#elegancko i #frajersko, czyli subiektywne podsumowanie roku 2015

Rok 2015 już za nami. Czy był dobry dla Warszawy? Oto nasze subiektywne podsumowanie najbardziej #eleganckich i #frajerskich wydarzeń, inicjatyw i zjawisk minionego roku.


 

Andrzej Jędrzejczak

#elegancko

1. W zeszłym roku moja matka do zdarzeń #eleganckich wytypowała spalenie pawilonu handlowego na Bródnie, podobnież strasznie brzydkiego. Kiedy w tym roku, odpowiadając na to samo pytanie, matka zaczęła mówić o moście Łazienkowskim, znów zapachniało skandalem. Ale nie, za #elegancką szczęśliwie uznała jego odbudowę. Faktycznie, oddanie mostu w terminie było ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałem w tym roku.

2. W Warszawie mamy #elegancką komunikację miejską. Wiem, to nie jest wydarzenie z ostatniego roku. Ale otworzenie drugiej linii metra, któremu towarzyszyło morze opóźnień, szydery i memów, jest jednak okazją, by docenić to, co mamy. A mamy nowoczesny tabor, tramwaje i buspasy, gęstą siatkę dość częstych połączeń.

#frajersko – niestety po nazwiskach. Za cynizm, bezmyślność, zawracanie Wisły kijem i społeczne szkodnictwo.

1. Aleksander Pociej, polityk, senator PO, prywatnie (ale i publicznie), ksywa „głupek”. To zgłoszona przez niego poprawka zatopiła nowelizację Kodeksu Drogowego mającą dawać pieszym pierwszeństwo na przejściu dla pieszych przed samochodami. Według Pocieja takie rozwiązanie byłoby niebezpieczne dla pieszych.

2. Łukasz Abgarowicz, polityk, senator PO, ksywa „lobbysta”. Ten od pomysłu, by firmy reklamowe dostawały odszkodowania za demontaż nielegalnych, szpecących miasto wielkoformatowych reklam. Świetny pomysł, panie senatorze.

3. Łukasz Warzecha, dziennikarz, publicysta, ksywa „Mad Max”. Przytoczony tu cytat można tłumaczyć chyba tylko ssaniem na wierszówkę. „Kierowanie autem wymaga odpowiedzialności, która nie jest konieczna w przypadku korzystania z transportu zbiorowego albo roweru (…)Wymaga też systematyczności, uporządkowania, pewnej stabilności, co wynika z wszelkich procedur związanych z jego posiadaniem (rejestracja, przeglądy, ubezpieczenie). To wszystko budzi niechęć lewicowców, którzy walczą o równość, a wolność osobistą uznają tylko wtedy, gdy działa ona w ramach wypełniania ich ideologicznych postulatów (aborcja, „małżeństwa” homoseksualne itd.)” Boże miej nas w swojej opiece!

most

Adam Barański

#elegancko

1. Ten rok był (znów) rokiem Wisły. Pamiętam jak jeszcze 10 lat temu przejście się nad naszą stołeczną rzekę przyprawiało o depresję – trudno było w naszym mieście znaleźć równie zaniedbany fragment, o równie wielkim potencjale. Jak to wyglądało A.D. 2015? Masa świetnych miejsc, w których można zarówno spędzać czas na imprezowaniu jak i relaksie. Stacja metra, dzięki której możliwy jest bezbolesny dojazd praktycznie nad same brzegi. Otwarte bulwary (którym można mieć wiele do zarzucenia, m.in. słabe zaplecze gastro / kulturalne), które sprawiły, że znów zaludnił się ten fragment nadbrzeża. Masa świetnych inicjatyw – czasami komercyjnych jak koncerty H&M – czasem niezależnych – jak pawilon Bęc Zmiany. To również początek końca „Orientu” Pragi – pójście na praską stronę Wisły nie jest już „niebezpieczną i podniecającą przygodą na Dziki Zachód”, ale czymś zupełnie normalnym. I dobrze. Widzimy się tam i w 2016 r.!

