Jestem innym człowiekiem niż Hanna Gronkiewicz-Waltz – rozmowa z Rafałem Trzaskowskim

Aktualnie prowadzi Pan w sondażach wyborczych w Warszawie – jaką ma Pan receptę, aby „dowieźć” wynik do października? Oddech Patryka Jakiego jest już chyba mocno wyczuwalny?

Od wielu miesięcy powtarzam, że rywalizacja będzie bardzo zacięta, a wynik – do końca niepewny. Liczył się będzie każdy głos. Staram się przekonywać warszawiaków, rozmawiać z nimi o moich pomysłach dla Warszawy. O wyniku wyborów może zdecydować mobilizacja: kto lepiej przekona swoich zwolenników do udziału w wyborach.

Cały czas przypominam, że 21 października zderzą się dwie wizje przyszłości Warszawy. Z jednej strony warszawiacy będą mieli do wyboru wizję PiS-u: koncepcje rozwoju skopiowane z Dubaju, ręczne sterowanie z ul. Nowogrodzkiej i bezprecedensowy najazd „Pisiewiczów” na wszystkie dostępne stołki, a wszystko to podlane brunatnym sosem nacjonalizmu.

Ja namawiam warszawiaków do wyboru innej Warszawy: europejskiej, tolerancyjnej, sprawnie zarządzanej. Warszawy, która inwestuje w lepszy transport publiczny i w edukację, która jednocześnie poprawia komfort codziennego życia i dba o wszystkich mieszkańców tak samo.

Komfort pierwszych miejsc w sondażach może rozleniwiać. Kandydaci-aktywiści, tacy jak Jan Śpiewak czy Justyna Glusman, intensywnie prezentują dość szczegółowe programy dla Warszawy. Czy jeszcze przed wyborami doczekamy się również od Pana bardziej konkretnego programu, czy wyborcy mają wierzyć raczej w dość ogólne, strategiczne założenia, prezentowane do tej pory?

Pokazałem dziesiątki konkretnych rozwiązań we wszystkich najważniejszych obszarach życia miasta: propozycje dla edukacji, służby zdrowia, komunikacji. Przedstawiałem pomysły na lepszą zieleń miejską, na solidarną politykę senioralną i na lepszą politykę mieszkaniową. Mówiłem o swoich pomysłach na kulturę i bezpieczeństwo. Mówiłem też o swoich pomysłach na planowanie przestrzenne i zwiększenie udziału obywateli w zarządzaniu miastem.

Podam jeden konkretny przykład: który z kandydatów przedstawił więcej propozycji dotyczących sytuacji kobiet, ich równouprawnienia? Ja już 12 lutego zaproponowałem prawie dwadzieścia rozwiązań, a wśród nich: gwarancje opieki żłobkowej dla wszystkich dzieci na koszt miasta (to ważne w kontekście karier zawodowych kobiet), dodatkowe dyżury ginekologów w szpitalach miejskich, wyrównywanie w górę płac kobiet i mężczyzn w instytucjach podległych miastu. Zapowiedziałem, że nie dopuszczę do sytuacji, w której kobiety „odbijają się” od miejskiego szpitala, w którym lekarze zasłaniają się klauzulą sumienia. Zaproponowałem wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół, rozszerzenie programu in vitro i finansowanie przez miasto szczepienia przeciwko grypie dla kobiet w ciąży oraz miejski program szczepień przeciwko HPV dla wszystkich dziewczynek w wieku 11 -12 lat… A to tylko niektóre moje propozycje. To nie są ogólniki, to konkretne zobowiązania.

W najbliższych dniach przedstawię swój program wyborczy, efekt setek spotkań z warszawiakami, organizowanych we wszystkich dzielnicach miasta. Nie ukrywam, że część propozycji, które poddałem pod dyskusję wiosną, zmodyfikowałem i ulepszyłem – właśnie po rozmowach z warszawiakami. Już teraz zachęcam wszystkich do jego analizy. Państwa redakcję też: być może będziecie Państwo zaskoczeni, w jak wielu kwestiach mówimy tym samym językiem.

