Jednolity Obraz Piękna

O Pałacu Kultury dyskutujemy z perspektywy 60 lat. A co mówili o nim współcześni? Oddajmy głos ludziom epoki głębokiego stalinizmu.

I.

„‚Nasz pierwszy budowniczy’ – to określenie, którego w rozmowie codziennej używają robotnicy budowlani Warszawy.
‚Nasz pierwszy urbanista’ – to określenie, którego w rozmowie codziennej używają architekci Warszawy.
A dzieci – jakiego używają określenia?
Dzieci mówią po prostu: ‚Nasz przyjaciel, nasz ukochany Prezydent Bierut’.”

Józef Sigalin, Pięć spotkań, Warszawa 1952

***

„Oddajemy do rąk czytelnika książkę o Pałacu Kultury i Nauki, która jest próbą pokazania w skromnych rozmiarach ogromu i piękna tej wspaniałej budowli.

Po raz pierwszy w dziejach narodu polskiego powstał w naszych oczach gmach, którego kamieniem węgielnym jest historia, który fundamentami swymi mocno tkwi w teraźniejszości, a potężne mury wyrastają w przyszłość.

Zbudowany został ten gmach w miejscu, gdzie niegdyś tłoczyły się bezładnie czynszowe kamienice. Wyrósł jako trwałe świadectwo nowych czasów, jako wielki obiekt socjalistycznego budownictwa, jako symbol nowej, wolnej od szpetoty i bezładu architektonicznego stolicy. […] Najwspanialsze tradycje naszej sztuki ludowej odżyły w architekturze i dekoracji jego wnętrz.

Tylko w narodzie socjalistycznym może się zrodzić tak głębokie i pełne zrozumienie istoty przyjaźni między dwoma krajami, tylko naród socjalistyczny może się zdobyć na tak wspaniały i bezinteresowny tej przyjaźni dowód.”

Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, Wyd. „Sport i Turystyka”, Warszawa 1955


II.

Obywatel Jerzy Wiland w liście do prezydenta Bieruta, Lublin, 10 marca 1945:

„Odbudowa Warszawy, ściślej mówiąc Nowej Warszawy, wkłada na nasze pokolenie bardzo odpowiedzialne zadanie. Musimy budować Warszawę jutra, przewidując, iż w tym stanie będzie ona setki lat naszą stolicą. […] Zapomnijmy, a raczej nie wzorujmy się na przeszłości, nie była ona ani zbyt piękna, ani zbyt wesoła. Nie żałujmy starych pałaców – tak jak nie będziemy żałować ich dawnych mieszkańców. Budujmy nowe pałace, nowe zamki, nowe domy dla naszego społeczeństwa całego, nie dla jednostek. Nowe pałace – teatry, muzea, kina, domy kultury!”

***

Z projektu konkursu Stowarzyszenia Architektów RP na nowe centrum Warszawy:

„Zespół Narodowego Domu Kultury powinien stać się głównym architektonicznym akcentem śródmieścia, a także stolicy. Zespół NDK powinien być tak usytuowany, aby w oparciu o jego architekturę powstał plac, na którym mogłyby się odbywać masowe zebrania związane z zebraniami w salach NDK. Pożądane byłoby również, aby w oparciu o zespół NDK znalazło się miejsce, z którego przedstawiciele władz i organizacji społecznych dokonywaliby przeglądów i defilad. […]

Zespół NDK powinien zawierać szereg monumentalnych wnętrz, w tym:

a) Wielka Sala Kongresowa na około 10.000 miejsc,

b) Sala uroczystych zebrań z holem wejściowym i salami reprezentacyjnymi […]”

***

Józef Sigalin:

„Przypomniałem sobie sens tej przekazanej w rozmowie telefonicznej przez Hilarego Minca wiadomości: jutro, w czasie oprowadzania po Warszawie Wiaczesława Michajłowicza Mołotowa, wystąpi on najpewniej z sugestią postawienia w Warszawie wieżowca typu wieżowców moskiewskich […] to decyzja Stalina w nawiązaniu do zobowiązania z 1945 roku. Chodzi o to, żeby nie być zaskoczonym tą propozycją, ustosunkować się generalnie pozytywnie i nie wiązać się w szczegółach.

Objazd Warszawy rzeczywiście miał miejsce. Krótkie wtrącone zdanie Mołotowa: ‚A jak byście widzieli w Warszawie taki wieżowiec, jak u nas?’ – ‚No cóż, owszem.'”

***

Gieorgij Karawajew:

„Nocą zadzwonił do mnie asystent wicepremiera Jewgienij Fiodorowicz Kożewnikow i polecił mi niezwłocznie pojechać na Kreml. Tam mi powiedziano, że z inicjatywy Józefa Stalina rząd podjął decyzję o budowie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie oraz o przekazaniu go w darze polskiemu narodowi. […] Mnie zaproponowano kierowanie budową. Jak bywało i wcześniej, uważałem, że nie mogę przyjąć propozycji. Jednak powiedziałem o moich wątpliwościach – nigdy nie budowałem takich obiektów, nigdy nie pracowałem za granicą. Moje wątpliwości zostały odrzucone”.