2. WAWx – czyli nasza niezależna konferencja poświęcona w Warszawie, którą organizowaliśmy w MSN. Dużo nie trzeba mówić – świetne nazwiska warszawskich aktywistów, frekwencja i urok prowadzących zrobiły swoje! Planujemy repetę!

3. Działalność Łukasza Puchalskiego, czyli pełnomocnika rowerowego. Są nowe ścieżki rowerowe, wydzielone pasy, będą nowe pasy dla pieszych zamiast podziemnych tuneli. Wszystko to sprawia, że uda się wywalczyć w naszej samochodowej dziczy trochę miejsca dla pieszych i rowerzystów.

4. Rzutem na taśmę – ustawa krajobrazowa. Czy wreszcie doczekamy się przestrzeni, która nie będzie oszpecona szmatami reklamowymi? Jest na to duża szansa. Trzymamy kciuki za nową ustawę i szczerze wierzymy w jej skuteczność.

#frajersko

1. Smog. Powietrze w stolicy jest coraz gorsze i zaczyna regularnie przekraczać wskazane normy, a pomysłu na walkę z nim brak. Są za to pomysły na zwiększenie ruchu miejskiego, które eskalują problem – Most Krasińskiego, budowa kolejnych trójpasmówek zamiast osiedlowych uliczek, rozbudowa suburbiów, która zmusza ich mieszkańców do dojeżdżania do pracy samochodem. No ale cóż… w końcu CO2 to podstawa naszego ekosystemu, więc i smog ma zapewne zbawienny wpływ na nasze płuca. Więc czym tu się przejmować?

2. Po nazwisku – Jarosław Bator,  czyli dawny wiceprezes PKP. To ten człowiek odpowiada za budowę „2 piętra” na Dworcu Centralnym. Dzięki Jarek za zamianę modernistycznej, przestrzennej hali w klaustrofobiczną klitkę. Ale co tam pasażerowie, mieszkańcy i architekci. Przynajmniej MacDo i Biedronka się cieszą.

rowery

Maciek Organiściak

#elegancko

Woda – Oddanie bulwarów nadwiślanych, mimo że opóźnione, jest mam nadzieje zwiastunem powrotu Warszawy nad rzekę bo Warszawiacy wrócili nad nią już jakiś czas temu.

Ziemia – Most Łazienkowski oddany po remoncie na czas. To pewnie powinno być standardem, ale nie jest, więc cieszy podwójnie. Nie było łatwo, ale się doczekaliśmy.

Serce – Niezliczona ilość fajnych, mądrych, potrzebnych akcji. Robionych najczęściej oddolnie, przez Was – chapeau bas! Na wymienienie ich wszystkich nie wystarczyło by miejsca, ale to nie w ilości rzecz tylko w jakości, która jest coraz wyższa. Widać że coraz więcej osób chce pozytywnie wpływać na swoje otoczenie. Oby tak dalej!

#frajersko

Powietrze – 6 milionów na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie – 500 tys. złotych na ochronę powietrza. Czy trzeba to w ogóle tłumaczyć?

Ogień – Tajemniczy pożar Pekinu (kamienicy Krongolda przy ul. Złotej). To nie ognie św. Elma, ale jak to w Warszawie bywa z pożarami kamienic i zabytków zdaje się tu być jakiś element paranormalny – czyjś niewiarygodnie łakomy portfel.

Eter – Reklama wielkoformatowa nadal ma się dobrze. Reklamodawcy nadal rżną głupa i robią cielęce oczy. Czy ostatni mozolny sukces w tej materii na Hotelu MDM to dobry omen? Tego sobie i Wam życzę!

bulwary

Mateusz Kaczyński

#elegancko

  1. Trasa Łazienkowska, którą można odbudować w rekordowym tempie. Udało się dotrzymać terminu, a Warszawiacy wykazali się wyjątkową cierpliwością i nie narzekali. To duże osiągnięcie.
  2. Wielość inicjatyw. W kończącym się roku, jak w mało którym działo się wyjątkowo wiele. W prawie każdy weekend wyzwaniem było ograniczanie się, by nie pójść na ciekawą wystawę/wydarzenie/koncert. Oby tak dalej!
  3. Warszawska świadomość. O Warszawie nieustannie pisano, dyskutowano, redefiniowano jej historię i dzieje. Dzięki temu warszawska świadomość nabiera nowego znaczenia i rozszerza swój kontekst. Niech twórcza dyskusja trwa!