Proszę przekonać naszych czytelników, że Pana ewentualna prezydentura nie będzie bezpośrednią kontynuacją programu Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Ja po prostu jestem innym człowiekiem niż Hanna Gronkiewicz-Waltz. Należymy do tej samej partii, ale w wielu kwestiach mamy różne poglądy. Ja sam siebie uważam za liberała, tymczasem pani prezydent nigdy nie ukrywała swoich konserwatywnych poglądów. Możemy mieć takie same pomysły na sprawne zdobywanie i wykorzystywanie środków z Unii Europejskiej, ale już w kwestiach światopoglądowych wiele nas różni. Przykładowo, udzielenie prezydenckiego patronatu Paradzie Równości – w której sam uczestniczę regularnie od kilku lat – będzie dla mnie oczywistością. Pani prezydent w tej sprawie zachowywała się inaczej. I zawsze otwarcie, szczerze tłumaczyła, dlaczego.

Warszawiacy widzą, że przez ostatnie 12 lat Warszawa bardzo się zmieniła na plus. Mamy dziś najlepszą komunikację publiczną w Polsce, bo przez ostatnie lata Warszawa zainwestowała miliardy złotych w rozwój sieci metra, tramwajów i autobusów. Mamy fantastyczne bulwary nadwiślańskie. Rozpoczęliśmy rewitalizację Pragi, zbudowaliśmy najnowocześniejszą oczyszczalnię w tej części Europy. Można powiedzieć, że pierwszy etap budowania infrastruktury miasta mamy już za sobą. Kolejne etapy są oczywiście przed nami – ale dziś jest też czas, żeby nieco zmienić kurs. Dzięki temu, że prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz udało się zrealizować tyle ważnych projektów infrastrukturalnych, dziś Warszawa więcej uwagi (i pieniędzy) będzie mogła poświęcić sprawom społecznym: seniorom, osobom z niepełnosprawnościami, dzieciom. Podam konkretny przykład: chcę, żeby już od 2019 r. Warszawa przekazywała 100 złotych na każdego ucznia miesięcznie – na zapewnienie dobrych zajęć pozalekcyjnych. Dziś jest tak, że część dzieci korzysta z klubów piłkarskich, z dodatkowych lekcji języka – a część nie, bo nie każdą rodzinę na taki wydatek nie stać. Chcę wyrównać szanse dla wszystkich dzieci: niech wszystkie korzystają z dobrej jakości zajęć pozalekcyjnych, najlepiej w budynku szkoły. Wszyscy na tym skorzystają, także ci zamożniejsi rodzice – nie będą już obarczeni obowiązkiem dowożenia dzieci na zajęcia dodatkowe zaraz po szkole.

Nie chcę przez to powiedzieć, że prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i Rada Miasta lekceważyły politykę społeczną. To byłaby nieprawda – wiele dobrego udało się zrobić! Mówię jednie, że w tym obszarze zamierzam zrobić jeszcze więcej.

Co w dotychczasowej pracy na rzecz miasta obecnej p. prezydent ocenia Pan dobrze, a co chciałby Pan zmienić?

Na pewno będę kontynuował projekty rozpoczęte przez obecne władzy Warszawy, wzmacniające transport publiczny w Warszawie. Zbudujemy tramwaj na Gocław i trasę łączącą Wolę, Ochotę, Mokotów i Wilanów. Dokończymy wymianę taboru tramwajowego, kupimy nowe składy SKM i wytyczmy nowe linie. Będziemy rozbudowywać metro. Będę kontynuował program budowy infrastruktury dla rowerzystów – w 2023 roku Warszawa będzie miała 800 km ścieżek rowerowych, więcej niż Kopenhaga. Będę też kontynuował inwestycje w parkingi P+R, okalające Warszawę. To przykłady tego, co dobre i warte kontynuacji.

Cieniem na prezydenturze Hanny Gronkiewicz-Waltz kładzie się sprawa reprywatyzacji. Najważniejsze jednak, żeby wyciągnąć z tego wnioski i pomóc wszystkim poszkodowanym. Projekt ustawy reprywatyzacyjnej leży w Sejmie i trzeba ją wreszcie uchwalić.

Jak ocenia Pan strategię #Warszawa2030? Czy będzie Pan realizował jej założenia?

