Nie palcie za sobą mostów

Szeroka jak morze Trasa Łazienkowska spłonęła w Walentynki. Czas bez jednej z najważniejszych stołecznych przepraw przez Wisłę dłużył się niemiłosiernie, a mieszkańcy stolicy zakładali się, o ile przedłuży się budowa nowego mostu. Termin otwarcia nowej Trasy „Ł” wydawał się nieprawdopodobny do dotrzymania. A jednak! Już za kilka chwil na jezdni królowej warszawskich arterii znów zawitają auta. Z łezką w oku będziemy wspominali czas bez mostu. Oto subiektywny wybór korzyści, które przyniósł nam czas „beztrasia”.

d934349a-5761-42e1-b94c-22ef57f0ef2d

Tak płonęła Trasa Łazienkowska w lutym 2015. Fot. Polskie Radio.

1. Ludzie zbliżyli się do siebie. Dosłownie i w przenośni. Stłoczeni do granic możliwości pasażerowie mieli wspólny temat do dyskusji. Zdjęli słuchawki z uszu, spojrzeli na siebie z nad tabletów i razem zaczęli narzekać na nieustanny korek i tłok w komunikacji. W końcu nic nie zbliża bardziej niż wspólne psioczenie.

2. Cisza nad Wisłą od Poniatoszczaka aż po Most Siekierkowski. Siedząc latem nad rzeką po stronie praskiej mogliśmy słuchać śpiewu ptaków i muzyki dobiegającej z klubów na przeciwległym brzegu. Dźwiękowego pejzażu lata nie zakłócał szum pędzących samochód, co należy do rzadkości. Zyskaliśmy nieoczekiwaną oazę spokoju na wakacyjne miesiące.

Stłoczeni do granic możliwości pasażerowie mieli wspólny temat do dyskusji. (…) W końcu nic nie zbliża bardziej niż wspólne psioczenie.

3. Wiara w cuda. Odbudowa mostu zupełnie od zera pokazała, że cuda się zdarzają. Zwłaszcza w kontekście tego, że remont Trasy Łazienkowskiej planowano dopiero na najbliższe lata. Pożar paradoksalnie przyspieszył bieg wydarzeń. I choć prokuratura wciąż nie może dojść, jak do niego doszło to inżynierowie dopięli swego i Trasa znów łączy dwa brzegi.

SM0_40-W-23-7

Prace wykończeniowe podczas budowy Trasy Łazienkowskiej. Dziś poszły równie sprawnie. Fot. NAC. 

4. Podziemny most. Jeden most spalił się, by mógł powstać drugi – podziemny. Mowa o drugiej linii metra, której otwarcie znacznie przyśpieszył pożar Trasy „Ł”. Do stacji podziemnej kolejki przy Stadionie Narodowym skierowano wszystkie autobusy w prawobrzeżnej części miasta. Może nie każdemu było po drodze, ale wszyscy byli bezpieczni. W tunelu metra nie ma nielegalnych kabli, które mogłyby zająć się ogniem od drewnianych podpór. Chyba, że o nich nie wiemy…

5. Potrzeba przepraw. Brak Trasy Łazienkowskiej pokazał dobitnie, jak ważne jest budowa kolejnych mostów w Warszawie. Podczas „beztrasia” nie było przeprawy, która o własnych siłach sprostałaby takiemu natężeniu ruchu. Dlatego każdy nowy most w stolicy  jest na wagę złota.

Może nie każdemu było po drodze, ale wszyscy byli bezpieczni. W tunelu metra nie ma nielegalnych kabli, które mogłyby zająć się ogniem od drewnianych podpór. Chyba, że o nich nie wiemy…

 

Co sądzisz? Skomentuj!