#frajersko

  1. Koniec Emilii. Niestety, ale MSN nie będzie dłużej mieścić się w pawilonie Emilii. A szkoda, bo to miejsce stało się wyjątkowe i warto byłoby móc cieszyć się nim w 2016 roku.
  2. Wycinki zieleni. Dużo za dużo. Oby ratusz poszedł po rozum do głowy podczas „rewitalizacji” zieleni miejskiej, bo pozbywając się jej w obecnym tempie szybko zamieni Warszawę w betonową pustynię.
  3. Mało nowych miejsc. W stolicy dużo się dzieje, ale wciąż brakuje mi nowych miejsc, które ożywiłyby warszawską „scenę kulturalną” i mogłyby wypełnić niszę po Jadłodajni Filozoficznej czy Powiększeniu.

20140915224932-cc921852-la

Adam Kaliszewski

#elegancko

1. Rozwój komunikacji miejskiej, dynamiczne działania na rzecz rowerzystów, nieśmiałe ukłony w kierunku pieszych – mijający rok daje cień nadziei, że Warszawa już wkrótce może przestać być miastem, którego patronką jest Św. Przepustowość. Że przy równym poszanowaniu praw uczestników ruchu, niezależnie od środka transportu, będzie bardziej ekologicznie, bardziej płynnie i bardziej życzliwie.

2. Warszawa staje się wegańskim i wegetariańskim Eldorado. Może to moda, a może jednak przejaw głębszych zmian w świadomości stołecznych smakoszy. Śródmieście Południowe to obecnie miejsce, gdzie o knajpy z kuchnią roślinną można się praktycznie potknąć – coraz więcej takich lokali (i sklepów) pojawia się też w innych dzielnicach. Jemy zdrowiej, bardziej empatycznie, a poza tym smacznie. W międzynarodowym wegańskim serwisie HappyCow warszawskie lokale, takie jak „Vege Miasto”, czy „Krowarzywa”, zbierają maksymalne noty od smakoszy z całego świata!

3. Pozytyw z bielańskiego podwórka – moja (od kilku lat) dzielnica zmienia się w ostatnim czasie nie do poznania. Dzięki oddolnym inicjatywom, lokalnym przedsiębiorcom i aktywistom, którzy – co niezwykle ważne – chcą działać WSPÓLNIE. Nie zamykają się w czterech ścianach swojej kawiarni, sklepu, czy klubu, a szukają kontaktu z innymi i wspólnie pracują nad tym, aby Bielany już wkrótce stały się bez dwóch zdań najfajniejszą i najbardziej pozytywną dzielnicą Warszawy. Co ciekawe – lokalne władze także coraz śmielej angażują się w ten proces zmian. Tak trzymać!

#frajersko

1. Brak poszanowania dla dziedzictwa architektonicznego Warszawy – przegrana batalia o „Emilię”, czy stodoła przy pl. Zamkowym to tylko dwa najbardziej jaskrawe przykłady. W ciągu minionego roku z pejzażu miasta zniknęły dziesiątki budynków (niektóre spłonęły w „tajemniczych okolicznościach”), ich fragmentów, detali, elementów przestrzeni. Jeśli tak dalej pójdzie, naprawdę za parę lat nie będzie już co zbierać, a lansowana przez pewne kręgi wizja „Nowego Dubaju” ziści się w pełni.

2. Brak poszanowania dla środowiska naturalnego – wycinane są tysiące drzew (także starych – jak np. ostatnio np. na Cytadeli), normy pyłów zawieszonych są wielokrotnie przekraczane, na Bielanach i Żoliborzu ordynarnie śmierdzi, a za sprawą nowego prawa łowieckiego łosie i dziki przestaną zapewne już niedługo „nękać” mieszkańców obrzeży Warszawy – po prostu wszystkie zostaną wystrzelane. Dobrze, że są społecznicy, którym się chce – zrobić „ogród”, przyczepić budki dla ptaków, którym zatynkowano otwory wentylacyjne, czy po prostu wyjść z psem ze schroniska na spacer. Ale to za mało. Potrzeba szerszej perspektywy na poziomie Ratusza.