Tak. Strategia Warszawa2030 dobrze zidentyfikowała cele dla Warszawy na kolejne kilkanaście lat. Zgadzam się z jej założeniami: chcę, żeby za kilkanaście lat Warszawa była miastem aktywnych mieszkańców, przyjaznym, miłym miejscem do życia, szanującym środowisko naturalne, otwartym na świat i nowe idee. Na konwencji wyborczej Koalicji Obywatelskiej podkreślałem, że chcę „zszyć” Warszawę, wyrównać w górę jakość życia we wszystkich dzielnicach. Warszawa moich marzeń to miasto, w których nie ma lepszych i gorszych dzielnic – wszystkie są wygodnym miejscem do życia – a mieszkańcy Kamionka są tak samo dumni ze swojej okolicy jak mieszkańcy Kabat czy Miasteczka Wilanów. Podobna filozofia przyświeca strategii Warszawa 2030. Pierwszy z brzegu przykład: i w strategii, i w moim programie, mówimy o konieczności tworzenia „lokalnych centrów” – miejsc, do których mieszkańcy mogą dojść na piechotę, tam zrobić zakupy, rozerwać się, odpocząć w otoczeniu zieleni. Albo inny przykład: całkowicie zgadzam się autorami strategii, że trzeba podnieść liczbę warszawiaków czynnie angażujących się w sprawy miasta.

Kiedy – jeszcze długo przed oficjalnym startem kampanii – organizowaliśmy naszą debatę #BitwaWarszawska2018, Paweł Rabiej – potencjalny wiceprezydent Warszawy – deklarował dużą sympatię dla licznych postulatów programowych Partii Razem, MJN i Zielonych. A czy Pan widzi w programach innych kandydatów elementy zbieżne z Pana wizją miasta? Z kim chciałby lub byłby Pan skłonny współpracować po ewentualnej wygranej?

Widzę bardzo dużo zbieżności. Podobnie jak ruchy miejskie uważam, że rozwiązaniem problemów transportowych Warszawy jest przede wszystkim sprawny transport publiczny. Możemy się różnić co do szczegółów – np. planowanych inwestycji w rozbudowę metra – ale podejście mamy dokładnie takie samo. Chcemy priorytetu dla komunikacji szynowej, chcemy przekonać warszawiaków, żeby przesiadali się z samochodów do tramwajów i metra.

Zgadzam się też w kwestii polityki mieszkaniowej. Tak samo jak ruchy miejskie opowiadam się za konsekwentnym powiększaniem miejskiego zasobu lokali. Znów: możemy się różnić w szczegółach, ja uważam, że moja propozycja budowy 1500 tanich miejskich mieszkań na wynajem jest realistyczna – ale cel mamy ten sam. Tak samo jak ruchy miejskie nie jestem zwolennikiem sprzedawania mieszkań komunalnych z bonifikatą. Mam też wrażenie, że bardzo podobnie mówimy o zieleni w mieście, o polityce senioralnej i konieczności większych inwestycji w edukację.

Będę współpracować ze wszystkimi, którzy chcą zmieniać Warszawę na lepsze, w interesie jej mieszkańców. I chyba to widać po mojej kampanii: nie szukam sporów z ruchami miejskimi, podkreślam to, co nas łączy. A jest tego naprawdę dużo. Dla mnie ruchy miejskie są i będą ważnym partnerem.

Jak dużo z ambitnego i dość progresywnego programu .Nowoczesnej znajduje się w Pana wizji Warszawy?

Tworząc Koalicję Obywatelską, Platforma i Nowoczesna wspólnie wypracowały program, z którym idziemy do wyborów. Transparentne zarządzanie miastem, zwiększanie udziału obywateli w podejmowaniu decyzji, lepsze konsultacje, nowe podejście do planowania – to przykładowe punkty, na których naszym przyjaciołom z Nowoczesnej szczególnie zależało. I wszystkie znalazły się we wspólnym programie który, mam nadzieję, będzie nam dane wspólnie realizować.

Czy i jak zamierza Pan działać na rzecz równouprawnienia transportu zbiorowego, pieszego i rowerowego?

