Półprawdy o Norblinie

W połowie czerwca zostałem zaproszony na rozmowę z deweloperem. Temat był ciekawy, bo dyskutowaliśmy o projekcie artN. Przez lata narosło wokół niego wiele mitów, a spotkanie odbyło się właśnie po to by je rozwiać. Tak przynajmniej twierdzi grupa Capital Park. Pojechałem więc do jaskini lwa, by posłuchać o powstającym przy ulicy Żelaznej kompleksie, który wielokrotnie porównywany bywa do praskiego Konesera. Przez chwilę poczułem się jak redaktor piszący dla Nowej Warszawy: rośnijcie szklane wieże! W tak entuzjastyczne tony na szczęście nie uderzyliśmy podczas spotkania. Triumfalne zapędy skutecznie hamował upał. Rozmowa była jednak na tyle konkretna, że opuszczałem mury dawnej fabryki zaciekawiony.

Oto główne tematy, które poruszyliśmy.

Mit 1: Fabryka znika, a zabytkowe kominy są burzone bezpodstawnie. Fałsz. Definicja zabytku stanowiła clue rozmowy. Dlaczego hale i kominy są rozbierane, burzone, przesuwane? Odpowiedź jest prosta: by móc zbudować parking podziemny. Wszystko jednak pod okiem konserwatora zabytków oraz firmy zajmującej się ich skrupulatną renowacją, którzy towarzyszą Capital Park przy projekcie od samego początku. Jak podkreśla deweloper inwestycja przebiega, z poszanowaniem historii. Trudno się nie zgodzić. Wszystkie hale oraz zachowana zabytkowa maszyneria mają wrócić na swoje miejsce i stanowić integralną część artN. Do ich odbudowy używana jest nawet oryginalna cegła rozbiórkowa z okresu działalności fabryki. Ot, dbałość o szczegóły.

Przebieg budowy artN. (źródło: Capital Park).

Mit 2: Z deweloperem nie da się rozmawiać. Fałsz. Na początku też tak myślałem. Byłem jednak w błędzie. Ze spotkania wyszedłem cały i zdrowy. Wniosek: rozmawiać się da, ale trzeba słuchać bardzo uważnie. Cieszę się, że Capital Park wyciągnęło rękę do „blogosfery” i samo postanowiło o opowiedzieć o tym, co buduje na bliskiej Woli w niewymuszony i przystępny sposób. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o historii Fabryki Norblina i kształcie, który ma przybrać w przyszłości. Sęk w tym, że właśnie przyszły kształt inwestycji zastanawia mnie najbardziej.

Mit 3: artN to inwestycja przełomowa. Prawda? Fałsz? Nie wiem. Na Mirowie, w bezpośrednim sąsiedztwie artN, wyrosną dwa kolejne wieżowce (w tym Mennica Tower), które z pewnością przyćmią inwestycję swoimi rozmiarami. artN będzie więc musiał zaskoczyć czymś innym. Tym czymś ma być kontrowersyjna koncepcja architektoniczna. Jednych zachwyca – szklana nadbudowa pozwoli oglądać fabryczny kompleks po odnowieniu w całej okazałości. Inni zarzucają jej sztuczne zszywanie przestrzeni historycznej z niewyszukaną nowoczesnością, czyli patchwork na modłę Frankensteina. Mnie artN ani ziębi, ani grzeje. Cieszy mnie zapowiedź muzeum, licznych przestrzeni otwartych, pasaży, kawiarenek, sklepów, a nawet kina. Deweloperski optymizm ginie jednak w cieniu kolejnej cegiełki dołożonej do muru gentryfikacji, która postępuje na bliskiej Woli.

Wizualizacja artN. (źródło: Capital Park).

Mit 4: artN będzie otwarty dla mieszkańców. Prawda? Fałsz? Przede wszystkim obawa o to czy będzie to miejsce rzeczywiście dostępne dla wszystkich. Z definicji na pewno, ale jakich klientów naprawdę przyciągnie kompleks biurowo-handlowo-muzealny:  pracowników z pobliskich korporacji czy mieszkańców mirowskich kamienic i bloków osiedla Za Żelazną Bramą? Odpowiedź poznamy oczywiście dopiero po zakończeniu budowy. Do artN powróci wtedy triumfalnie BioBazar, a cyfrowe wizualizacje staną się rzeczywistością.

Powrotowi ze spotkania towarzyszyły mieszane uczucia. Warszawska Wola coraz bardziej zaczyna przypominać londyńskie City. Wspaniale, że deweloper jest otwarty na dialog i dba o historię. Od pewnych wydarzeń nie da się uciec. Postępu nie da się przechytrzyć. Przyszłość artN maluje się jako świetlana. Oby tylko nie okazała się pusta. Szkło ma to do siebie, że jest przezroczyste, a w nowej odsłonie mirowskiej fabryki będzie go wyjątkowo dużo.

Co sądzisz? Skomentuj!