Mówię NIE projektowi nowej Hali Koszyki

Pomysł na rewitalizację Hali Koszyki należy do tych pierwszorzędnych. Jednak w samym pomyśle ginie to, co najważniejsze. I tak, zgodnie z wizualizacjami prezentowanymi w mediach, które mieliśmy szanse zobaczyć i ocenić, nie zgadzam się z tym, że projekt wygląda imponująco. Jedynym elementem, który przyprawia mnie o szybsze bicie serca są dwie oficyny, które zostały zachowane zgodnie z koncepcją Juliusza Dzierżanowskiego z 1909 r. Nic więcej nie pasuje do tej koncepcji, a wręcz burzy ją dokładnie w taki sam sposób, w jaki zburzono Halę Koszyki.

W 2015 roku przyjdzie nam patrzeć, jak bardzo niespójny jest to projekt. Odrestaurowane zostaną dwie zabytkowe oficyny, powstanie imitacja historyczna konstrukcji Hali Koszyki, a całość zostanie okraszona biurowcami, które może na standardy Warszawskiej nowobudowy nie są najgorsze, ale kompletnie kłócą się z zagospodarowaniem przestrzeni wokół hali.  Czy tylko ja widzę, że w tym przypadku projekt strasznie gryzie w oczy? W okolicy, gdzie znajdują się zabytkowe kamienice w liczbie mnogiej, sąsiadujące bezpośrednio ze sobą z każdej strony, kolejny raz dochodzi do rażącej ingerencji w już istniejące otoczenie. Pomysł na usługi kawiarniane, galerię i kontynuację tradycji otwartości tego miejsca na mieszkańców jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Jednak połączenie zabytkowych oficyn z próbą odwzorowania stalowej konstrukcji, która z oryginałem nie będzie miała nic wspólnego, oraz zwieńczenie całości nowoczesnymi biurowcami  o przytłaczających gabarytach nie mają prawa wyglądać dobrze.

Chcemy Warszawy nowoczesnej, ale chcemy, by ta Warszawa była spójna i zachowała swój charakter na dziesiątki lat. Chcemy rewitalizacji historycznych miejsc, ale nie chcemy, by odzierano te miejsca z historii. Walczymy o Warszawę, a nie o miasto. Chcemy inwestycji, ale chcemy, aby ktoś nimi dobrze gospodarował i zarządzał, reprezentując interesy mieszkańców. W dodatku  najważniejsze wydaje się to, że w miejscu zarówno Hali Targowej Koszyki, jak i wielu innych miejscach w Warszawie nie są potrzebne kolejne biura, tylko mieszkania. Ludzie w Warszawie potrzebują mieszkań również w centrum. Nie chcemy już więcej bloków w starych dzielnicach oraz biurowców wystających ponad historyczną zabudowę. Chcemy by miasto nie tylko dbało, ale i starało się odwzorować przedwojenne mieszkania, które wtopią się stylem fasad i elewacji w to, co już istnieje i funkcjonuje od lat.

W Hali Koszyki stawiałem kroki od najmłodszych lat, błąkając się pomiędzy stoiskami sprzedawców. Obserwowałem ją, gdy była zamknięta i opustoszała. Spoglądałem na pozostałości po zburzeniu, nadszarpnięte zębem czasu. Stwierdzam bez namysłu, że wolę siedzieć w zrujnowanych już przez Inwestora – firmę Griffin – resztkach tego miejsca, gdzie z sukcesem obecnie działa bar i bazar, a obok galeria, niż przyjść tam w 2015 roku na kawę do Starbucksa i kanapkę z Subway’a. Mamy jeszcze wybór, ale za chwilę będzie za późno.

Czy w ogóle ktokolwiek pomyślał o tym, jak zostanie urządzony dawny dzieciniec Hali? Jakie krzesła i stoły tam staną, jakie zostaną dobrane parasole, dachy, szyldy, neony? Jaki będzie motyw przewodni wystroju? Czy znajdą się tam ławki? Czy tylko zbudowane zostaną punkty usługowe z myślą o junior brand managerach? Nie ma się czym podniecać.

O Hali Targowej Koszyki można również poczytać na:

http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,hala-koszyki-ma-wrocic-w-2015-roku,95873.html

http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,tak-ma-wygladac-hala-na-koszykach,68297.html

                                                                           Tablica Hali Targowej Koszyki

Co sądzisz? Skomentuj!