Transport publiczny, rowery i ruch pieszy muszą wzajemnie się uzupełniać. W ścisłym centrum Warszawy chcę wprowadzić zmiany, które ułatwią życie pieszym. Remonty chodników, przejść. Równolegle w centrum trzeba rozwinąć sieć stacji Veturilo – dziś zdarza się, że popyt na rowery jest tak duży, że ich zaczyna brakować. Rozbudowując sieć ścieżek rowerowych w Warszawie, zacznę od tworzenia brakujących odcinków, zwłaszcza w centrum. Zlecę też modernizację już istniejących ścieżek – niektóre z nich są już mocno wyeksploatowane albo standardem odbiegają od tego, czego moglibyśmy oczekiwać.

Nie pastwmy się nad „bułgarskim pościgiem” za tanim metrem, ale jednak Pana główny oponent i sprzyjające mu media, wskazują, że Wieloletnia Prognoza Finansowa Warszawy nie przewiduje środków na kolejne linie podziemnej kolejki. Czy ma Pan jakiś pomysł na rozwiązanie tego problemu?

Kilka najbliższych lat to budowa ostatnich brakujących fragmentów II linii metra. Na to pieniądze są zabezpieczone. Równolegle będziemy prowadzić mniej kosztowne – ale też bardzo potrzebne – prace przygotowawcze do rozpoczęcia budowy III linii (zaczniemy od Pragi Południe) oraz IV i V linii. Kiedy Warszawa zakończy budowę II linii metra, wraz z proponowanym przedłużeniem do stacji PKP Toruńska i do Ursusa, będzie można wykorzystać przygotowaną dokumentację itp. i szybko przystąpić do budowy nowych tras. Projekt rozbudowy metra to strategiczna inwestycja, która na pewno wykracza poza horyzont jednej, nawet 5-letniej kadencji.

Nigdy nie ukrywałem też, że kluczowym warunkiem sukcesu będzie uzyskanie dofinansowania unijnego. Jestem też przekonany, że budżet Warszawy będzie rósł wraz ze wzrostem gospodarczym, generowanym w mieście i cięgle zwiększającą się liczbą mieszkańców, tu w Warszawie rozliczających podatki.

Jak zapatruje się Pan na alternatywną propozycję: zamiast intensywnego rozwoju metra – skuteczna integracja go z naziemnym transportem szynowym w Warszawie?

Po pierwsza, ta integracja jest zapisana w moim programie. Jednym z głównych elementów „Stolicy Lepszej Komunikacji” – mojego planu dla Warszawy – są węzły przesiadkowe, na których pasażerowie będą się wygodnie przesiadali między metrem, tramwajami i autobusami (Stacja Wilanowska Dworzec Południowy), albo metrem, tramwajami i pociągami SKM i PKP (Stacja Centrum, stacja Stadion Narodowy i planowana stacja metra Dworzec Wschodni). Podobne węzły powstaną na Targówku, w Ursusie i w wielu innych miejscach Warszawy. Taki nowy węzeł integrujący powinien powstać np. na słynnym Mordorze – w okolicach obecnej pętli tramwajowej. Nie jestem zadowolony z tego, jak dziś wygląda stacja PKP Służewiec, nie jest ona wygodna dla użytkowników.

To powiedziawszy, integracja naziemnego transportu szynowego, już istniejącego, nie może być traktowana jako 100% alternatywa do rozbudowy sieci metra. Przepustowość istniejących linii kolejowych jest ograniczona, a po drugie – zarządza nimi spółka, na którą wpływ miasta jest ograniczony. Rozmowy z PKP PLK zawsze są trudne. Przykładem jest choćby planowany przez PLK remont Mostu Średnicowego. Tam gdzie to możliwe, sieć SKM trzeba oczywiście rozwijać i spinać z tramwajami i autobusami – ale to nie zastąpi metra. Tym bardziej, że metro będzie potrzebne w przyszłości na planowanych, dużych osiedlach, które w „Studium” (dokumencie strategicznym, opisującym rozwój Warszawy) są opisane jako tereny intensywnego rozwoju zabudowy mieszkaniowej: np. Łuk Siekierkowski, okolice „pod skocznią” czy tereny na północ od Huty Lucchini. Tylko w tej ostatniej lokalizacji może powstać osiedle na ok. 100 tysięcy mieszkańców.