3. Po raz kolejny budżet partycypacyjny stał się sposobem na doraźne łatanie krótkości infrastrukturalnych przez dzielnice i spółdzielnie, a projekty różnych bardziej sformalizowanych organizacji zgarnęły pulę, nie dając szans rzeczywiście oddolnym pomysłom mieszkańców. W niektórych dzielnicach dochodziło wręcz do skandalicznych nadużyć. Osoby odpowiedzialene za BP w Ratuszu zapowiadają, że w kolejnych edycjach postarają się wyeliminować te choroby (wciąż) wieku młodzieńczego. Mam nadzieję, że tak się stanie.

komunikacja

Łukasz Truściński

#elegancko i #frajersko

Tak się składa, że wszystkie ważne tegoroczne wydarzenia i zagadnienia, które przyszły mi do głowy są jak moneta – mają awers i rewers. Z jednej strony mają wszelkie znamiona czegoś dobrego i fajnego, a z drugiej, gdy inaczej na nie spojrzeć, złego.

1. Warszawskie powietrze – oddychamy nim codziennie, jest w fatalnym stanie i nic nie wskazuje na to, że ta sytuacja  prędko się poprawi. To oczywiście zła wiadomość. Jaka jest dobra? Zaczęliśmy na to zwracać baczniejszą uwagę. Sprawa jest nagłaśniana już nie tylko przez wąską grupkę ekologów postrzeganych przez większość ludzi jako mniej lub bardziej niegroźnych wariatów, ale też przez duże, mniej lub bardziej poważne media. Zanim przyniesie to efekty dużo wody w Wiśle upłynie, ale w tym przypadku jestem optymistą – to kwestia czasu.

2. Ksenofobia – szczególnie zauważalna w ostatnich miesiącach, tylko w grudniu doszło w naszym mieście do kilku incydentów na tle rasowym. To nie tylko obrzydliwe, ale też zawstydzające, że w mieście z ambicjami na metropolię o światowym sznycie dochodzi do pobić z powodu innego odcienia skóry. Rozumiem, że według jakiejś części naszych warszawskich rodaków jedynymi turystami, studentami czy, o zgrozo, nowymi mieszkańcami, mającymi prawo stąpać po naszej stołecznej ziemi są etniczni Polacy pochodzący najdalej z prasłowiańskich Pułtuska lub Grójca? Dobre w tym jest tylko to, że nie wszystkim się takie postawy podobają. Gdy doszło do rozpylenia gazu w Bejrut Falafel, to akcja wsparcia dla Mike’a i jego knajpy przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Gdy ostatnio zorganizowany został antyrasistowski wiec w Centrum miasta, przyszło na niego kilkaset osób. Nie dajmy sobie wmówić, że przemoc jest w porządku, to najważniejsze.

3. Wisła – niby wszystko elegancko: coraz więcej klubów, knajpek, plaż, porządkowania przestrzeni, budowania bulwarów, coraz więcej się dzieje, woda coraz czystsza. Wszystkie te sukcesy jednak albo mają swoją cenę, albo są połowiczne. Wysyp ludzi nad Królową Polskich Rzek oznacza coraz więcej śmieci, porządkowanie i zabudowa brzegów to pozbawianie ich naturalnego charakteru, co było tak charakterystyczne dla naszego miasta. To jest jak się wydaje nieuniknione, ważne jednak, żeby zachować przy tym wszystkim zdrowy rozsądek i przez zbyt intensywne „przywracanie miastu rzeki” nie zrobić z niej betonowego korytka ozdobionego sztucznymi drzewkami. Zupełnie dosłownie należy też rozumieć połowiczność sukcesu polegającego na wybudowaniu nadwiślańskiego salonu Warszawy: bulwarów. Choć połowiczność to za dużo powiedziane, nie zostały one przecież ukończone nawet w połowie. Jeszcze długo będą się normować relacje Wisły z Warszawą i warszawiakami, trzeba pilnować aby obie strony były z tego związku zadowolone, i żeby łączyły nas relacje partnerskie i wzajemny szacunek.

