Czyje jest wygranko?

Pod adresem Ząbkowska 5 otwiera się nowa przestrzeń artystyczna – Galeria Komputer. W ramach inauguracji miejscówki można oglądać jedyną w swoim rodzaju, cieszącą się olbrzymim zainteresowaniem, wystawę poświęconą anonimowemu youtuberowi znanemu setkom tysięcy widzów pod pseudonimem Klocuch. Parę słów o tym ewenemencie, Galerii Komputer i o samej ekspozycji poniżej Damian Dawid Nowak.

Lepiej czasem

nie myśleć

czemu się coś

robi

 

tylko to zrobić

i zobaczyć

co się stanie

(najgorsza gra a ja lubię, https://youtu.be/cncF9IeYbi4 ; podziału na strofy dokonał fanpage Wiersze Klocucha pisane nocą)

Czy znacie twórcę, który potrafi ukryć swoją tożsamość? Zdaje się, że bastionem anonimowości pozostał jedynie streetart: Banksy, Lushsux czy Felipe Pantone, jednak większość artystów w momencie osiągnięcia pewnego progu rozpoznawalności dokonuje dobrowolnej demaskacji. Klocuch (dawniej klocuch12) rozpoczął swoją karierę na YouTube w dwa tysiące dziesiątym roku, na jego kanale pojawiają się recenzje gier komputerowych, nazywane „skeczami” dubbingi znanych seriali, piosenki i najdziwniejsze poradniki („jak suchac plyt czarnych” – pisownia oryginalna). Nie jest oczywistym, w którym momencie – może od samego początku – kanał przybrał formę artystycznej maski, wiecznego dziecka, „socjopatycznego nerda”, bardzo zręcznie operującego sentymentem do wczesnych lat dwutysięcznych. Miliony wyświetleń później, ponad trzysta tysięcy subskrypcji, grono fanów inkorporujących idiosynkratyczny język do swojej codziennej mowy – sukces niczego nie zmienił. Klocuch nie ujawnia swojej tożsamości, za to doczekał się wystawy, inaugurując przy tym działanie warszawskiej Galerii Komputer.

„Moje jest wygranko” nie miało łatwych początków. O ile sam Klocuch, jak można zauważyć na wywieszonej na wystawie wymianie maili, odpisał Bartoszowi Zaskórskiemu (jeden z dwóch organizatorów wystawy) już po siedmiu minutach, tak miejsce pozostawało niepewne. Z ratunkiem przyszedł Łukasz Radziszewski i Szymon Kaniewski, którzy od dłuższego czasu planowali otwarcie galerii poświęconej sztuce internetu. Galeria Komputer znajduje się w piwnicy przy ulicy Ząbkowskiej, jej wnętrze odbiega od popularnych standardów, jednak obdrapana kostka idealnie pasuje do surowego stylu prezentowanych nagrań. Początkowo, wystawa planowana była na pierwszego września, jednak zainteresowanie przerosło najśmielsze oczekiwania organizatorów, do tego zdarzyły się wiadomości i telefony z pogróżkami (sic). W trosce o bezpieczeństwo zwiedzających, wystawę przełożono na piątego października, obowiązywały też wcześniejsze zapisy. Nie zamierzam zastanawiać się, czemu te, pozornie infantylne treści, budzą aż tak wiele skrajnych emocji.

Główną osią wystawy jest wywiad, przeprowadzony z Klocuchem w grze „No Man’s Sky”, z niego można dowiedzieć się podstawowych informacji, na przykład „jak nie być dzbanem?”. Zwiedzanie ma formę oprowadzania  i tu pojawia się pierwszy problem wystawy, czyli słaba organizacja. Oprowadzający mówi jednocześnie z wywiadem, ścisza go i pogłaśnia, przez co widzowie kompletnie nie wiedzą, na czym powinni się skupić, chaos nie jest konstruktywny. Na ścianie znajdują się trzy ilustracje przedstawiające avatara Klocucha (obrazek pulchnego nastolatka z grzywką), są niepodpisane, podobnie brakuje komunikatów tekstowych przy każdym z pozostałych eksponatów. Rozumiem, że nie zawsze są one potrzebne – mogą odciągać uwagę od sedna wystawy, konkurować o atencję zwiedzających – jednak tutaj mogłyby się przydać. Kilka ustawionych w rzędzie komputerów wyświetla najważniejsze dla twórczości Klocucha problemy, na przykład kwestię „bab”, czyli płci pięknej. Selekcja jest solidna, przemyślana i daje wgląd w kreację, jaką udało się stworzyć. Kapitalnym pomysłem jest „gra w zabijanie szczurów” czyli pierwsza część Fallout, gdzie rzeczywiście, na początku gry walczy się ze szczurami – gra jest włączona, można wcielić się w niewprawnego gracza, a w kącie podziwiać szczurzy szkielet. Na tym niestety kończy się immersywność wystawy, no, może poza wyświetlonym nad toaletą filmem „siuranie w grach”. Nawet plastelinowy wiedźmin, czy popiersie murzyna z Fallouta tak nie cieszą, brakuje tych elementów, które łączą świat realny, namacalny, z zatrzymanym w czasie twórcą. Umieszczenie ekranu w toalecie nadała filmowi nowego wymiaru, pewnej realności, możliwość zagrania w Fallouta podobnie, natomiast nie sposób pomyśleć o straconym potencjale. Twórca pokazywał jak wygląda jego stanowisko pracy: obdrapane krzesło, stara szafka, monitor z czasów Windowsa 95 – czemu by nie spróbować tego odtworzyć? Chciałbym poczuć smak jabłek, którymi Klocuch się zachwyca. Kilkusekundowy klip mogę odtworzyć w domu.

Brzydkim słowem, które dla fanów może być komplementem, jest hermetyczność. Nawet podczas oprowadzania, Bartosz Zaskórski operuje wcześniej wspomnianym językiem, uniemożliwiając osobie postronnej zrozumienie szerszego kontekstu. Powstaje nastrój klubu wtajemniczonych, wystawy stworzonej po to, żebyśmy mogli sobie zbić piąteczkę. A nie do końca o to chodzi, zjawisko mogło by być zrozumiane, przeanalizowane, przedstawione w sposób zachęcający nowych odbiorców do spojrzenia szerzej, poza etykietę „śmiesznego filmiku”. Wystawa nie pobudza do takiej dyskusji, raczej zakotwicza w osobach spoza subskrybentów przekonanie o fenomenie, którego nie są częścią. Wysuwa ich poza nawias, odbiera głos. Nie jest to cecha jedynie tej wystawy, większość przedstawień sztuki internetu, czy nawet post-internetu, próbuje powiedzieć, a czasem wykrzyczeć „mamo, ty tego i tak nie zrozumiesz”. A szkoda, bo nostalgia, którą przepełnione są prace Klocucha, jest językiem uniwersalnym.

 

Wystawa otwarta w terminie od 6 października 2018 r. do 20 listopada 2018 r., obowiązują wcześniejsze zapisy pod adresem zapisy.komputer@gmail.com. Wstęp bezpłatny.

Co sądzisz? Skomentuj!