Krokodyle

W kolejnym odcinku warszawskiego bestiariusza podążamy gadzim tropem. Tym razem nie będzie to smok, choć do mitycznego zwierza wcale mu niedaleko. Co więcej, w niezmienionej postaci przetrwał tysiące lat. Przed państwem warszawski krokodyl. Egzotyczne jaszczury najwidoczniej upodobały sobie stolicę, skoro można je spotkać w całym mieście.

Gdzie w Warszawie zobaczyć krokodyla? Pierwszą myślą, która przychodzi do głowy to wybrać się do ogrodu zoologicznego. To jednak zbyt oczywiste. Można również poszukać w grochowskim hostelu „Krokodyl”. Tam jednak czeka na nas tylko szyld z gadem. Mało kto wie, że stało się coś znacznie gorszego. Krokodylom jakimś cudem udało się przedostać do ścisłego centrum miasta. Grasują na ulicach! Wywędrowały z klatek, w których było im za ciasno. Wolały zieleń i kontakt z ludźmi. Na miejsce czatów wybrały fontanny w parkach. I już miały rzucać się do ataku na bezbronnych przechodniów… Warszawiaka jednak nie tak łatwo upolować! Na ratunek przechodniom przyszły mocarne dzieci, które zastygły w walce z gadem. Może to dalekie echo legendy o bazyliszku? Skąd u krokodyli spojrzenie zamieniające w kamień? I jakim cudem dziecko miałoby siłę Herkulesa by własnoręcznie ujarzmić jaszczura?

i (3)

Walka z gadem sprawia chłopcu ogromną przyjemność. Czy to zamierzone działanie rzeźbiarza?

i

W morderczym uścisku.

Może to dalekie echo legendy o bazyliszku? Skąd u krokodyli spojrzenie zamieniające w kamień?

Odpowiedź na te pytania znał z pewnością Stanisław Jackowski. To on umieścił krokodyla i siłującego się z nim chłopca w fontannie przy placu Dąbrowskiego. Warszawiacy mogą oglądać zapasy dziecka z gadem od 1930 roku, kiedy odsłonięto rzeźbę. Jackowski znakomicie uchwycił zawieszenie i moment napięcia w walce. Przeciwnicy siłują się, a końcowy rezultat starcia do końca pozostaje nieznany. Rzeźba Chłopiec z Krokodylem nie jest najsłynniejszą pracą Stanisława Jackowskiego. Najbardziej rozpoznawalny posąg rzeźbiarza znajduje się w Parku Skaryszewskim. Jest nim Tancerka. Oba dzieła pochodzą jednak z tego samego okresu. Chłopiec z krokodylem został uszkodzony podczas Drugiej Wojny Światowej. Oddany do renowacji w Zakładzie Braci Łopieńskich, powojenne lata spędził na spokojnym podwórku na tyłach Placu Bankowego. Na pierwotne miejsce wrócił w 1961 roku. Odbudowany po wojnie Pl. Dąbrowskiego nie był już tak reprezentacyjny jak przed wojną, ale przynajmniej zdobiła go ta sama rzeźba. Historyczna ciągłość została zachowana.

Podobne pytania musiały trapić Zygmunta Stępińskiego. Motyw zapasów pojawia się również w jego twórczości. Architekt zaprojektował fontannę w Dolince Szwajcarskiej. Jeden z najbardziej znanych parków Warszawy zmienił się z miejsca hucznych zabaw w spokojny zieleniec. W zamian zyskał fontannę z krokodylem. Kamienny chłopiec trzyma gada w zapaśniczym chwycie znanym jako bulldog headlock. Pod wpływem siły uścisku jaszczur wypluwa z paszczy wartki strumień wody. W ten sposób ujawniony zostaje cały mechanizm działania fontanny. Jest bardzo prosty. Wystarczy wycisnąć wodę z gada. Nie wiadomo, czy Stępiński inspirował się rzeźbą Jackowskiego, ale z pewnością był fanem zapasów.

20160629171540-2f38da5e-la

Bulldog headlock to dość rzadko przedstawiany motyw.

20160629171547-e8b90a53-la

Krokodylowi zdecydowanie zrzedła mina. Chłopiec ma mocny chwyt. 

W ten sposób ujawniony zostaje cały mechanizm działania fontanny. Jest bardzo prosty. Wystarczy wycisnąć wodę z gada.

Morał tej historii jest taki, że w Warszawie można nieoczekiwanie natknąć się na krokodyla. Aby nie pożarł nas żywcem, należy wezwać na pomoc małego chłopca. Względnie rzeźbiarza, który każe mu pozostać w bezruchu, aż ukończy pracę na posągiem. Tym, których wciąż nurtuje pytanie jakie gatunki krokodyli przedstawiają rzeźby, pozostaje kontakt z ekspertem. A to już pole do popisu dla warszawskiego zoo…

 

Co sądzisz? Skomentuj!