smog

Karolina Kamińska

#elegancko

Bycie aktywistą / -ką jest modne, dzielnice dzięki temu się zmieniają, a poszanowanie dla przestrzeni wspólnej staje się normą. Jako że mieszkam na Bielanach prawie całe życie, a wspomnienia z dzieciństwa obejmują przedwiośnie śmierdzące psią kupą, jest ogromny potencjał, że mój syn takich wątpliwych atrakcji nie uświadczy. Poza tym my, mieszkańcy Warszawy, zaczynamy mieć świadomość, że to my wybieramy władze, że to oni nas reprezentują i robią to, co sami byśmy chcieli zrobić z naszą okolicą. To się nazywa odpowiedzialność społeczna, której nam brakowało. Interesujemy się decyzjami oraz rozliczamy władzę z ich obietnic. Brawo! …a teraz uczymy się tego na wyższych szczeblach władzy. Szkoda, że tak boleśnie.

Dzięki książce Filipa Springera 13 pięter, zaczęła się dyskusja na temat budownictwa komunalnego, a raczej jego braku. Od rozmowy się zaczyna, trzymam kciuki za progres.

Kulturalnie codziennie coś się dzieje ciekawego. Niekoniecznie trzeba jeździć do Śródmieścia czy na Mokotów. Dzielnice zaczynają mówić swoim oryginalnym głosem.

Warszawa staje się wegemiastem. Na dodatek pysznym. Sama sobie zazdroszczę.

Komunikacja miejska – jestem jej fanką od zawsze. Pamiętacie przepro czerwone kasowniki z czarną wajchą lub stalowe prostopadłościany? W każdym razie, komunikacja miejska jest świetna, łatwo jest się przetransportować na drugi koniec miasta, stosunkowo szybko. Często szybciej niż samochodem. Super!

#frajersko

Wycinka drzew i stan powietrza w naszym mieście: może to niesamowite dla urzędników, ale to drzewa dają nam tlen, oczyszczają powietrze z zanieczyszczeń, trzymają ziemię na swoim miejscu oraz zmniejszają siłę wiatru. Zabawne, jak szybko zapominamy kardynalnej wiedzy z zakresu biologii.

Zdaję sobie sprawę, że włodarze miasta już mają za dużo pieniędzy, żeby żyć życiem przeciętnego mieszkańca, ale tak FIY: my tu żyjemy, korzystamy z ulic, po których wy już nie chodzicie, tylko przemieszczacie się służbowymi samochodami. Nasze dzieci korzystają z państwowej edukacji lub sami to robimy. Chcemy chodzić do sklepu pani Marysi, pana Tolka, niekoniecznie Biedry czy Lidla. Taki mały-wielki apel: użyjcie mózgów, drodzy politycy. Myślcie co robicie.

ogród

Asia Paluch

#elegancko

To był rok Pragi. Pisząc “Praga” mam na myśli samą Starą Pragę, jak i cały prawy brzeg. I choć osobiście jestem takiemu utożsamianiu przeciwna, to zdałam sobie sprawę, że trudno od niego uciec. Poza tym sądzę, że dzicz zza Wisły powinna trzymać się razem. No ale do rzeczy.

1. Otwarto Muzeum Pragi. kóre jako oddział Muzeum Warszawy jest pierwszym publicznym muzeum na prawym brzegu. W bardzo krókim czasie, placówce udało się nawiązać współpracę z okolicznymi mieszkańcami, artystami, rzemieślinikami, a ponoć nawet z kupcami z Bazaru Różyckiego. I to pomimo, iż MP wspiera wywołujący kontrowersje projekt rewializacji bazaru autorstwa Aleksandry Wasilkowskiej. Muzeum ma zatem szansę stać się neutralnym i ważnym partnerem dla różnych okolicznych grup interesu. Jeśli ma ono jakąś wadę, to chyba taką, że samo nie do końca wie czy jest muzeum historycznej Pragi, czy całego prawego brzegu. Mam nadzieję, że ta refleksja nadejdzie, bo prawobrzeżna tożsamość to zbyt ważny temat by go od tak sobie ignorować.