3 realne pomysły na poprawę jakości powietrza w Warszawie w perspektywie jednej kadencji?

Takich pomysłów mam więcej niż trzy.

Po pierwsze: przekonać mieszkańców Warszawy, by w większym stopniu korzystali z transportu publicznego. Za pięć lat 65% wszystkich podróży w Warszawie powinno odbywać się komunikacją publiczną. Od 2019 roku Miejskie Zakłady Autobusowe nie będą kupować autobusów zasilanych olejem napędowym. W nowych zamówieniach będą kupowane już tylko autobusy zasilane gazem CNG lub elektryczne. Do 2023 roku MZA kupią około 170 autobusów elektrycznych – dla nich zbudujemy osiem pętli ze stacjami szybkiego ładowania (Konwiktorska, Chomiczówka, Wilanów, Esperanto i Szczęśliwice, które będą gotowe w 2019 roku, po nich powstaną pętle Browarna, Młynów, Nowodwory).

Po drugie, przyspieszymy wymianę starych pieców w Warszawie, które w zimie mają duży wpływ na powstawanie smogu. Uprościmy sposób wnioskowania o dotacje i uruchomimy punkty doradcze w dzielnicach, w których pozostało najwięcej pieców do wymiany. Mieszkańcy będą mogli dostać tam kompleksową pomoc i poradę jak przygotować się do inwestycji. Wniosek będzie można złożyć przez Internet, a jego wypełnienie nie zajmie więcej niż 5 minut. Proponuję, żeby wsparcie miejskie pokrywało 100% kosztów całkowitych projektu, a więc także koszt przyłącza do sieci gazowej (jeśli go nie ma) i koszt sporządzenia projektu – do tej pory te elementy nie były dofinansowane. Ze 100% dopłaty będą mogli skorzystać wszyscy warszawiacy.

Po trzecie, w całym mieście – głównie na Pradze Północ, Pradze Południe oraz na Targówku, czyli w dzielnicach, w których są największe potrzeby – każdego roku do ogrzewania i miejskiej ciepłej wody będzie podłączanych 1000 miejskich mieszkań. Miasto dofinansuje też przyłączanie do sieci prywatnych domów. Chcę, żeby dofinansowanie miejskie pokrywało co najmniej 1/3 kosztów podłączenia do sieci miejskiej, leżących po stronie właścicieli budynku – bez względu na to, czy są to wspólnoty, spółdzielnie czy osoby fizyczne.

Po czwarte, rozbuduję Warszawski Indeks Powietrza. W ciągu dwóch lat Warszawa kupi około stu urządzeń pomiarowych, które rozmieścimy w całym mieście. Straż Miejska będzie bardziej intensywnie ścigać osoby łamiące prawo i palące śmieciami w piecach.

Po piąte, wykorzystamy przestrzeń miejską do generowania energii odnawialnej. Będziemy wykorzystywać duże przestrzenie, jak teren oczyszczalni Czajka i oczyszczalni Południe – zainstalujemy tam panele fotowoltaiczne. Rozpoczniemy też budowę wiat na pętlach autobusowych i tramwajowych z panelami fotowoltaicznymi wbudowanymi w dachy, przyłączonymi do banku baterii energetycznych i do sieci. W podobny sposób będziemy używać dachów parkingów P+R oraz budynków oświatowych, aby pokryć część zapotrzebowania tych placówek na energię. Jednocześnie będziemy prowadzić działania edukacyjne, aby oszczędnie korzystać z energii. Wprowadzimy też pewne ułatwienia dla właścicieli samochodów elektrycznych. Zgodnie z obowiązującym od niedawna prawem, operatorzy energetyczni są zobowiązani do budowy w miastach stacji ładowania samochodów elektrycznych. Mają na to czas do 2020 r. Chcę, żeby Warszawa im ułatwiła tę inwestycję, jak najszybciej – jeszcze w 2018 roku – wskazując 500 lokalizacji, w których stacje ładowania mogą być zbudowane. Na każdym nowym parkingu P+R stacje ładowania będą standardem.

Zdjęcie: CC Wikimedia Commons aut. David Plas

Co sądzisz? Skomentuj!