Poczytaj mi, Pańska Skórko: Zrozumieć Ścianę Wschodnią – Zbigniew Karpiński „Wspomnienia”

W ostatnich miesiącach i latach wiele się mówi o Ścianie Wschodniej. Kontrowersyjne deweloperskie „podgryzanie” z obu końców, niezbyt fortunna rewitalizacja Pasażu Wiecha, dyskusja o tym, czy w ogóle ma ona prawo bytu, czy powinna zostać zastąpiona przez wieżowce… Oczywiście w jak najlepszym zrozumienie danej przestrzeni pomaga z pewnością wiedza o tym, jak „czuł” ją architekt. Wydane przez Dom Spotkań z Historią i Archiwum Państwowe w Warszawie „Wspomnienia” Zbigniewa Karpińskiego mogą się do zrozumienia Ściany Wschodniej wydatnie przysłużyć. Ale poza wszystkim jest to fascynująca historia o życiu człowieka w dynamicznie zmieniających się czasach historycznych zawirowań.

Zacznę od zaprzeczenia temu, o czym napisałem we wstępie. Bo „Wspomnienia”, wbrew okładce, to nie tylko Ściana Wschodnia. Opowiedziana przez architekta historia zaczyna się jeszcze przed pierwszą wojną światową, pod carską władzą i w fascynujący sposób wiedzie przez czas i miejsca – nawet Chiny (Karpiński był odpowiedzialny za projekt polskiej ambasady w Pekinie). Jej sercem jest jednak Warszawa – i ta przedwojenna, i okupacyjna oraz powstańcza (wątek ocalenia rodziny przez pracownicę jednej z ambasad nadawałby się na kanwę dobrego filmu sensacyjno-wojennego). Praca w Biurze Odbudowy Stolicy, budynki „Dzielnicy Ministerstw”, charakterystyczne biurowce Polimexu i Metalexportu, „muchomor” Motozbytu – wszystko w kontekście czasów i specyfiki ustroju i zmagań myślącego progresywnie architekta z ideologicznymi wytycznymi.

Cała ta zwykła-niezwykła ludzka historia (w której gęsto pojawiają się oczywiście także inni architekci – z Le Corbusierem na czele), która tylko pozornie nie jest czysto architektoniczna, pozwala na lepsze zrozumienie samego twórcy, a przez to i jego dzieł – w tym tego najsłynniejszego i najgoręcej w ostatnim czasie omawianego. Dowiadujemy się o poszukiwaniu inspiracji w zagranicznej architekturze podczas wyjazdów studyjnych, ale i o wpływie muzyki Sibeliusa na myślenie o projektowaniu. O tym, dlaczego – monumentalny jednak – projekt założenia był odbierany jako „zbyt skromny”, a następnie – wprost przeciwnie – jako przesadzony. I o tym, ile czasu i nerwów kosztowało Karpińskiego doprowadzenie projektu do końca w postaci, jaką znamy dziś (lub pamiętamy sprzed nieszczęśliwej przebudowy pasażu). I ten element osobisty jest chyba największą siłą niedużej książeczki – prawdziwe wspomnienia, napisane zresztą żywym i barwnym językiem, dają czytelnikowi znacznie więcej niż najlepsze monografie profesjonalistów. W czasach dyskusji o dziedzictwie architektonicznym czasów powojennych „Wspomnienia” jawią się wręcz jako lektura obowiązkowa.

„Wspomnienia”, Zbigniew Karpiński, Dom Spotkań z Historią/Archiwum Państwowe w Warszawie, Warszawa 2018

Co sądzisz? Skomentuj!