Najważniejsze, że Zło wygrało!

O tym, że nie ma darmowych obiadów, szatniarki muszą mieć długie nogi, ale Zło i tak zwycięża! – czyli o nagrodach Gazety Stołecznej.

Decyzja o przyjęciu zaproszenia od Gazety Stołecznej na ceremonię wręczenia ich corocznych nagród (i antynagród) nie była łatwa. Bo tak, z jednej strony ja na Stołecznej się wychowałem, to była moja pierwsza codzienna prasa, warszawskie strony zawsze wyjmowałem z głównego grzbietu egzemplarza Wyborczej kupowanego przez mojego tatę.

Z drugiej strony, Stołek i Noga od Stołka to jakby konkurencja dla Różowych Nagród Pańskiej Skórki. Oczywiście nam nie przyszłoby do głowy nominować do nagrody dewelopera, który przesadził drzewo (a mógł zabić!). Nie mianowalibyśmy też innego dewelopera, który komercjalizując przestrzeń publiczną przy okazji jej nie zdewastował (cóż, takie czasy).

Nie wiem też jaki związek z Warszawą ma dokonanie uczniów Technikum Mechatronicznego (nagroda publiczności za skonstruowanie opaski nie pozwalającej zasnąć kierowcom) (skądinąd serdecznie uczniów pozdrawiamy, życzymy wielu nagród związanych z inżynierią, a nawet Nobla). Podobnie niezrozumiała jest nominacja mamy pewnego ucznia z Targówka, która rozkręciła ogólnopolską akcję “Pozytywna uwaga”, czy “Młodzieżowego Strajku Klimatycznego”, który jakkolwiek chwalebny, to wymiar ma krajowy, a nawet globalny.  Całe stołkowe przedsięwzięcie jakby niepoważne.

Ze strony trzeciej – za darmo i ocet słodki! W zaproszeniu wyraźne stało, że bankiet, że koncert Warszawskiego Combo Tanecznego, że widok z 50 piętra. Toteż przywdziawszy najlepsze ubranie (mam stosowne, bom w świecie bywały), uzbroiwszy się w niebieską torbę ikei (co by z cateringu coś zabrać do domu) i obiecawszy sobie wypić możliwie dużo darmowego alkoholu – ruszyłem na Złotą 44 (gdzie odbywała się uroczystość). Na szybkości wydębiłem jeszcze zaproszenie dla koleżanki, a co, niech też zje!

Na dole okazało się, że mojego nazwiska nie ma na liście. Nie pierwszy raz mi się to zdarza, na gorsze rauty nie chciano mnie wpuścić, podobno przez ogólną prezencję, wzbudzającą podejrzliwość u bramkarzy, celników i ochrony w Biedronce. Dlatego byłem przygotowany i stosowne potwierdzenie mailowe miałem pod ręką.

Do wind poprowadziła nas… długonoga i długowłosa hostessa, odziana w coś obcisłego i bardzo kusego. Serio, rok 2020, a na bankiecie Wyborczej biega stado wynajętych dziewcząt z ledwo zakrytymi pośladkami. Trochę żenada, ale trudno. Tłumaczenie co w tym niestosownego, i że szatniarki wcale nie muszą chodzić na 12-centymetrowych szpilkach, zostawiam redakcji Wysokich Obcasów.

Zaraz też okazało się, że “nie ma darmowych obiadów”, bo musieliśmy wysłuchać przemówienia naczelnego Wyborczej. Pan Kurski powiedział też żart, a kilkoro pracowników Agory się zaśmiało. Naczelna Stołecznej zapewniła, że się z naczelnym Wyborczej we wszystkim zgadza. Pewnie szykują się zwolnienia w Agorze.

Ale dość utyskiwań. Widok na Warszawę faktycznie był imponujący. Jedzenie od Ma Passion Catering (a co, zareklamuję!) wyśmienite, wykwintne, chociaż tak te porcyjki skonstruowane, że trudno było się najeść na dwa dni, nie mówiąc o zwinięciu czegoś do domu. Za to miły kelner zorganizował nam wino poza rozdzielnikiem.

A co najważniejsze, Stołkiem nagrodzony został AKS ZŁY! Klub, którego naszym czytelnikom przedstawiać nie trzeba, a na opisanie dokonań którego nie starczyłoby tu miejsca. I z tym werdyktem to my się akurat zgadzamy już prawie od 4 lat!

Wielkie gratulacje dla zwycięzców!

Na koniec chciałem serdecznie podziękować organizatorom za zaproszenie, i polecam się za rok. Oczywiście +1.

Co sądzisz? Skomentuj!