Nażarte sushi

Sakana sushi bar 

DSC_8188_sushi_psKiedyś w rozmowie z przyjaciółką stwierdziliśmy, że sushi było modne półtorej dekady temu. Grało się w golfa i jadło ryż z surową rybą. Było nowobogackie. Takie lata dziewięćdziesiąte. Teraz trenuje się cross fit i brazylijskie jujitsu, a jada w restauracjach z kuchnią molekularną albo jest się vege ortodoksem. Czyli na sushi można pójść już bez obciachu.DSC_8248_sushi_ps

Zawsze ciekawiło mnie, jak sprawdzają się taśmy, albo kanaliki z wodą po których jedzie/płynie przygotowane sushi. Otóż działa to sprawnie. Przy zewnętrznej części owalnego kontuaru siedzą klienci, a w środku sushi mastersi przygotowują jedzenie na oczach tych pierwszych. Duży plus za to, bo w ogóle jestem fanem otwartych kuchni. Oczywiście w granicach rozsądku, nie za wszelką cenę. Taki właśnie wodny kanalik z pływającym sushi jest w Sakanie (Moliera 4/6).DSC_8183_sushi_ps

Idąc na kolację zastanawiałem się, czym sushi bar może mnie zaskoczyć? Będą maki, nigiri, wodorosty, surowe ryby, awokado i tym podobne. Początek rzeczywiście nie zrobił na mnie szczególnego wrażenia, przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo pojawiła się zupa miso, za którą nie przepadam. Od innych różniła się tym, że makaron był galaretką, nie ostatnią tego wieczora. DSC_8176_sushi_ps

Kolejne danie zostało przygotowane specjalnie dla Pańskiej Skórki! Hosomaki z hamachi (ryba żółty ogon) w różowym płatku i różową porzeczkową pianką (gdyby nie totalny brak umiejętności plastycznych, to narysowałbym na niej kontury naszego loga).DSC_8195_sushi_ps

Następnie wpłynęły dania w stylu amuse-bouche: tatar z łososia na prażynce i grillowany małż św. Jakuba na musie kalafiorowym (mus nie przypadł mi do gustu, małż owszem).DSC_8207_sushi_ps

DSC_8210_sushi_psW menu była jeszcze miechunka w galaretce z wina choya (śliwkowe), przypominało to małego pomidorka. Pojawiła się też krewetka tygrysia z przepiórczym jajem, na ryżu (sorry, ale zjadłem zanim zdążyłem zrobić zdjęcie). Na deser podany był biały szparag w gorzkiej czekoladzie z lodami i porzeczkami (tu, tak samo jak w poprzednim przypadku, nie zdążyłem zrobić zdjęcia, ale koledze Tomkowi się udało).DSC_8220_sushi_ps

Wysoka piątka należy się sushi masterowi Mariuszowi, który opowiadał o wszystkim, co robi, kompozycje smaków wymyślał na poczekaniu (dlatego niektóre zdjęcia są nieopisane) i dał mi szybki, podstawowy kurs przygotowywania sushi.DSC_8190_sushi_ps

Z ciekawostek warto zwrócić uwagę na ceramikę, została stworzona specjalnie dla Sakany, a fanom whisky polecam Yamazaki (jedna z moich ulubionych).

PS. Na pierwszym zdjęciu jest właśnie moje dzieło :)

Co sądzisz? Skomentuj!