Gocławskie Kajaki

Sprawa Jeziorka Gocławskiego nosi wszelkie cechy charakterystyczne dla raptownego rozwoju deweloperskich osiedli – od zapełniania każdej wolnej działki po tworzenie enklaw odciętych od reszty dzielnicy. W felietonie dla Gazety Wyborczej Filip Springer słusznie zwraca uwagę na problem planu zabudowania okolic Przyczółka Grochowskiego stworzonego niegdyś przez małżeństwo Hansenów. Czego autor wydaje się nie zauważać to zmiana, która zaszła na Gocławiu, a ten w zastraszającym tempie się zaludnia. Koncepcja Hansenów zakłada przestrzeń między budynkami i dużo zieleni, a to choć słuszne, nijak ma się do stanu obecnego. Nie zatrzymamy rozwoju dzielnicy, ale dobrze byłoby nadać mu ustalony tor. Warto zwrócić uwagę na te tereny zielone, których wciąż wiele na Gocławiu. Pozostają niezabudowane i niezagospodarowane. Ogródki działkowe obok CH Promenada trzymają się mocno. Drugi „zbiornik wodny” na Gocławiu czyli tzw. Balaton rewitalizowano, a bulwar wokół niego jest wpisany w plan dzielnicy. Dokoła robi się jednak coraz ciaśniej.

Po drugiej stronie lustra

Odcięcie dostępu do Jeziorka Gocławskiego dla zwykłych zjadaczy chleba kieruje spojrzenie na drugą stronę ulicy, gdzie znajduje się kwartał z ogródkami działkowymi. Po lekturze felietonu Filipa Springera zacząłem zastanawiać się, jak zmieniłby się widok, gdyby i tam powstały bloki ? Może deweloper zafundowałby mieszkańcom prywatny ogród widoczny jedynie od wewnątrz osiedla, a z zewnątrz zasłonięty betonową ścianą. Wtedy wystarczyłoby pogłębić kanał łączący ogródki działkowe z Jeziorkiem Gocławskim, a żegluga kajakowa, którą Hansenowie włączyli do planu zagospodarowania Przyczółka Grochowskiego, znów stałaby się rzeczywistością, choć tylko dla wybranych.

Przyjrzymy się jeszcze ulicy Jana Nowaka-Jeziorańskiego, dawniej zwyczajowo „Anińskiej”. Ulica schowana między blokami będzie już niedługo tej samej długości, co potężna Ostrobramska. Rozpoczyna się „niewinnie” na tyłach CH Promenada, a kończy na Wale Gocławskim. Krótkim jej odcinkiem zaczęły jeździć już autobusy, by dać możliwość transportu mieszkańcom budowanych tam osiedli. Wzdłuż jej osi powstaje nowy pas mieszkaniowy, którego pierwszym punktem zapalnym stało się Jeziorko Gocławskie. W tym samym pasie znajduje się gocławski Balaton. Wspomnijmy jeszcze o komunikacyjnym odcięciu Gocławia w świetle rozrostu dzielnicy i odstawionej na boczny tor koncepcji linii tramwajowej…

Mam przeczucie, że na jednym felietonie Filip Springer nie poprzestanie.

Co sądzisz? Skomentuj!