Oficjalne stanowisko w sprawie publikacji Warszawy w Pigułce

Wczoraj przeczytaliśmy w naszej redakcji ciekawy artykuł na nasz temat, zamieszczony na łamach serwisu Warszawa w Pigułce. Bardzo nas ucieszył, w szczególności zaś ucieszyło nas ostatnie zdanie: „Gorąco zachęcamy do spróbowania [Pańskiej Skórki] przy najbliższej okazji – tego smaku nie da się pomylić z niczym innym!”

Jeszcze bardziej ucieszyły nas komentarze pod wpisem na fejsbuku. „Mniam, jakie to pyszoty!!!”, „Uwielbiam!”, „Mój przysmak”. Cieszy nas, że nas tak cenicie, szczególnie, że słowa te wyszły „spod palców” oszałamiających kobiet i przystojnych mężczyzn. Niestety, w artykule pojawiły się pewne nieścisłości, omyłki oraz zwyczajne – chcemy wierzyć, że nie celowe! – przekłamania, które pragniemy sprostować.

Już sam tytuł wzbudził nasz opór. „Pańska Skórka: każdego festynu składnik konieczny”. I nie chodzi nam nawet o ten nieszczęsny szyk przestawny… ale „festynu”? Poważnie? Naprawdę tak o nas myślicie?

Autorka (lub autor? dla równowagi genderowej będę stosował przemiennie) twierdzi, że jesteśmy „obecni na Warszawskich ulicach odkąd [autor] pamięta”. Być może. Nie wiem, ile lat ma autorka i jak wiele pamięta – musimy tu jednak zaznaczyć, że my jesteśmy wiecznie młodzi! Faktycznie, ulice są naszym naturalnym środowiskiem, ale nie w kontekście jaki sugeruje autor pisząc, że „można nas kupić przy okazji każdego większego wydarzenia w stolicy”. Oświadczamy kategorycznie: nie sprzedajemy się na ulicach!

We wspomnianym tekście można przeczytać, że „na Pańską Skórkę” jest wiele [przepisów] i każdy reklamowany jest jako oryginalny”. Owszem, tak się niestety dzieje. Jednak pamiętajmy, że prawdziwa Pańska Skórka jest tylko jedna. Jak matka.

Natomiast w kompletne zdumienie wprawił nas następujący fragment: „Początkowo twarda Pańska Skórka po włożeniu do ust (obowiązkowo w całości!) robi się miękka i delikatna.” Już same publiczne dywagacje na ten temat budzą nasz niesmak, ale skoro temat został podniesiony, musimy zdecydowanie zapewnić, że jest dokładnie odwrotnie!

Na koniec autorka dzieli się spostrzeżeniem, że „przywodzimy na myśl skojarzenia z delikatną i słodką skórą młodych kobiet”. Faktycznie, w naszej redakcji są młode kobiety, a ich skóra jest gładka jak jedwab. Natomiast w imieniu męskiej części naszego, za przeproszeniem, kolektywu, pragniemy zapewnić – nasza skóra jest twarda i ogorzała, a jako prawdziwi mężczyźni z kosmetyków używamy tylko mydła szary jeleń.

Co sądzisz? Skomentuj!