Dar el-Ber-Szewa

W roku 2120 w Dar el-Ber-Szewie, znanej dawniej jako Warszawa, otwarto niedawno nową siedzibę Muezum Sztuki Współczesnej. Wróciło do swojej „starej” siedziby. Pieczołowicie odtworzono budynek pawilonu Emirka, przyozdabiając go wieżyczką i ażurowymi wzorami. Do odwiedzenia wystawy zachęca gości głos muezuma, rozbrzmiewający z wieży co godzina. Muezum sąsiaduje z Pałacem Kultury, który pokrywa biało-niebieska mozaiką. Na szczycie iglicy w promieniach Słońca połyskuje złoty półksiężyc. Widać go z oddali w całym mieście. Wzdłuż Świętokrzyskiej posadzono palmy, które przyjęły się bardzo szybko. Rosną na nich dorodne daktyle. Klimat Warszawy jest teraz o wiele cieplejszy niż dawniej. Na Żeraniu i Siekierkach buchają płomienie z naftowych odwiertów, a w stolicy panuje wieczne lato. Jak do tego doszło?

Gdy w 2015 roku szejkowie z Bliskiego Wschodu zapowiedzieli budowę arabskiej dzielnicy biznesowej w Warszawie, wiedza o złożach ropy naftowej pod Wisłą nie była rozpowszechniona. Bliskowschodni inwestorzy szybko zbili na niej fortunę i za petrozłotówki postawili luksusowe wieżowce. Ich sukces stał się impulsem dla wielkiej migracji ludności i zmian, które przeistoczyły stolicę Polski w prawdziwą perłę europejskiego Środkowego Wschodu. Jak bardzo Dar el-Ber-Szewa wzbogaciła się na surowcu? By uzyskać odpowiedź wystarczy wybrać się na zakupy do Centrum Handlowego Kalif przy ul. Sułtana Kowalskiego (dawnej Okopowej). Działa tam restauracja z zapiekankami, które przyozdobione są jadalnymi (sic!) kryształkami Swarovskiego. Degustacja szlachetnej zapiekanki kosztuje, bagatela, piętnaście tysięcy petrozłotych. Dla dar-el-ber-szewiaków to jednak nic, bo lekką ręką mogą wydać tyle pieniędzy na ekskluzywne fanaberie.

 

Jak bardzo Dar el-Ber-Szewa wzbogaciła się na surowcu? By uzyskać odpowiedź wystarczy wybrać się na zakupy do Centrum Handlowego Kalif przy ul. Sułtana Kowalskiego (dawnej Okopowej). Działa tam restauracja z zapiekankami, które przyozdobione są jadalnymi (sic!) kryształkami Swarovskiego.

Warszawiacy postanowili być jak Sułtan Kowalski i arabscy inwestorzy. Wybudowany w 2015 roku Arabski Kwartał Biznesowy miał lekko orientalny charakter. Szybko przerodził się w dzielnicę z prawdziwego zdarzenia, a wokół niego wyrosła Arabska Dzielnica Mieszkaniowa. Sto lat później całe miasto pracuje na miano perły Środkowo Europejskiego Orientu.  Zadziwia ilość złotych kopuł  i wieżyczek dobudowanych do budynków Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, Pałacu Staszica czy Złotych Tarasów. Minarety ma też Stadion Narodowy.  Służą jako loże VIP, a jedna przeznaczona jest dla komentatorów. A dzielnice? Dar-el-ber-szewiacy mieszkają w takich jednostkach administracyjnych jak: Bial-al-lekh, Imamotów, Wi-al-nów, Wo-al-la, Bie-al-lani. Wschód nigdy nie był tak bliski.

Dar-el-ber-szewiacy mieszkają w takich jednostkach administracyjnych jak: Bial-al-lekh, Imamotów, Wi-al-nów, Wo-al-la, Bie-al-lani.

W 2017 roku, na samym początku naftowej prosperity władzę w mieście po Hannie Gronkiewicz-Waltz przejął Sułtan Kowalski. Przejął, a właściwie dostał od Warszawiaków w prezencie. Wcześniej działał jako przedstawiciel arabskich inwestorów. Dzięki ciężkiej pracy i petrozłotówkom w dwa lata udało mu się rozwiązać prawie wszystkie problemy stolicy. Cudotwórca, bo tak nazywali go Warszawiacy, zajął się również dekretem Bieruta – zapłacił bajońskie odszkodowania właścicielom działek, a ci usatysfakcjonowani zrezygnowali z roszczeń wobec miasta. Wdzięczny za zasługi lud stolicy wraz z panią prezydent zaproponował Sułtanowi Kowalskiemu dożywotnią posadę jako zarządcy miasta. Sułtan nie odmówił.  Dzięki jego działaniom sporne grunty stały się własnością miasta, co umożliwiło drążenie szybów naftowych.  Wkrótce arabskie spółki weszły w komitywę z lokalnymi przedsiębiorcami, a ci by przypodobać  się inwestorom coraz bardziej orientalizowali swoje życie. Nawyków żywieniowych nie musieli zmieniać – w Warszawie kebab od dawna był potrawą narodową.

dar_el_beer-sheva_panskaskorka

Odkrycie złóż ropy w Warszawie porównywano z gorączką złota na Dzikim Zachodzie. Czarne złoto dosłownie leżało na ulicach. Odwierty urządzano nawet w ogródkach działkowych. Dzięki temu wielu emerytów zapewniło sobie na starość byt bardziej niż godziwy. Kowalski poza przypływem kapitału podarował Warszawiakom jeszcze jedną rzecz – ładną pogodę. Naftowe opary delikatnie ociepliły klimat, dzięki czemu galabiję zaczęto  nosić w stolicy również ze względów praktycznych, a nie tylko jako wyraz sympatii dla dobrodzieja miasta. W Dar-el-ber-Szewie wreszcie zapanowało upragnione lato.

 

 

 

 

 

Co sądzisz? Skomentuj!