Pieróg w koronie

„Pisałem o fajnych miejscach na Bielanach zanim było to modne” – mógłbym dumnie zakrzyknąć. Natomiast moją próżność natychmiast zgasiłby fakt, że nie wystarczy kilka razy podsumować tego, co dzieje się w tej prężnej dzielnicy, ale trzeba nieustannie trzymać rękę na pulsie. No i mimo tego trzymania, rozmów z sąsiadami, lokalnymi przedsiębiorcami i aktywistami – jakoś do tej pory umykała mi prawdziwa bielańska perła w gastronomicznej koronie. Perła niepozorna, skromnie schowana z bloku apartamentowca, ale… zachwycająca. Otóż nieco na uboczu głównych bielańskich szlaków można spróbować… absolutnie wybitnych pierogów!

„Pracownia pierogów naturalnych Baza Smaków”, którą dla uproszczenia będę w dalszej części tego tekstu nazywał po prostu „bazą”, kryje się w pewnym oddaleniu (ale tylko pozornym – to 3 minuty piechotą) od stacji metra Stare Bielany i jest nieco schowana z boku nowoczesnego budynku. Ale jeśli ktoś, kto wysiądzie na wspomnianej stacji, poprzestanie tylko na eksploracji lokali kryjących się w urokliwych zaułkach kolonii Zdobycz Robotnicza, popełni duży błąd. Sam popełniałem ten błąd wielokrotnie, nie mając pojęcia, że Baza zapewnia taki wybór doskonałych Smaków. Ale wreszcie udało się tam dotrzeć – zresztą na zaproszenie samego lokalu – i bardzo żałuję, że stało się to dopiero teraz.

W dużym uproszczeniu mamy tu do czynienia z niedużą pierogarnią typu „garmażeryjnego”, tj. stawiającą na sprzedaż na wynos. Ale uproszczenia mają to do siebie, że kiedy się je odrzuci, można wiele odkryć. A więc po kolei:

Tak, Baza to przede wszystkim pierogarnia. Choć uczciwie warto dodać, że oprócz tradycyjnego dania kuchni nie-tylko-polskiej można tu zjeść na przykład znakomite duszone warzywa, a także zupy i ciasta. Ale wróćmy do pierogów. Powiem szczerze, że spodziewałem się, że będzie po prostu OK. Tymczasem… jest doskonale! Pierogi są niewielkie (co nie jest minusem, bo zawsze można wziąć ich więcej:)), idealnie (!) ugotowane – nie za miękkie, nie za twarde i, co chyba najważniejsze, wypełnione znakomitym farszem po same brzegi.

No i właśnie. Ten farsz to osobna historia – przede wszystkim nadzienia występują tu w ogromnej liczbie odmian, których receptury sympatyczna właścicielka skrupulatnie spisała w ściśle tajnym zeszyciku, stanowiącym bardzo cenne „know how”. Farsze składają się wyłącznie z naturalnych składników, są przygotowywane na świeżo (a teraz pomyślcie o odmrażanych pierogach z sieciówek), no i ich wybór jest doskonały – coś dla siebie znajdą i tradycjonaliści, i osoby poszukujące nowych, niebanalnych smaków (także sezonowych!), i ci, którzy wybrali dietę wegetariańską lub wegańską.

Podczas mojej pierwszej (ale na pewno nie ostatniej) wizyty w Bazie spróbowałem kolejno doskonałych pierogów nadziewanych bobem i ziemniakami (chyba najlepsze, choć różnice „punktowe” będą tu dosłownie minimalne), cieciorkowo-warzywnych, a także szpinakowych z dodatkiem kaszy. Podanych – a jakże – z wybornymi ogórkami. Jedyny minus (bardzo subiektywny) to „barowa” forma serwowania potraw – na jednorazowych talerzach. Ale przy tak doskonałym smaku można było łatwo o tym zapomnieć. Natomiast uspokajam „wszystkożernych” czytelników – każdy znajdzie tu coś dla siebie, a poszukujący mniej typowych doznań mięsożercy mogą spróbować np. pierogów z kaszanką albo z krewetkami.

Lokal stawia głównie na sprzedaż na wynos, ale jest tu też kilka stolików i (dość symboliczny) ogródek z widokiem na zielone tyły przedwojennych domów. Samo wnętrze jest zresztą dość przyjemne, przestronne i jasne, a otwarta kuchnia, gdzie można podejrzeć zwinną pracę ludzkich rąk, stanowi dodatkową atrakcję.

A więc nie będę owijał w pierogowe ciasto – Baza jest doskonała (a przy tym vegan-friendly!) i to, że penetrując dzielnicę, ze szczególnym naciskiem na jej historyczne centrum, dotarłem do tego lokalu dopiero teraz, poczytuję sobie za plamę na bielańskim honorze. Którą zamierzam regularnie zmywać.

ul. Kasprowicza 103A lok.24, tel.: 609 666 911, FB

Co sądzisz? Skomentuj!