Ursus. Zaorane

Po Zakładach Mechanicznych w Ursusie, niegdyś jednym z głównych centrów przemysłowych Warszawy i Mazowsza, pozostało pole. Hula po nim wiatr, na którym łopoczą triumfalnie flagi deweloperów. Na tym pobitewnym polu można jeszcze spotkać duchy – budynków i ludzi. Niedługo i one znikną, wraz dziedzictwem, którego nie potrafimy docenić i obronić.

Pańska Skórka ft. Wyjazdologia

W ursuskich Zakładach Mechanicznych pracował mój dziadek. Jako okulista przez wiele lat leczył w przyzakładowej przychodni, głównie urazy mechaniczne, efekt chronicznego niedospania dojeżdżających do fabryki chłoporobotników oraz zaniedbań BHP.

Kiedy po śmierci dziadka porządkowaliśmy jego biurko, znaleźliśmy medal („budowniczy PRL”, czy inny „bohater truda”), który wraz z zaszczytem, a może i talonem na Wardburga, dawał prawo do akompaniamentu orkiestry zakładowej podczas pogrzebu odznaczonego. Oczywiście w dniu pogrzebu ani orkiestra, ani zakład już nie istniały.

Dziś ślad po fabryce ginie z każdą kolejna zburzoną halą. Olbrzymie połacie pięknej, industrialnej zabudowy padły pod ciężkim deweloperskim sprzętem równającym grunt pod kolejne inwestycje mieszkaniowe.

O tym, co można zrobić z terenami postindustrialnymi pisał ostatnio Adam Kaliszewski. I nie musi to być od razu zaoranie i postawienie nowych bloków lub biurowców – na co są dowody nawet w Polsce. A są też miejsca, gdzie stare fabryki i industrialne kompleksy przeznacza się na cele niekomercyjne, co już kompletnie zdaje się nie mieścić w polskiej logice.

Co ciekawe, wraz ze śladami fizycznymi ginie i pamięć, mimo różnych akcji i inicjatyw miejskich mających ją podtrzymać. Całość wygląda smutno. Zresztą sami zobaczcie.

Do Ursusa wybraliśmy się w połowie września z Piotrem Sowińskim z Wyjazdologii, który użyczył zdjęć do tego wpisu – wszystkie poniższe są jego autorstwa.


 

Fabryka usytuowana była w rozwidleniu trakcji kolejowych. Na stacji PKP Ursus Północny wysiadali robotnicy dojeżdżający ze wsi rozsianych wzdłuż linii biegnącej do Sochaczewa i dalej do Łowicza. Dojeżdżający z kierunku skierniewickiego wysiadali na stacji PKP Ursus.

Zdjęcie stacji kolejowej PKP Warszawa Ursus, przy dawnych ZAkładach Mechanicznych Ursus

 

Posag 7 Panien to główna ulica fabrycznej dzielnicy Szamoty. Nazwa miała upamiętniać córki siedmiu inwestorów – założycieli i właścicieli fabryki, których posagi jakoby zostały przeznaczone na kapitał zakładowy nowego przemysłowego przedsięwzięcia.

Posag 7 panien, główna ulica dawnej fabryki Ursus

 

Dziś teren dawnych Zakładów Mechanicznych Ursus przypomina kadr z serialu Alternatywy 4

Nowe inwestycje mieszkaniowe na terenie dawnej Fabrykiu w Ursusie

Prawie gotowy blok mieszkalny na terenie byłej Fabryki Ursus

 

Nie wiem, czy na stacji Nowy Ursus będą zatrzymywały się pociągi, czy też – jak sugeruje grafika – metro. „Stacja” ma być gotowa „w tym roku” – hasło aktualne niezależnie od daty.

Baner nowej inwestycji mieszkaniowej ROBYG w Ursucie, ul. Posag 7 Panien

 

– Ej, a słyszeliście, że na Szamotach deweloperzy planują przychodnię i przedszkole?
– Ja słyszałem, że ma być też przystanek autobusowy, ha ha ha!
Deweloperskie banery mają zawsze duży potencjał memiczny

Reklama inwestycji mieszkaniowej na Szamotach, teren dawnej fabryki w Ursusie

 

Na razie okolica wygląda tak:

 

Ursus, Szamoty, teren dawnej fabryki

 

Pierwsza zjawa, na jaką natrafiliśmy, to względnie współczesny budynek, służący m.in za czasową siedzibę muzeum Zakładów Mechanicznych. W większości jednak opuszczony. Spotkaliśmy też dwóch rowerzystów, którzy szukali toru dla zdalnie sterowanych samochodów. O dziwo, o drogę spytali nas, choć to oni mieszkali w Ursusie. My pytaliśmy ich o fabryczne hale. Powiedzieli, że spóźniliśmy się o dwa lata.

Jeden z ostatnich budynków dawnych Zakładów Mechanicznych Ursus

 

 

Nasz kolejny lokalny przewodnik również nie potrafił nam pomóc, chociaż w Ursusie mieszka od 1976 roku i fabrykę świetnie pamięta.
– Kogo stać na te mieszkania?
– Pewnie będą na kredyt…
– A kogo dziś stać na kredyt?

„Aspiracje na kredyt”

 

Kolejnego ducha spotkaliśmy na terenie podbitym przez firmę Ronson. Przez 20 lat pracował w modelarni Zakładów Mechanicznych, dziś pilnuje gruzów, jakie z jego fabryki zostały. Mówi, że Zakłady zabił Balcerowicz, i żebyśmy nie robili zdjęć, bo trochę obawia się swojego pracodawcy, choć ten akurat odsiaduje wyrok w więzieniu.

 

W niewiele lepszym stanie był następny obiekt, który zwiedziliśmy, choć solidniej ogrodzony. Właściciela walizki nie spotkaliśmy.

 

Najlepiej zachowane budynki można znaleźć bliżej ul. Traktorzystów, biegnącej wzdłuż skierniewickiej trakcji kolejowej. Mieszkańcy chyba nic o nich nie wiedzą. Przynajmniej ci, których o nie pytaliśmy.

 

 

 

Chyba jedyny faktycznie zachowany i używany pofabryczny budynek zajmuje ośrodek kultury Arsus, przy Traktorzystów 14, ozdobiony niedawno upamiętniającym Zakłady i historię Ursusa muralem autorstwa Anny Koźbiel-Walas i Adama Walasa*. (Zresztą był to jeden z głównych powodów i celów naszej wycieczki – Wyjazdologia od dłuższego czasu dokumentuje warszawskie i niewarszawskie murale.) Jak mówi Adam, mural jest czasowy. Arsus ma pójść pod kilof w ciągu czterech lat…

* Mural powstał przy udziale Łukasza Prokopa ze Stacji Muranów i Adriana Lewandowskiego. Pomysłodawcą i sponsorem była Fundacja dla Ursusa.

 

Co sądzisz? Skomentuj!