***

Podczas dyskusji architektów polskich i radzieckich 18-19 kwietnia 1952:

Szymon Syrkus: „Mogłaby powstać wątpliwość co do tego, czy w naszym kraju, znajdującym się jeszcze w pełni burzliwego procesu budownictwa socjalizmu – czy nie za wcześnie powstaje to pierworodne dziecię komunizmu – Pałac Kultury i Nauki. Jednakże wątpliwości te byłyby zupełnie zbyteczne, gdyż gmach ten będzie nie tylko niewzruszalną gwiazdą przewodnią na naszej drodze przeobrażania starej Warszawy w Warszawę socjalistyczną. Budowa tego gmachu będzie wielką szkołą dialektyczną budownictwa socjalistycznego, będzie potężnym bodźcem dla naszej architektury, dla naszej sztuki, dla naszego budownictwa i techniki budowlanej.”

Lew Rudniew: „[…] doszliśmy do wniosku, iż projekty ten musi mieć na celu stworzenie jednolitego obrazu, obrazu piękna, który łączyłby się w jedną całość architektoniczną i stanowił łączność ze starą Warszawą. […] Gmach ten w swej szczytowej części jakby rozpływa się w powietrzu, tak jak śpiew Ewy Bandrowskiej-Turskiej z ciszy przechodzi do najwyższych, krystalicznych dźwięków, tak i tutaj, my też […] musimy dążyć do wytworzenia lekkości formy. […] Jeśli chodzi o styl, to jest on rezultatem epoki i pomieszanie stylów nie jest tu straszne, bo znajomości architektury polskiej nie należy ograniczać tylko do Warszawy czy innego miasta, bo chodzi o architekturę narodową, a więc jeszcze i wiejską.”

***

Maria Dąbrowska w dzienniku, 2 maja 1952:

„Gazety ogłosiły nagle urbi et orbi o ‚wielkim darze bratniego Związku Radzieckiego’ […] Projekt podawany niemal co dzień w gazetach, to z lotu ptaka, to z tej lub owej strony, jest potwornie brzydki, niczym nie uzasadniony. Cała Warszawa będzie leżała u stóp tego potwora.”

***

Karol Małcużyński w „Trybunie Ludu”:

„Były różne dary – owszem. Od pradawnych lat składali je sobie monarchowie, książęta, magnaci. Posłowie z dalekich krajów przywozili podarki królom i wielmożom, by ich skaptować, olśnić. Ale żeby jeden naród drugiemu… prostym ludziom – tego jeszcze nie było.”

***

Leopold Tyrmand w dzienniku:

„Większość polskich architektów nie zdała egzaminu moralnego – wbrew swym przekonaniom, biadając po cichu, w czterech ścianach prywatnych domów, spełniają teraz bez szemrania najbardziej fantasmagoryczne żądania, przyjmując bez oporu godzące w zdrowy rozsądek, wyprane z wszelkiego artyzmu teorie. […] To, o czym marzyły całe pokolenia architektów europejskich – możliwość budowy całego miasta w całościowym planie, na uzbrojonym terenie, największa szansa, jaka dana została przez historię jako rekompensata za tragiczny kataklizm powstańczy – zostało na rozkaz Moskwy unicestwione, zduszone w zarodku, złośliwie zepsute.”


III.

„Szczególną rolę w życiu kulturalnym stolicy odgrywa Pałac Kultury i Nauki, który stanowi wielki kombinat kulturalny o kilku salach kinowych, trzech teatrach oraz wielkiej Sali Kongresowej (3 200 miejsc), wykorzystywanej również na koncerty i pokazy filmowe.

Obok tych urządzeń Pałac posiada bogato rozbudowaną część sportową z basenem pływackim, część młodzieżową itd.

Jak wielkie znaczenie dla mieszkańców Warszawy ma Pałac, świadczy liczba 5 500 000 widzów, którzy w 1966 roku skorzystali z jego urządzeń widowiskowych.”

Adolf Ciborowski, „Warszawa – o zniszczeniu i odbudowie miasta”


 

Źródła:

Teksty źródłowe w części I za: „Paranoja – zapis choroby”, Andrzej Roman, Warszawa-Paryż 1990
Teksty źródłowe w części II za: „Miasto pod Pałac”, Agnieszka Knyt, „Karta” 39/2003, Warszawa
Fragment o PKiN w części III za: Adolf Ciborowski, „Warszawa – o zniszczeniu i odbudowie miasta”, Interpress Warszawa, 1969

Zdjęcie:

Warszawa, 1953 r. Budowa Pałacu Kultury i Nauki. PAP/CAF

Co sądzisz? Skomentuj!