wiślany, kluby i instytucje kultury nad Wisłą działają pełną parą… Rzeka żyje, a my bardzo się z tego cieszymy.

Warszawa nieodległa – Towarzystwo Krajoznawcze „Krajobraz” pokazało, że można świętować 100-lecie odzyskania niepodległości inaczej niż tylko maszerując i odpalając race. Ludzie w całej Polsce odkrywali nieznaną sobie najbliższą okolicę. Redakcja Pańskiej Skórki wybrała się na tajemniczą wędrówkę wzdłuż Kanału Nowa Ulga. Ile wspaniałych miejsc tuż pod nosem nie zauważamy… Wstyd! Dzięki takim spacerom widzimy, że Warszawa nadal może być dzika, ukryta i nieznana. W 2019 planujemy więcej takich wypraw.

Tak było na spacerze wzdłuż Nowej Ulgi. 

Deglomeracja – Wiecznie zasromany minister Gowin zapowiada deglomerację. Jeśli projekt ustawy przejdzie to niektóre urzędy przeniosą się z Warszawy do innych miast. Ciągle refleksyjna posłanka Anna Sobecka, przez niektórych ponoć nazywana „Toruńskim agentem wpływu” (nie potwierdzamy), chciałaby najbardziej żeby to miasto piernika, Kopernika i Rydzyka stało się ich siedzibą. To może być początek pięknego procesu. My wiecznie zatroskani i refleksyjni redaktorzy prosimy o przeniesienie Sejmu RP i wojewody mazowieckiego do Torunia. Jeśli nie będą chcieli wojewody, to może być też Bydgoszcz.Koniec z marszami i racami! Nareszcie święty spokój!

O deglomeracji wiedzą nawet słowniki. (fot. Słownik Języka Polskiego)

#FRAJERSKO

Fiasko samorządowców i ruchów miejskich – Kolejny raz ruchy miejskie i samorządowe nie dały rady w skali miasta. W skali dzielnic nie było aż tak źle (ze wskazaniem na Bielany, gdzie lokalne ugrupowanie odniosło spektakularny sukces i zdobyło fotel burmistrza), ale w skali miasta był – tradycyjnie już – pogrom. Zastanawiają przyczyny: czy mieszkańcy Warszawy nie rozumieją postulatów progresywnych działaczy, czy raczej zadowala ich status quo? Co dalej z ruchami? Trudno powiedzieć – WMW liże rany i przegrupowuje się, a MJN zdaje się pomału roztapiać jako przystawka w nieformalnej koalicji z PO.

Park Pomników na pl. Piłsudskiego – pomysł nietrafiony zarówno estetycznie, jak i za sprawą sposobu, w jaki przestrzeń została zagospodarowana od strony formalnej. Wiadomo – skoro brakuje konsensusu to najlepiej wyłączyć teren spod miejskiej jurysdykcji i z namaszczenia państwa postawić pomnik. Albo dwa. W rezultacie na placu pomniki mamy już cztery, a wliczając Grób Nieznanego Żołnierza – pięć. Po mału robi się tu park rzeźby. Gorzej, że w odróżnieniu od prac Althamera na Bródnie, poziom dzieł na jednym z najbardziej reprezentacyjnych placów miasta jest – delikatnie mówiąc – dyskusyjny. A warszawiacy narzuconych, brzydkich pomników nie lubią, oj nie lubią. Aż strach pomyśleć, w jakim kierunku pójdzie odbudowa Pałacu Saskiego, zapowiadana przez państwo, na tym samym, wyłączonym spod zarządu miasta, terenie.

Smog warszawski – nadal jest (choć ciepła końcówka roku była dla nas pod tym względem łaskawa). Drzewa nadal znikają. Samochodów nadal mnóstwo i coraz więcej. A metro już niedługo będzie częściej nie jeździć niż jeździć. Jak nakłonić warszawiaków do przesiadki do zbiorkomu? Chyba coraz trudniej.

Hulajnoga po warszawsku – Kiedy zobaczyliśmy „społecznościowe” elektryczne hulajnogi na ulicach Warszawy, pomyśleliśmy, że to fajny pomysł. Niestety, pierwszych kilka miesięcy obecności amerykańskiego (zupełnie prywatnego) systemu w Polsce to głównie chaos – na ulicach (hulajnoga jedzie wolno i niepewnie), chodnikach (hulajnoga jedzie szybko i zbyt pewnie) oraz drogach dla rowerów (hulajnogą, zdaje się, nie wolno po nich śmigać) – oraz w przestrzeni miejskiej, bo hulajnogi, wzorem czarno-czerwonych rowerów do wynajęcia, „podrzucane” są w losowych miejscach, raczej przez operatora niż użytkowników, w rezultacie stojąc na środku chodnika, leżąc na przystanku autobusowym albo w kałuży. Bez sensu.

Co sądzisz? Skomentuj!