2. Ratusz przedstawił Zintergowany Program Rewitalizacji m.st. Warszawy do 2020 roku, który w dużej mierze skupia się na prawobrzeżnych dzielnicach miasta – Pradze Północ i Południe oraz Targówku. Rewitalizacją mają zosać objęte przed wszystkim miejsca intensywnego życia społecznego oraz przestrzenie największej degradacji, w tym ulica Brzeska, wspomniany już Bazar Różyckiego, Kamionek i Szmulki. Projekt budzi wiele nadziei, ale i obaw ze strony praskich aktywisów oraz mieszkańców. Największą obawą jest oczywiście gentryfikacja. Patrząc na przykłady płynące z innych polskich miast, niepokoje te są w pełni uzasadnione. Liczę na to, że w przyszłości planem rewitalizacji zostanie objęty cały historyczny obszar prawego brzegu.

3. Izolacja „warszawskiego orientu” dobiega końca. Uruchomienie centralnego odcinka linii metra nareszcie uzmysłowiło nam wszystkim jak blisko jest z placu Defilad do placu Wileńskiego. Jeśli temat ten potraktować szerzej, to komunikacyjnie istotne było również otwarcie dwóch przepraw – Trasy Toruńskiej i Łazienkowskiej. Warto też dodać, że jest szansa na przeprawę pieszo-rowerową z Powiśla na Pragę. Czyli mamy na co czekać w 2016 roku (zwłaszcza, że pomysł spotkał się z przychylnością warszawiaków).

praga

#frajersko

Tutaj również widzę jeden temat przewodni, mianowicie bezmyślność. Choć w sumie warto dodać do tego tradycyjne szukanie pieniędzy na siłę.

1. Demolka Smyka. Warszawska Szkoła Konserwacji Zabytków jest już znana na całą Polskę. Nie chcę żyć w mieście, w kórym deweloper robi co chce, a swoje dokonania komentuje z rozczulającą szczerością, że działki objętęj planami zagospodarowania przestrzennego to przecież nikt nie kupi.

2. Podobną sytuację mamy obcnie na kampusie głownym UW, gdzie Skanska “rewitalizuje” właśnie Gmach Audytoryjny. Ten warościowy historycznie budynek wygląda jak po uderzeniu bomby – zostały z niego w sumie same ściany. No ale w końcu gdzie drwa rąbią tam wióry lecą.

3. Pisałam o końcu izolacji prawego brzegu i z pewnością funkcjonalne i odpowiednio liczne przeprawy bardzo w tym dopomogły. Jednak obecny projekt mostu Krasińskiego, to inicjatywa która dzieli a nie łączy. Wizja przeskalowanej trasy dla ruchu samochodowegow centrum Żoliborza, budzi wśród jego mieszkańców wielkie niepokoje. Chyba słusznie, zwłaszcza, że mieszkańcy Targówka i Bródna z przeprawy skorzystają dopiero za 10 lat – budowa drugiego od odcinka na Bródno planowana jest na 2024 rok. Tymczasem wojna pomiędzy Targówkiem, a Żoliborzem trwa w najlepsze. Ci pierwsi mostu nie chcą w ogóle, a drudzy chcieliby by za to “pokazać temu zadufanemu Żoliborzowi, co nie chce hołoty zza Wisły wpuścić”. Czyli inaczej „nie bo nie” i „tak bo tak”. Tymczasem jako mieszkająca obecnie na Żoli prażanka apeluję – budujmy mosty, ale z sensem.

 

Tymczasem dziekujemy za kolejny wspólnie spędzony rok. Jesteście super. Wypatrujcie nas w 2016!

Co sądzisz? Skomentuj!