Jak zwierzęta: w których lokalach darmowa kranówka?

Od dłuższego czasu prowadzę prywatną krucjatę na rzecz podawania darmowej wody w warszawskich restauracjach. Ponieważ w domu piję już wyłącznie kranówkę – i to nie zawsze filtrowaną, w zależności od tego czy akurat pamiętałam, żeby filtr wymienić – mocno boli mnie, gdy do ceny posiłku muszę dopłacić kilka lub – w skrajnych przypadkach – kilkanaście złotych za coś, co w założeniu powinno być darmowe.

Otwartość obsługi w zakresie nie doliczania do rachunku wody zawsze mnie zatem cieszy, a podbijają moje serce totalnie, gdy stawiają przede mną karafkę jeszcze zanim złożę zamówienie. Z drugiej strony barykady są ci kelnerzy, którzy wdają się w długie dyskusje na temat wątpliwej jakości wody z kranu w tej części miasta (ostatnio słyszałam świetny kontrargument – „czy w takim razie używają państwo tej wody do gotowania potraw?”), jej nieodpowiedniej temperatury („a czy mogłabym w takim razie prosić o kostkę lodu do tego?”) lub od których po prostu słyszę „nie, bo nie”. Tym z większą przyjemnością przedstawiam poniżej listę lokali, gdzie nie musimy płacić za wodę (z małym chochlikiem na samym końcu…), co więcej – podadzą nam ją bez konieczności uprzedniego popisu oratorskiego. Na pewno nie jest to katalog zamknięty, zachęcam do dzielenia się Waszymi doświadczeniami na tym polu. Wpisujcie adresy w komentarzach!

Miejsca, gdzie dostajecie karafkę wody bez pytania:

1. Mąka i woda, ul. Chmielna 13a

Jedna z popularniejszych włoskich restauracji. Zdaniem niektórych, podawana tutaj pizza jest jedną z najlepszych w Warszawie, ale zjemy tu także takie specjały jak ravioli con uovo z rozpływającym się żółtkiem i arancini sprzedawane na sztuki. Woda gratis czeka na nas jeszcze przed złożeniem zamówienia, co więcej, możecie życzyć sobie też gazowanej!

2. DaCurio, ul. Tamka 45a

Znów włoski adres, a właściwie bardziej bar ze sprzedawaną pizzą na kawałki. Ale ludzie, co to za pizza! Właściciele sprowadzają specjalne rodzaje mąki z Włoch i pieką placki w prostokątnych blachach, przystrajając je składnikami bardziej tradycyjnymi jak ragu, lub fantazyjnymi połączeniami typu szpinak z gruszką. Codziennie możemy liczyć na nowe niespodzianki na witrynie. Woda stoi w karafkach na barowych stolikach.

3. Pani Wina, ul. Wilcza 11

Na temat Pani Wina pisałam już obszerną laudację [klik] i w dalszym ciągu nie zmieniłam zdania, że to mój ulubiony winny bar w Warszawie. Często zmieniające się menu z wykorzystaniem sezonowych składników (jeszcze nie zdążyłam się zaprzyjaźnić z pierogami z bobem, pasztecikami nadziewanymi delikatnym szczupakiem ani ozorkami na grzankach, a tu już wjeżdżają kolejne pyszności!), wino lane z kija, najsympatyczniejsza obsługa w mieście, która podchodzi do Ciebie z butelką wody i dopiero wówczas pyta, czego się jeszcze napijesz – tu trzeba przyjść nie raz, i nie dwa.

Miejsca, gdzie dostaniecie wodę z kranu/filtrowaną na prośbę:

4. Green Caffe Nero, wiele lokalizacji

GCN uważana jest za najprzyjemniejszą kawiarnianą sieciówkę w stolicy, a ja absolutnie przyłączam się do tego głosu. Każdy z lokali ma przytulny wystrój, często nawiązujący w detalach do dawnej Warszawy, baristom nigdy nie schodzi uśmiech z twarzy, zaś tutejsze kanapki z indykiem i jalapeno lub rostbefem i białą rzodkwią chodzą za mną ze stałą już częstotliwością. Możemy kupić wodę butelkowaną z lodówki, ale możemy też poprosić o szklankę wody z filtra i dostaniemy ją bez najmniejszego problemu.


Fot. Adam Kaliszewski

5. Vege Miasto, al. Solidarności 60a

Bardzo oblegane miejsce vegan friendly, children friendly, dog friendly, właściwie wszyscy są tu mile widziani. Trzeba odstać swoje w kolejce po zamówienie, ale czas oczekiwania całkowicie rekompensują pyszne, oryginalne wegańskie potrawy. Z Vege Miasta nie można jednak wyjść bez spróbowania tutejszych ciast, przygotowanych ze zdrowych składników. Wszystkie te wspaniałości popijemy wodą za darmo.

6. Vegan Ramen Shop, ul. Finlandzka 12a

Jedyny warszawski adres z wegańskim ramenem [klik], który niczym nie ustępuje mięsnemu oryginałowi, ba – niejednokrotnie słyszałam opinie, że bije go na głowę. Jedząc tutejszy creamy ramen grzybowy sama zaczęłam się nad jego wyższością poważnie zastanawiać. Do picia można zamówić japońską oranżadę, ale ja rekomenduję zapytać o darmową kranówkę z Saskiej Kępy.

