Po co Warszawie konserwator?

W telewizyjnym wywiadzie pewien Pan Polityk stwierdził wczoraj, że „stołeczny konserwator zabytków już nie będzie decydował o tym, co będzie mogło być na Krakowskim Przedmieściu” i zapowiedział wyłączenie tej jednej, szczególnej ulicy z jurysdykcji konserwatora miejskiego i przekazanie jej do zakresu kompetencji konserwatora wojewódzkiego. Czy i jakie ma to znaczenie? Wyjaśniamy Panu Politykowi.

Panie Polityku – jest Pan politykiem, w związku z czym interesują Pana działania, które mieszczą się w kanonach szeroko pojmowanej polityki, a w naszym rodzimym wydaniu oznacza to przeważnie, niezależnie od koloru sztandarów, tani populizm pod płaszczykiem takiej lub innej ideologii. Nie dziwi nikogo, że akurat Pan coś takiego powiedział, Pana elektorat tego oczekuje. Nie dziwi też, że – z Pana perspektywy – stołeczny konserwator, będąc powiązanym „ideowo” z władzami miasta, które – jak się akurat złożyło – pozostaje pod władzą innego „sztandaru”, jest śmiertelnym wrogiem Pana, Pana obozu, idei i wartości. W związku z tym liczy Pan zapewne na to, że łamiąc dotychczasowe uzgodnienia między obydwoma organami, w myśl których konserwator wojewódzki zajmuje się wpisami do rejestru, a miejski wszystkimi bieżącymi kwestiami związanymi z opieką nad budynkami zabytkowymi, konserwator wojewódzki będzie Pana i Pana środowisku bardziej przychylny, czyli zgodzi się na zaburzenie zabytkowej i wpisanej do rejestru przestrzeni przez stawianie w niej kontrowersyjnego pomnika.

Otóż, Szanowny Panie Polityku, rolą konserwatora zabytków nie jest i nigdy nie powinno być uleganie wpływom jakichkolwiek środowisk politycznych, deweloperskich, ani żadnych innych. Rolą konserwatora zabytków jest wyłącznie najwyższa dbałość o to, aby pozostałości historycznej tkanki w mieście miały szansę przetrwać tę, kolejną i jeszcze kolejną ekipę polityczną, aby nie kusiły łatwym zyskiem, aby w rezultacie Warszawa zachowała swoją tożsamość. Oczywiście to Pan jest Politykiem, i to związanym z frakcją, która mocno pragnie „rozluźnienia” zasad dotyczących ochrony stołecznych zabytków i tożsamości tak, aby kolejne partie mogły po tym złym precedensie stawiać swoje własne pomniki w kolejnych historycznych miejscach. I to z nadania Pana kolegów obecna konserwator wojewódzka zaczęła pełnić swoją funkcję. Być może wie Pan więc o jakichś zakulisowych ustaleniach, o których skromni blogerzy nie mają pojęcia. Ja jednak pozostaję z nadzieją, że Barbara Jezierska, która po objęciu urzędu podjęła szereg decyzji faktycznie chroniących dziedzictwo Warszawy, będzie kierowała się nadal dobrem naszego miasta i w odróżnieniu od swojego kolegi na analogicznym stanowisku w stołecznym Ratuszu, nie będzie ulegać naciskom żadnych „sił” – nieważne, czy politycznych, czy biznesowych. Pana natomiast uprzejmie proszę, aby nie straszył Pan warszawiaków doraźnym upolitycznianiem najważniejszych dla historii Warszawy miejsc. Placów, skwerów, ulic i parków, w których można stawiać pięknie wyeksponowane i zaplanowane przestrzennie pomniki, nie niszcząc przy tym historycznej tkanki, mamy w naszym mieście aż nadto.

Pozostaje tylko cieszyć się, że siedzibą prezydenta RP nie jest już, jak w latach 1926-1939, Zamek Królewski.

Co sądzisz? Skomentuj!