Nic o nas bez nas. 5 Pytań do… Anny Wandzel – przedstawicielki Uniwersytetu Zaangażowanego, współorganizatorki protestu studenckiego na Uniwersytecie Warszawskim

Uniwersytet Warszawski stał się ostatnio świadkiem bardzo ciekawej, i nieco wymuszonej okolicznościami, debaty na temat przyszłego kształtu szkolnictwa wyższego. Skonfrontowani z wizją wysokich opłat za nieobronienie dyplomu w terminie studenci, postanowili się zbuntować, ponieważ stwierdzili, że nie chcą pisać dyplomów na czas. Czy studencki protest ws. zmian w Regulaminie Studiów na Uniwersytecie Warszawskim to tylko narzekania roszczeniowych i leniwych studentów, czy może poważna próba zaznaczenia swojej obecności na uczelni oraz zainicjowania partnerskiej rozmowy z władzami UW? O to pytamy Annę Wandzel – przedstawicielkę Uniwersytetu zaangażowanego, jedną z organizatorek inicjatywy “Nie chcemy pisać dyplomów na akord”.

1. W internecie pod adresem Waszej inicjatywy pojawiają sie się raczej słowa krytyki niż poparcia. Ma to zapewne związek z rozmaitymi negatywnymi stereotypami dotyczącymi młodzieży studenckiej, która ciągle czegoś chce i stale przeciw czemuś protestuje, a sama jest leniwa i nieproduktywna. Czy jesteście wiecznymi studentami?

Jesteśmy studentami z różnych lat i wydziałów, w związku z tym wielu i wiele z nas zdąży skończyć studia zanim nowy regulamin wejdzie w życie. Wielu/e z nas studiuje więcej niz jeden kierunek, angażujemy sie w projekty społeczne, pracujemy. Nie angażowalibyśmy się w protest gdyby chodziło o coś mało ważnego. Chodzi nam po prostu o zasady i szacunek dla studentów. W mediach faktycznie pojawiały się negatywne oceny naszej inicjatywy, jak np. w TVN Warszawa. To przykre, bo naszym celem nie jest przedłużanie studiów w nieskończoność. Wręcz przeciwnie, chcemy być motywowani, ale raczej wyższym poziomem nauczania i możliwościami jakie oferuje bycie absolwentem/ką Uniwersytetu Warszawskiego. Władze naszej uczelni wybrały motywację negatywną, w naszym odczuciu zupełnie nietrafioną i na dłuższą metę nieskuteczną.

Do tej pory dyplomanci, którzy uzyskali absolutorium musieli obroni się do końca roku. Mogli też wnioskować o trzymiesięczne przedłużenie tego okresu. Jeśli im się to nie udało, tracili status studenta, ale mogli wznowić się na dzień obrony. Oczywiście za odpowiednią opłatą. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zwróciło jednak uczelni uwagę, że takie opłaty są niezgodne z ustawą. Uniwersytet Warszawski stracił tym samym niejako możliwość karania studentów spóźniających się z obroną. Władze uczelni postanowiły więc zmienić regulamin w taki sposób, że od tej pory oddanie pracy będzie warunkiem zaliczenia seminarium dyplomowego. Jeśli student spóźni się z oddaniem pracy, będzie musiał powtarzać dany przedmiot, a więc i rok. W zależności od taryfikatora jest to od kilkuset złotych, do prawie półtora tysiąca na niektórych wydziałach. Spodziewamy się, że te opłaty jeszcze wzrosną.

Tymczasem powody niezłożenia pracy w terminie mogą być bardzo różne. Jeśli student, czy studentka zachoruje, zajdzie w ciążę lub będzie się musiał/a zaopiekować chorym członkiem rodziny, również zostanie obciążony/a opłatami, na które wielu młodych ludzi po prostu nie stać. Istnieje oczywiście możliwość wzięcia urlopu dziekańskiego, ale nie jest to łatwe. Wiele osób napotyka na przeszkody administracyjne, czy niezrozumienie ze strony wydziału. Takie opłaty mogą wręcz uniemożliwić uzyskanie dyplomu mniej zamożnym studentom.

 

pisanie na czas

 

2. Prace nad zmianami w regulaminie trwają już dłuższy czas. Dlaczego zecydowaliście się zaprotestować dopiero teraz ?

Nie wiedzieliśmy o tych zmianach. Studentów nie zaproszono do tworzenia nowego regulaminu. O całej sprawie dowiedzieliśmy się z plotek, często od zaniepokojonych promotorów i promotorek. Wielu z nich zresztą popiera nasz protest. Zdecydowaliśmy się sprzeciwić, ponieważ nie czujemy się traktowani poważnie przez władze uczelni. Jeżeli naszego głosu w ogóle nie bierze się pod uwagę przy podejmowaniu tak ważnych decyzji, to znaczy, że jeszcze daleko do partnerskich relacji. Obawiamy się również, że ignorowanie studentów, to po prostu otwieranie furtki kolejnym niezapowiedzianym zmianom, a w przyszłości komercjalizacji szkolnictwa wyższego.

