Nażarta Burger Mama

Na Ursynowie burgerowa mama karmi od zaledwie kilku miesięcy, ale jej aktywny fejsbukowy pijar (https://www.facebook.com/burgermam) kazał mi przyjechać na Dembowskiego 8a aż z Żoliborza. Zatem do rzeczy!

W pawilonie, w którym mieści się burgerownia spokojnie zmieści się kilkanaście osób (jest też ogródek, październik mam wiosenny więc kilka osób skorzystało z przyjaznej pogody i siedziało na zewnątrz) – stolików cztery albo pięć, ale jest też kontuar ze szklaną szybą, a za nią kuchenny anturaż z sercem baru czyli grillem. Lokal ładny, a obsługa i ładna, i przystojna i sympatyczna.

Burgery naprawdę dobre (nie będę się rozpisywać nad smakiem i ściemniać, że jestem krytykiem kulinarnym – okej, jestem, ale tylko trochę). Podstawowe menu składa się z dziesięciu burgerów (ceny już od 11 złotych), w tym są opcje vege oraz chicken. Co tydzień wybierany jest przez fejsbukowiczów burger tygodnia, ja trafiłem na Koziego (wołowina, ser kozi, marynowany burak – jeden z hitów zeszłego roku, roszponka/rukola, pestki dyni, miód, balsamico) za 18 złotych. Nie trudno się domyślić, że mięso zostało zdominowane silnym smakiem i aromatem sera, ale kompozycja udana.

Żeby zbyt idealnie nie było mały minus za długie czekanie na milkshake (choć tu też usprawiedliwienie, że w tym samym momencie weszło do baru prawie dwadzieścia osób, a jedzenie zostało podane szybciej niż w niejednej knajpie poza godzinami szczytu).

Na zakończenie info dla mieszkańców wschodniej części miasta, kolejny lokal Burger Mamy otwiera się na Bródnie.

Co sądzisz? Skomentuj!