EXCLUSIVE. Ptasie radio na II linii metra?

Rada miasta rozpatruje pomysł, by nazwy stacji na II linii metra czytały zwierzęta ale obawia się trudności technicznych: radni nie wiedzą, czy udałoby się nagrać materiał podczas jednej nocy wigilijnej.

Jak zwykle, radni są podzieleni. Część, zachwycona pomysłem, wskazuje na pozytywny przekaz decyzji: Warszawa jest otwarta i demokratyczna, w przeciwieństwie do wyświechtanego porzekadła, dzieci i ryby też mają swój głos! Poza tym w internecie szał robią zdjęcia kotków, czemu nie iść za tym trendem i nie obsadzić jakiegoś kota w roli zapowiadacza stacji metra (byle nie kastrata). Przeciwnicy prezentują zgoła odmienny pogląd, uważając, że to fanaberie. Są już gotowi pójść na ustępstwo i zgodzić się, by stacje zapowiadała kobieta, choć jeszcze chwilę temu było to nie do pomyślenia.

Radni o centrowych poglądach i mediacyjnych zapędach wskazują, że wszystkie (dwie) strony sporu można byłoby pogodzić, po prostu wybierając Krystynę Czubównę. “To kobieta, kojarzy się ze zwierzątkami, a do tego człowiek!” – argumentują. “Ewentualnie, jeśli pani Krystyna byłaby zajęta nagrywaniem kolejnej reklamy banku i nie miałaby czasu, drugim, zwierzęcym strzałem mógłby być [Wojtek – przyp. red.] Sokół.”

Z punktu widzenia wizerunkowego jest to dobry pomysł, gdyż zgodny z wolą ludu fanpejdż “Chcemy, żeby Wojtek Sokół czytał nazwy stacji w II linii metra” ma prawie 14 tysięcy polubień. (Z przecieków z jednego urzędów wiemy, że niejeden wniosek złożony do budżetu partycypacyjnego właśniego tego dotyczył; by fundusze z tegoż przekazać na dorzucenie się do gaży rapera.)

(zdj. wikimedia commons)

Co sądzisz? Skomentuj!