7. The Cool Cat, ul. Solec 38

Świetny lokal na powiślańskie śniadanie. Dostaniemy tu nie tylko weekendowe tace zastawione pysznościami z całego świata po brzegi, ale także jaglankę, tabbouleh, szakszukę czy bao. Kawa moim zdaniem jedna z najlepszych w mieście, a wybierać możemy między trzema różnymi mlekami roślinnymi. Zestawy lunchowe zawsze z azjatyckim zacięciem. Szklanka wody na życzenie gratis.

8. Bar Stołeczny, ul. Poznańska 7

Wegańska odsłona tradycyjnych dań jarskich z baru mlecznego, czyli pierogi, kluski, naleśniki, zupy i ciasta. Podają tu absolutnie najlepsze ruskie jakie jadłam w życiu, suto nadziane farszem z wędzonego tofu. Depczą im ostro po piętach jednak pierogi z soczewicą, również bardzo dobre. Do tego idealna okrasa ze złociutkiej cebulki, tani kompocik lub darmowa kranówka.


fot. A. Kaliszewski

9. Południk Zero, ul. Wilcza 25

Pub z zacięciem podróżniczym, umieszczony w przestrzennym mieszkaniu (z równie dużą piwnicą!) w przedwojennej kamienicy. Znajdziemy tu mnóstwo książek, gier planszowych, spotkamy ludzi opowiadających o dalekich wyprawach, a na wiszącej na ścianie olbrzymiej mapie możemy odznaczyć dalsze kierunki zwiedzania. Menu proste, tosty, naleśniki, domowe ciasto, całkiem zadowalający wybór piw butelkowych, no i darmowa woda.

10. Cuda na Kiju, ul. Nowy Świat 6/12

O tym miejscu będę jeszcze pisać więcej, bo należy do moich ulubionych w Warszawie. Jeden z pierwszych multitapów w mieście, ze świetną pizzą na cieście wypiekanym na piwie, w fantastycznej lokalizacji z ogromnym dziedzińcem Domu Partii do dyspozycji wszystkich gości. Po tym, jak spróbujecie piwa z tutejszych kraników i zagryziecie kawałkiem pizzy z halloumi, dostaniecie też gratisową wodę.

11. Momencik Vegan Burritos & Tacos, ul, Poznańska 16

Tak naprawdę w kuchni meksykańskiej nie chodzi o tłustość mięsa i sera, a o aromaty warzyw i przypraw. Momencik jest tego doskonałym przykładem, bo karmi pysznie, jadłam tu chyba najlepszą zupę z czarnej fasoli w życiu, a do tutejszych burritos nadziewanych seitanem czy mielonym tofu zastrzeżeń nie miałby żaden znany mi mięsożerca. Ostre smaki polecam popijać świetną aqua fresca (codziennie inny smak!), a w wersji oszczędnej zwykłą aqua dostaniecie za darmo.

Miejsca, gdzie za wodę z kranu trzeba płacić

Nie sądziłam, że istnieje taka kategoria miejsc, a jednak w czasie swojego researchu, który wymagał bycia naprawdę upartą i konsekwentną, trafiłam pod adres, w którym skasowali mnie za szklankę wody.

Wilczy Głód, ul. Wilcza 29a

Nabicie na rachunek poprzedzone zostało kulturalną wymianą zdań dwóch zaangażowanych w niesienie dobrej nowiny o warszawskiej kranówce, jasne że lejemy z kranu, nie jest w niczym gorsza od butelkowanej. I bęc, 4 złote, ale chociaż z cytryną była.

I myślę sobie, że w zasadzie za zużycie mediów się płaci, ale zaznaczam, że nie wpadałam w ramach swojego małego badania do knajp wyłącznie po wodę – zawsze zamawiałam ją dodatkowo do posiłku. W tym kontekście jednak zostaje pewien niesmak, mimo że jedzeniu w Wilczym Głodzie niczego w zasadzie nie brakuje.

***

Na koniec zaznaczę tylko, że nie forsuję podawania wyłącznie wody z kranu w restauracjach jako jedynej słusznej opcji w warszawskiej gastronomii. Zdaję sobie sprawę z nieufności niektórych osób względem kranówki i nie jest to miejsce na wymianę argumentów w tym temacie – wychodzę z założenia, że do talerza (i szklanki, w tym wypadku) nikomu się nie zagląda. Idealnym rozwiązaniem byłaby zatem darmowa woda z kranu w standardzie, a butelkowana płatna na życzenie. Póki jednak torujemy usilnie drogę do ideału, zachęcam restauratorów do otwartości na pytania klientów o wodę z kranu – czasy, kiedy ktoś przychodzi posiedzieć do knajpy i zamawia wyłącznie wodę, chyba już dawno minęły, stąd ewentualna strata obrotów dziennych raczej nie będzie wielka.

Wnioski z powyższego zestawienia nasuwają się same: darmowa kranówka króluje w knajpach specjalizujących się przede wszystkim w kuchni włoskiej lub wegańskiej. Ci pierwsi przenoszą na grunt polski dobre tradycje śródziemnomorskie, weganie zaś, jak zakładam, jako społeczni aktywiści chętnie promują ideę wody z kranu gratis. Mam szczerą nadzieję, że ten dobry zwyczaj będzie sprawnie przejmowany przez coraz szersze grono warszawskich restauratorów. Gorąco zachęcam do współtworzenia mapy z darmową kranówką!

Co sądzisz? Skomentuj!