„jakiś cytat z ewangeliona, nie wiem o co chodzi” – Galeria Śmierć Frajerom

Pod adresem Grochowska 301/305 zwiedzać można galerię o klikalnej nazwie „Śmierć frajerom”. Parę słów o przestrzeni i ekspozycji dla Pańskiej Skórki – Damian Dawid Nowak.

Evangelion to jeden z najważniejszych produktów japońskiej popkultury lat 90, symbol bogatej wizualnie, metaforycznej historii o samotności i problemach psychicznych, ubranej w dość typowy motyw kajiu (jap. 怪獣, potworna bestia – patrz Godzilla) i mechów (wielkich robotów pilotowanych przez ludzi – patrz Gundam). Tytuł wystawy „jakiś cytat z ewangeliona, nie wiem o co chodzi” sprawia, że czuję się jak gołąb, któremu hojnie sypnięto okruszki – w tylu kierunkach można z tym pójść! Ale gdzie rzeczywiście trafiłem, idąc do Galerii Śmierć Frajerom?

Evangelion jest też tematem aktualnym, ponieważ niebawem ma mieć swoją premierę na Netflixie, nowe pokolenie będzie mogło zaznajomić się z klasycznym anime. Kierunki, które zasugerował mi ten tytuł, to nawiązania do japońskiej pop estetyki, sentyment za latami 90, tematyka samotności i zaburzeń psychicznych. Lub wprost przeciwnie, w końcu „…nie wiem o co chodzi” sugeruje odwrotność, czyli parodia wcześniej wymienionych motywów? I rzeczywiście, wśród eksponatów znajduje się szkic EVA01 (wspomnianego mecha) z dorysowanym wielkim kutasem. Śmieszy, choć nie wnosi nic szczególnie do dyskusji, podobnie szkic postaci z gry Dark Souls – tu elementem wspólnym jest zawiła fabuła, mnogość wątków i interpretacji. Symbol wyciągnięty z kontekstu. Na oknie praca o Janie Pawle II – szokowałaby, gdyby internet nie robił tego od… ilu już lat?

„Serce stolarza” to instalacja z trzech krzeseł ustawiona przy samym wejściu, ciekawa o tyle, o ile skazana jest na ciągłą destrukcję przez napływające osoby. A przez udaną promocję, intrygujące miejsce – trzecie piętro na wpół zdewastowanego budynku przy Grochowskiej 301/305 – rzeka modnie ubranych młodych osób nie ma końca. Scena na ulicy, jeszcze w drodze: „Czy to droga do Galerii Śmierć Frajerom?” pyta mnie dziewczyna w futrze, gdy wchodzimy pomiędzy blok a magazyn. „To będzie wystawa, czy impreza?” dopytuje, a pytanie jest zasadne, ponieważ line-up DJski wskazuje na bal do szóstej rano.

Po prawej od krześlanej instalacji jest mapa Polski złożona z tribalowych wzorów, symbolu tatuażu lat 90, jednak to nie ona jest najmocniejszą pracą na wystawie, a „…widzisz obraz tak straszny, że nie wiesz co powiedzieć” Dominika Jałowińskiego. Metafora choroby – raka – jest kompletna i na tle reszty zaprezentowanych dzieł uderzająco dosłowna, co wcale nie działa na jej niekorzyść. Ciekawe pytanie stawia „Kradzionym klinem bij w instytucje” 2019 nieznanego autora, nieznanego dlatego, że wyeksponowany w słoju klin, został ukradziony podczas demontażu pracy Wilhelma Sasnala. Autor dzieła pracował przy wystawie Sasnala bez umowy, co zaznaczone jest w dostępnym obok opisie eksponatu, tu problematyka jest wyłożona na tacy, choć bez precyzyjnej notatki nie byłoby tego samego wydźwięku.

I właśnie o problematykę się tu rozchodzi, ponieważ wystawa nieśmiało zaczepia się w kliku miejscach, naciska kilka siniaków, jednak nigdzie nie jest skupiona, jakby zabrakło zdecydowanej myśli. Dużo prac stoi rozkrokiem pomiędzy „beką i memiarstwem” a pewną ambicją, celowością, i nie mówię, że tego się nie da pogodzić, jednak tu słychać trzask rwanych spodni. Może jednak założenie było inne, może Galeria Śmierć Frajerom ma być imprezownią, gdzie przy okazji spotyka się sztukę? Nie mam z tym problemu, problem mam za to z tym, że słynny klin został podczas wystawy ze słoju skradziony, podsumuję to oburzonym okrzykiem: „śmierć frajerom!”.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Galerii Śmierć Frajerom

 

Artyści na wystawie: Wilhelm Sasnal, Bartosz Zaskórski, Dominik Jałowiński, Jakub Gliński, Marcin Kaliński, Jan Mozdżyński, Bartłomiej „Hehehedonista” Wawer, Kacper Woźny, Trashtodd, tissue hunter, Klaudia Kieczmerska, Nikodem Baiser, Magda Prędka

Tekst i zdjęcia: Damian Dawid Nowak

 

Co sądzisz? Skomentuj!