3. Jakie przewidujecie konsekwencje po wprowadzeniu tych zmian?

Jak już wspominałam, najbardziej obawiamy się, że wzrost opłat za spóźnienie się z dyplomem uniemożliwi biedniejszym studentom jego obronę. Już dziś uniwersytety są enklawą ludzi zamożnych, nie ma pieniędzy na stypendia, ani planów wprowadzenia nowych programów stypendialnych. Jeśli student/ka nie ma odpowiedniego zaplecza finansowego takie opłaty mogą po prostu uniemożliwić mu/jej studiowanie w ogóle. Ponadto uważamy za niedopuszczalne trywializowanie sprawy przez władze UW oraz wyśmiewanie aspiracji i potrzeb młodych ludzi. Uniwersytet to nie jest fabryka dyplomów, tylko ośrodek badawczy, który powinien umożliwić studentom tych badań podjęcie. W takim systemie jakakolwiek dłuższa praca nad dyplomem równa się karze. Tymczasem dobrze napisane magisterium to furtka do dalszej kariery naukowej. Na doktorat nie dostanie się osoba z byle jak napisaną magisterką.

4. No dobrze ale o co w tym sprzeciwie tak naprawdę chodzi? Chcecie wstrzymania tych zmian, czy chcecie zaproponować własne?

Chodzi nam przede wszystkim o wypowiedzenie swojego stanowiska. Chcielibyśmy aby władze uczelni przy przeprowadzaniu takich zmian konsultowały się ze studentami. Nasz protest jest po prostu próbą demokratycznej ingerencji w politykę UW. Rozumiemy, że powinny być jakieś kary za poważne spóźnianie się z obroną pracy, jednak chcielibyśmy, żeby były bardziej elastyczne i brały pod uwagę specyfikę wydziału, czy sytuację studenta. Obecnie wygląda to niestety jak skok na kasę.

5. Uruchomiliście w internecie ciekawą akcję informacyjną, opracowaliście infografiki, piszecie artykuły. Podeszliście do tej sprawy bardzo profesjonalnie. Jakie są wasze dalsze plany? Co szykujecie w najbliższym czasie?

Uruchomiliśmy już bardzo dużo działań, a mamy w planach jeszcze więcej. Zaraz ruszamy z konsultacjami studenckimi, rozpoczęliśmy także akcję informacyjną i uruchomiliśmy stronę internetową “UW to nie firma”, na której będzie można się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Zbieramy głosy poparcia między innymi w formie listu poparcia od Sanatorów UW i roznosimy petycje. Zależy nam na wypracowaniu struktur pozwalających na dalsze zaangażowanie studentów w życie UW. Nie chcemy, żeby to był jednorazowy skok, tylko wstęp do zupełnie nowych relacji. Póki co czekamy na odpowiedź Rektora w sprawie zaproszenia naszych przedstawicieli na posiedzenie Senatu. Niezależnie od wyniku głosowania Parlamentu Studentów uważamy, że ok. 3000 grupa, która zjednoczyła się w ramach naszej akcji, powinna dostać możliwość wypowiedzenia swojego zdania na forum, wobec władz uczelni. Zaprosiliśmy też zespoły, które w tym roku grają na Juwenaliach UW, by wyraziły swoje poparcie ze sceny. Szczególnie liczyliśmy na Kazika Staszewskiego, który niestety odmówił zasłaniając się tym, że uniwersytet jest jego pracodawcą. Liczyliśmy na więcej punkowego ducha, ale oczywiście rozumiemy.

 

quizmem-absolutorium

 

Każde wsparcie jest przez nas mile widziane. Szczególnie zachęcamy do odwiedzania naszej strony www.uwtoniefirma.org, na której znajdują się wszystkie ważne informacje, oraz profilu Uniwersytetu Zaangażowanego na Facebooku. Zapraszamy również do podpisywania petycji w tej sprawie i zachęcania do tego również swoich znajomych. Zapraszamy również na kolejne posiedzenie Parlamentu Studentów 11.05. Można również skontaktować się z nami, czy to w sprawie przeprowadzenia gdzieś dodatkowych konsultacji, czy w kwestii innych form pomocy: socjologia.publiczna@gmail.com

Co sądzisz? Skomentuj!