Niezima

Trochę zwlekałem z napisaniem tego tekstu. Nieco naiwnie liczyłem, że aura jeszcze się ogarnie i śnieżne chmury zawitają nad Warszawę. Popatrzmy jednak prawdzie w oczy – nawet jeśli meteorologowie zapowiadają (być może) przelotne opady śniegu z deszczem, to zimy w tym roku w Warszawie nie było, nie ma i nie będzie. Jeszcze jakiś czas temu można było się pocieszać, że „60 lat temu była taka zima, kiedy pierwszy śnieg spadł 8 stycznia”. Ale prawilnie przypomnę, że w najbliższy weekend zaczyna się luty.

Zero pokrywy śniegowej, zero akceptowalnych opadów (dwa lub trzy razy po pięć minut przy +5 to nie jest akceptowalny opad). Zero bałwanów, sanek, warszawskich parków pod śnieżną pierzynką, malowniczo przysypanych dachów Starego Miasta. Zero błota pośniegowego, ochlapanych ubrań, przemoczonych butów, zapadniętych dachów niekonserwowanych budynków. Niepotrzebne zmiany opon na zimowe. Nawet na łyżwach się nie pojeździ. Co jakiś czas spadnie marznąca mżawka, ale nawet porządnej gołoledzi i nadmiernego ruchu na oddziałach urazowych nie było. I tylko aplikacja Google Photos trolluje mnie, złośliwie przypominając urokliwe fotografie sprzed lat dwóch, pięciu albo kilkunastu. A mózg przyłącza się do szyderczego chóru, rzucając przed oczy wspomnienia sanek na Kopie Cwila albo brnięcia przez śnieg po kolana na Chrzanowie podczas zimowej wyprawy w białą pustkę.

Styczeń 2019, Bielany

Zamiast tego mamy burze (!), szalejące rośliny i… potworną suszę z perspektywami na absolutnie przerąbane lato. Albo wiosnolato, lato i latojesień.

Jak donosi „Pogoda w stolicy, jak i w okolicy”, 2019 był najcieplejszym rokiem w historii obserwacji w Polsce. A w samej Warszawie 9 miesięcy było cieplejszych od średniej wieloletniej, zaś średnia temperatura roczna przekroczyła statystyczną średnią o… 2,45°C.

Super, prawda? Przecież „2 stopnie więcej” to mniejszy smog (bo kopciuchy nie kopcą) i ciepłe noce na Poniatówce. Tyle, że nie. Ubiegły rok cechował się także prawdopodobnie najniższymi w historii obserwacji opadami i ponadprzeciętnym nasłonecznieniem. Dodajcie sobie do tego rekordowo suchą zimę, występujące już w ubiegłym sezonie susze i… lepiej nie zbliżajcie się do lasów z papierosami, przygotujcie się na ewentualne braki wody i „blackouty” od klimatyzacji rozkręconej w całym mieście na 200% mocy.

Styczeń 2018, Okęcie

W zeszłym roku Warszawa przyjęła „Strategię adaptacji do zmian klimatu dla m. st. Warszawy do roku 2030 z perspektywą do roku 2050”. Lektura powinna usatysfakcjonować fanów postapo. Zacytujmy kilka passusów.

„Dzielnica Praga-Południe, a zwłaszcza Saska Kępa i Gocław, to obszar o podwyższonym zagrożeniu powodziowym. W czasie katastrofalnej powodzi teren ten może zostać zalany nawet 3-metrowym słupem wody, wówczas kubatura zatopionych budynków może przewyższać 1 mln m3”

„W najgorętsze dni temperatura na Pradze-Północ może być o 4-5 stopni wyższa niż poza miastem. Silnie zabetonowane tereny pofabryczne i mieszkaniowe (61% obszaru Dzielnicy) mogą nagrzewać się nawet do ponad 40° C.”

„Wola leży w centrum warszawskiej wyspy ciepła, dlatego też najbardziej uciążliwe dla mieszkańców mogą być fale upałów. W najgorętsze dni temperatura na Woli może być o 5-6 stopni wyższa niż poza miastem. Szczególnie męczące dla mieszkańców są gorące noce z temperaturą powyżej 20°C, które nie pozwalają zregenerować się organizmowi.”

„Śródmieście jest obszarem o dużym udziale terenów nieprze – puszczalnych – blisko 70% powierzchni Dzielnicy. Szybki odpływ wody podczas opadów z takich terenów sprzyja podtopieniom, które mogą objąć szczególnie tereny Powiśla, zagrożonego również powodzią.”

Styczeń 2017, Foksal

Dalej „Strategia…” sugeruje szereg rozwiązań (pamiętajmy jednak – mających na celu adaptację miasta do zmian klimatu, a nie w jakikolwiek sposób przeciwdziałających im), ale – jak to strategia – wymaga rzeczywistego przekucia w dokumenty operacyjne i działania na podstawie tychże, a nie wycinania kilkuset drzew, żeby zwiększyć przepustowość arterii wykorzystywanej w praktyce wyłącznie przez indywidualny transport samochodowy. Albo dalszego betonowania kolejnych obszarów miasta szerokimi arteriami bez zieleni (Górczewska), czy oddawania ich deweloperom pod budowę szklanych biurowców (podobno w Warszawie powierzchni biurowych ciągle jest za mało). I zamydlania oczu „parkletami” metr na metr budowanymi pośrodku betonowego chodnika.

Styczeń 2016, Schronisko na Paluchu

Prawdziwym kryterium oceny obecnych władz Warszawy nie będzie budowa (oczywiście potrzebnej) trzeciej linii metra i oddanie X (oczywiście potrzebnych) mieszkań komunalnych. Będzie nim praktyczna ocena tego, jak włodarze poradzili sobie z dramatycznie narastającą katastrofą klimatyczną i jej wpływem na życie mieszkańców miasta. A póki co wszystko wskazuje na to, że ocena ta może być bardzo kiepska. A to jest bardzo zła wiadomość dla nas wszystkich.

Styczeń 2011, Las Bielański

Luty 2010, Os. Przyjaźń

Marzec 2010, Górce

Luty 2007, Jelonki

Za inspirację dla tytułu wpisu dziękuję zespołowi Blindead.

O tym, co będzie się działo w Warszawie w 2020, śpiewał w 1989 zespół Marillion.

Co sądzisz? Skomentuj!