Mieszkańcu, won z parku!

Już wkrótce wstęp na Fort Bema tylko po zakupie biletu! Cieszycie się?

Gościnnie dla Pańskiej Skórki: Paulina Fabrowska

Kto wybrał się w weekend na spacer po forcie mógł się nieźle zdziwić – wzdłuż fosy pojawił się płot. Stali bywalcy fortu są już trochę do takich niespodzianek przyzwyczajeni, bo co jakiś czas na forcie organizowane są imprezy – a to turniej rycerski, a co koncert disco polo, a to piknik dewelopera. Fort Bema bywał nieraz zamykany pod takie wydarzenia, zresztą nie bez krytycznych głosów ze strony mieszkańców. Zawsze jednak tego typu imprezy trwały 1-2 dni.

Tym razem będzie jednak inaczej. Stawiane właśnie ogrodzenie to przygotowania do Chińskiego Festiwalu Światła – wydarzenia, które trwać ma aż 2,5 miesiąca. Przez ten czas teren fortu będzie niedostępny dla mieszkańców, którzy na co dzień chodzą to pobiegać, pospacerować z psem czy pojeździć na rowerze. Ponieważ festiwal przypada na sezon zimowy, możecie zapomnieć o sankach – to właśnie wały fortu są najpopularniejszym ku temu miejscem w okolicy. Organizator zadbał, by były one odpowiednio wygrodzone – bo właśnie z wałów możliwe byłoby podejrzenie wystawy za darmo. W niektórych miejscach płoty poustawiano w połowie chodników, utrudniając dodatkowo przejście, np. z wózkiem dziecięcym. Wygląda na to, że najlepiej by spacerowicze w ogóle nie kręcili się w okolicy.

Powtórzymy, co tu się dzieje, żeby nikomu nie umknęło: na 2,5 miesiąca zamknięty zostanie jedyny park północnego Bemowa. Nie na potrzeby rewitalizacji zieleni, nie na potrzeby zadbania o zabytek(!), a na potrzeby komercyjnej imprezy, wystawy, na której prezentowane będą gigantyczne kolorowe lampiony. Publiczny teren zielony, utrzymywany z podatków mieszkańców, został sprywatyzowany, a wstęp będzie możliwy po zakupie biletów. Jak to się stało? Terenem Fortu Bema zarządza dzielnica Bemowo, zatem to właśnie władzom dzielnicy “zawdzięczamy” zgodę na organizację imprezy.

I teraz wisienka na torcie, czyli organizator. Chiński Festiwal Świateł to wydarzenie organizowane przez firmę Progresja. Tak, dobrze kojarzycie – firma prowadzi klub muzyczny o tej samej nazwie (kiedyś na Bemowie, teraz na Woli). I tak się składa, że raptem dwa miesiące temu właściciel, Marek Laskowski odebrał z rąk władz dzielnicy Nagrodę Złotego Bema. Przypadek?

Jeśli zastanawiacie się co to za nagroda, to mogę wyjaśnić że to taki odpowiednik złotych gaci, wyróżnienie które niewiele znaczy poza tym, że jest ukłonem w stronę organizacji, firm i osób, z którymi władze dzielnicy po prostu trzymają sztamę. W przypadku Progresji, podczas wręczania nagród stwierdzono, że to “firma, która bardzo pozytywnie wpłynęła na rozwój dzielnicy”. Jak dokładnie ten wpływ się przejawia, to już sami musicie sobie odpowiedzieć. Wygląda na to, że organizator imprezy pozostaje w bardzo dobrych relacjach z urzędem dzielnicy, a “pozytywny wpływ” jest obustronny. Promocyjne logo Bemowa widnieje wśród partnerów i patronów festiwalu. Ręka rękę myje.

Wróćmy jeszcze do konsekwencji organizacji imprezy w tym miejscu. Jak pisze organizator, festiwal podróżuje po świecie i “w każdym państwie odwiedziło [go] od 150 tysięcy nawet do 200 tysięcy osób“. Biorąc pod uwagę planowany czas trwania wydarzenia, takie wielkości dadzą niemal 2000 osób dziennie. Wyobrażacie sobie te tłumy na zabytkowym forcie? Już teraz, w ramach przygotowań, na teren wewnątrz wałów wjeżdżają samochody. Nie wiadomo, gdzie organizatorzy planują pomieścić auta publiczności. Doświadczenia dużo bardziej kameralnego pikniku dewelopera pokazują, że ofiarą padnie zieleń.

Podczas imprezy na terenie fortu staną też strefa gastronomiczna oraz scena. Dostawy na stoiska z jedzeniem, obsługa toi toi, wywóz śmieci przez te 2,5 miesiąca – trudno to sobie wyobrazić. Tak jak trudno wyobrazić sobie, że na 2,5 miesiąca zamykane jest Pole Mokotowskie czy Skaryszak, by na terenie miejskiego parku działał komercyjny, biletowany “festiwal”. Zgodnie z informacjami na stronie organizatora, za wstęp na Fort Bema trzeba będzie zapłacić od 20 do 45 zł.

Co sądzisz? Skomentuj!